Gazprom ogranicza dostawy gazociągiem Nord Stream 1. Kolejna turbina wyłączona

Rosyjski Gazprom wstrzymuje pracę kolejnej turbiny w gazociągu Nord Stream 1 do Niemiec. W konsekwencji przepływ gazu, który już teraz wynosi zaledwie 40 proc. możliwości, od środy spadnie jeszcze bardziej. Oficjalny komunikat tłumaczy taką decyzję przeciągającymi się pracami konserwacyjnymi, jednak eksperci nie mają wątpliwości, że to próba wywarcia presji na Zachodzie.

W zeszłym tygodniu rosyjski koncern ostrzegł - wstecznie - swoich klientów w Europie, że nie może zagwarantować dostaw gazu, powołując się na "siłę wyższą". Gazprom i tak już ograniczał przesył przez Nord Stream 1, tłumacząc, że nie może zagwarantować bezpiecznego działania jednego z krytycznych elementów gazociągu. Teraz powołując się na te same problemy, jeszcze bardziej zmniejszył przepływ gazu.

Zobacz wideo Zandberg: Nie może być tak, że pieniądze z naszych portfeli finansują bomby, które spadają na głowy ukraińskich cywilów

Gazprom stawia Niemcom żądania

Koncern oczekuje od niemieckiej firmy Siemens pełnego wywiązania się z umów dotyczących serwisowania turbin gazowych, które, jak podkreślił Gazprom, są niezbędne do pewnego funkcjonowania gazociągu. Rosjanom udało się już doprowadzić, mimo obowiązujących sankcji, do zwrotu Gazpromowi jednej z turbin serwisowanych przez Siemensa w Kanadzie. Tego typu turbiny wykorzystywane są w stacjach kompresyjnych gazociągów.

"Gazprom otrzymał dokumenty od władz kanadyjskich i od Siemensa. Gazprom przestudiował te dokumenty, ale jest zmuszony oświadczyć, że nie usuwają one wcześniej zidentyfikowanych zagrożeń i zadać dodatkowe pytania. Ponadto nadal pozostają otwarte pytania ze strony Gazpromu dotyczące sankcji UE i Wielkiej Brytanii, których rozwiązania są ważne dla dostawy silnika do Rosji i pilnego remontu innych silników z turbiną gazową dla Portowaja CS" - poinformował Gazprom w oficjalnym komunikacie.

Gazprom wyłącza turbiny ze względu na "prace konserwacyjne"

Rosyjski koncern przekazał, że ze względu na przeciągające się prace konserwacyjne wstrzymuje działanie kolejnego silnika turbiny gazowej Siemensa. Jak podaje rosyjska firma, dzienna produkcja zostanie zmniejszona do 27 lipca i wyniesie ok. 33 miliony metrów sześciennych dziennie. Javier Blas, dziennikarz Bloomberg wyjaśnia, że jest to spadek przepływu gazu o 50 proc., co jest fatalną wiadomością przede wszystkim dla Niemiec

"Przy Nord Stream 1, który od 27 lipca będzie miał tylko 20 proc. przepustowości, Niemcy nie będą miały wystarczającej ilości gazu ziemnego, aby przetworzyć go przez całą zimę, chyba że wdrożone zostaną duże redukcje popytu. Berlin będzie musiał uruchomić trzeci etap swojego programu awaryjnego gazu" - tłumaczy Bias.

"Rosja używa gazu jako broni"

Eksperci nie mają wątpliwości, że zmniejszenie dostaw nie wynika z problemów konserwacyjnych turbiny, ale chodzi tutaj o wywarcie presji na państwach Unii Europejskiej w związku z wprowadzonymi sankcjami za rosyjski atak na Ukrainę.

"Rosjanie zatęsknili za inbą i ogłaszają, że wyłączą kolejną turbinę Nord Stream 1, wymuszając dodatkowy spadek dostaw gazu do Europy. Chcą rozruszać ceny na giełdach, bo się uspokoiły. Używają gazu jako broni. Czas się odciąć, bo szantaż będzie trwał" - tłumaczy Wojciech Jakóbik, analityk Biznes Alert.

"Gazprom dalej zmniejsza o połowę dostawy gazu do Niemiec przez Nord Stream 1 od jutra, do 20 proc., powołując się na kolejną rzekomo wadliwą turbinę. Co za upokarzający spektakl" - mówi Philip Oltermann, dziennikarz "The Guardian" z Berlina.

Więcej o: