Jaka inflacja w lipcu? Już w piątek zdradzi to GUS. Takiej sytuacji mogło nie być od ponad roku

W piątek 29 lipca Główny Urząd Statystyczny poda szybki szacunek inflacji za lipiec. Prognozy ekonomistów oscylują zwykle zwykle w granicach ok. 15,4-15,7 proc., a więc podobnego do tego z czerwca (15,5 proc.). Niewykluczone więc, że po raz pierwszy od czerwca 2021 r. inflacja spadnie "sama z siebie" (spadek mieliśmy też w lutym br., ale wówczas był to efekt uruchomienia tarczy antyinflacyjnej).

W ostatnich miesiącach inflacja przyzwyczaiła nas do tego, że z miesiąca na miesiąc nie tylko przyspieszała, ale i to robiła to w bardzo szybkim tempie. W czerwcu sięgnęła 15,5 proc., co było odczytem najwyższym od marca 1997 r.

embed

Ostatnim miesiącem, gdy inflacja "sama z siebie" spadła (tj. była niższa niż miesiąc wcześniej), był czerwiec 2021 r. Od tamtego czasu każdy kolejny odczyt był wyższy. Z jednym wyjątkiem - w lutym br. inflacja wyniosła 8,5 proc. wobec 9,4 proc. w styczniu, ale tamten spadek został spowodowany "sztucznie" - wejściem w życie tarczy antyinflacyjnej. Zakładała ona m.in. zerowy VAT na część żywności, obniżkę stawek VAT na paliwo (do 8 proc.), ciepło i prąd (do 5 proc.) oraz gaz ziemny i nawozy (do 0 proc.).

Zobacz wideo

Sklep, zakupy (zdjęcie ilustracyjne)Kradzieże w sklepach w Polsce. "Mamy do czynienia ze zjawiskiem masowym"

Inflacja w lipcu? Ekonomiści prognozują ok. 15,5 proc.

Teraz prognozy ekspertów wskazują, że w lipcu inflacja była zbliżona do tej z czerwca (15,5 proc.). Ekonomiści PKO BP przewidują odczyt inflacji na poziomie poniżej 15,5 proc., analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego mówią o 15,4-15,5 proc. eksperci z Pekao o 15,3 proc., a ci z Santander Banku nawet o 15,2 proc. Choć są i prognozy opiewające na ponad 15,5 proc. Przykładowo ekonomiści z Citi Handlowego przewidują odczyt 15,6 proc., a z Credit Agricole 15,7 proc. Rynkowy konsensus wskazuje na ok. 15,5-15,6 proc.

W każdym razie - jest wielce prawdopodobne, że w lipcu tempo wzrostu cen przystopowało. A niewykluczone, że wręcz się ustabilizowało lub nawet - po raz pierwszy od ponad roku - inflacja spadła "sama z siebie" (tj. bez ingerencji ze strony rządu).

  • Więcej o inflacji przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl 

Cmentarz, zdjęcie ilustracyjneGroby a la inflacja. Mniejsze i tańsze nagrobki na ciężkie czasy

Inflacja wciąż bardzo wysoka i taka będzie jeszcze długo!

Oczywiście ewentualny symboliczny spadek inflacji nie będzie oznaczał, że oto ceny przestały rosnąć. Będzie wyłącznie sygnałem, że szalone tempo tego wzrostu trochę przyhamowało. Czyli, że ceny wciąż idą w górę, ale już nie tak mocno jak w poprzednich miesiącach.

Jeśli prognozy ekonomistów co do inflacji na poziomie ok. 15,4-15,6 proc. w lipcu się sprawdzą, to będzie to oznaczało, że przez miesiąc (tj. w porównaniu z czerwcem br.) ceny w Polsce poszły w górę przeciętnie o ok. 0,3-0,5 proc. To wciąż dużo - gdyby w takim miesięcznym tempie ceny rosły przez cały rok, to inflacja wynosiłaby ok. 5 proc., a więc niemal dwukrotnie więcej niż wynosi cel inflacyjny NBP. No ale jednak 0,3-0,5 proc. przez miesiąc to dużo mniej niż 1,5-3 proc., a z takimi odczytami inflacji miesiąc do miesiąca mieliśmy do czynienia w kilku poprzednich miesiącach. 

Zarówno większość ekonomistów, jak i m.in. prezes NBP Adam Glapiński, przewidują tegoroczny szczyt inflacji właśnie na miesiące wakacyjne. Niewykluczone więc, że mieliśmy go już w czerwcu na poziomie 15,5 proc. lub osiągniemy go (na niedrastycznie wyższym poziomie) w lipcu czy sierpniu. 

Niestety, przykra przygoda Polaków z wysoką inflacją potrwa jeszcze wiele miesięcy. Prawdopodobnie tempo wzrostu cen znów wybije na początku 2023 r., m.in. ze względu na bardzo bolesne podwyżki cen energii. Wówczas inflacja może sięgnąć 18 czy nawet ponad 20 proc. 

Według najnowszej projekcji inflacyjnej NBP, po szczycie w pierwszym kwartale br. tempo wzrostu cen będzie hamowało i w połowie przyszłego roku osiągnie już poziomy jednocyfrowe. Przynajmniej do końca 2024 r. nie osiągnie jednak - według centralnej ścieżki projekcji - poziomu 2,5 proc., czyli punktowego celu inflacyjnego NBP.

Do tej projekcji - jak zresztą także do innych prognoz - należy jednak podchodzić z rezerwą. Sytuacja m.in. na rynku energii czy żywności wciąż jest napięta, ponadto wiele zależy od polityki monetarnej NBP i pieniężnej rządu. Na poziom inflacji w najbliższych miesiącach i latach wpływ będzie miał m.in. moment, w którym rząd zdecyduje się na cofanie rozwiązań z tarczy antyinflacyjnej. To podbije tempo wzrostu cen. Na razie tarcze antyinflacyjne zostały przedłużone do końca października br. 

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Więcej o: