Inflacja najwyższa od ćwierć wieku i ma wciąż rosnąć. Polacy tną wydatki. "Boją się, co będzie dalej"

Inflacja w lipcu wyniosła 15,6 proc. rok do roku - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny. To oznacza, że tempo wzrostu cen wybiło kolejny rekord XXI wieku i jest najwyższe od ponad 25 lat. Ekonomiści alarmują, że to nie koniec, a Polacy są zmuszeni coraz bardziej zaciskać pasa.

60 proc. - już taki odsetek Polaków ogranicza swoje wydatki, według cyklicznego raportu "Bieżące nastroje konsumenckie. Na czym Polacy oszczędzają?" UCE Research i Grupy Blix. Oszczędności na zakupach nie deklaruje tylko 26,3 proc. badanych, nieco ponad 5 proc. nie zwraca na to uwagi. 

Dla porównania, jeszcze w trzecim kwartale 2021 r. badanie wykazywało przewagę osób nieoszczędzających na zakupach nad tymi, którzy tną wydatki (45,5 proc. vs. 40,9 proc.). Słowem, przez rok odsetek osób deklarujących oszczędności wzrósł o połowę. Mniej więcej co piąty badany przesunął się w rok z grona osób, które nie musiały oszczędzać na zakupach do tych, którzy teraz chwytają się za kieszeń. 

Jak wynika z badania UCE Research i Grupy Blix, najczęściej Polacy oszczędzają na zakupach odzieży (deklaruje to blisko 47 proc. badanych), słodyczy i przekąsek (44,5 proc.), alkoholu (40 proc.), sprzętu RTV-AGD (ok.36 proc.) oraz kosmetyków (ok. 33 proc.).

Respondenci jako główny powód cięcia wydatków wskazywali rekordowe ceny produktów codziennej potrzeby.

Jest drożej niż rok temu czy w latach pandemicznych. Poza tym na decyzje o oszczędzaniu wpływa komunikowanie w mediach podwyżek dotyczących między innymi paliwa i węgla

- mówi Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix. Główny ekonomista spółki Krzysztof Łuczak wskazuje także na bardzo silny wzrost rat kredytów mieszkaniowych i przyznaje: "Ludzie boją się myśleć, co będzie dalej".

Biedronka (zdjęcie ilustracyjne)Biedronka podniosła ceny. Teraz się tłumaczy. "Rosnące koszty"

  • Więcej o inflacji przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo Z czego rezygnujemy w dobie inflacji? "Jesteśmy przerażeni" [SONDA]

Inflacja najwyższa od 25 lat i wciąż może rosnąć

A piątek 12 sierpnia Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja w lipcu wyniosła 15,6 proc. roku do roku (wobec 15,5 proc. w czerwcu i tyleż samo w tzw. szybkim szacunku za lipiec, podanym przez GUS dwa tygodnie temu). To najwyższy odczyt od marca 1997 r., czyli od niemal 25 lat.

Na inflację 15,6 proc. największy wpływ miały zmiany cen w zakresie kosztów utrzymania mieszkania, żywności i transportu. Wzrosły one o odpowiednio 21,8 proc., 15,9 proc. i 27,7 proc. Przykładowo, cukier podrożał przez rok o ponad 47 proc., tłuszcze roślinne o ok. 46 proc., mąka o blisko 39 proc., a pieczywo i drób o ok. 29 proc. Do tego dochodzą np. skok cen opału (wzrost cen aż o ponad 131 proc. przez rok!), gazu (ok. 45 proc.) czy paliw (blisko 37 proc.)

Zakupy w czasie wysokiej inflacji, zdjęcie ilustracyjne.Inflacja w lipcu jednak wzrosła. GUS skorygował odczyt w górę

Niestety, ekonomiści prognozują, że w kolejnych miesiącach i na początku 2023 r. możemy zobaczyć jeszcze (nieco, bo nie drastycznie) wyższe odczyty inflacji. 

Dzisiejsze dane są zgodne z naszą prognozą, zgodnie z którą szczyt inflacji zostanie osiągnięty we wrześniu br. na poziomie 15,9 proc., a inflacja utrzyma się na poziomie przekraczającym 14% do lutego 2023 r.

- pisze w piątkowym komentarzu Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.

Spodziewamy się, że tegoroczny szczyt inflacji wciąż jest przed nami. Nasze prognozy wskazują, że jesienią ponownie nasili się presja na wzrost cen, do czego przyczynią się m.in.: (1) zakończenie letniej promocji u największego dystrybutora paliw, (2) dalszy wzrost cen opału wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego oraz (3) podwyżki cen regulowanych, w tym energii elektrycznej, ogrzewania i opłat wodno-kanalizacyjnych. Ostatniego słowa nie powiedziały także najprawdopodobniej ceny żywności. Wysokie koszty energii elektrycznej oraz paliw podbijają koszty magazynowania i transportu (logistyka) towarów, co skłania sieci handlowe do podwyżek cen produktów. Co więcej, kolejny znaczący wzrost cen regulowanych jest oczekiwany z początkiem 2023 r.

- komentuje Adam Antoniak z Biura Analiz Makroekonomicznych ING Banku Śląskiego.

Sierpień może przynieść niewielki wzrost inflacji, jednak w czwartym kwartale czeka nas wyhamowanie. (...). Dwucyfrowa inflacja będzie utrzymywać się przez resztę roku. Spodziewamy się wyhamowania cen żywności i spadku cen paliw. Zagrożeniem jest natomiast wzrost cen energii elektrycznej i ciepłownictwa. Nowe, wysokie taryfy za energię elektryczną zaczną obowiązywać od stycznia. Podwyżki dla ciepłowni dokonywane są na bieżąco - zmiany w największych miastach obserwować będziemy od września. Spodziewamy się, że stabilizacja inflacji do celu Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc.) zajmie około trzy lata

- pisze ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego Marcin Klucznik.

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Więcej o: