6,9 tys. zł netto nauczycielskiej pensji? OKO.press je wyliczył: Rząd zawyża płace i wprowadza w błąd

Według wiceministra edukacji Dariusza Piontkowskiego nauczyciel mianowany zarabia rzekomo prawie 7 tys. zł netto. I to bez nadgodzin. Słowa te postanowiło zweryfikować OKO.press. "Rząd podając 'średnie', zawyża zarobki i wprowadza w błąd" - pisze portal.

Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział, że wraz z początkiem roku rozpocznie się ogólnopolskie pogotowie protestacyjne: chodzi w nim o niskie i na dodatek zjadane przez inflację płace nauczycieli oraz kiepską sytuację oświaty.

Tymczasem według wiceministra Dariusza Piontkowskiego średnie wynagrodzenie nauczyciela mianowanego w szkole podstawowej ze wszystkimi dodatkami wynosi 6,8-6,9 tys. zł netto. - Jeżeli ma nadgodziny, zdecydowanie więcej - powiedział polityk w "Sygnałach dnia" Programu pierwszego Polskiego Radia. OKO.press postanowiło dokładnie przeanalizować tę wypowiedź. 

Zobacz wideo Jak zmieni się nasza pensja po 1 lipca 2022 roku? Pytamy wiceministra Sobonia

Piontkowski o pensjach nauczycieli. OKO.press: Zawyża płace o co najmniej 38 proc.

"Piontkowski zawyża nauczycielskie płace o co najmniej 1888 zł (38 proc). I to przy założeniu, że zarobki polonistki wynoszą tyle, ile średnia nauczyciela mianowanego, czyli 6796 zł (brutto) = 4962 zł netto. Źle też interpretuje nadgodziny" - odpowiada na słowa wiceministra OKO.press.

Zdaniem wiceministra edukacji Dariusza Piontkowskiego nauczyciel rozpoczynający pracę rzekomo zarabia "ponad 4 tys. zł". Tymczasem według załącznika do rozporządzenia ministra edukacji i nauki nauczyciel nieposiadający stopnia awansu zawodowego, czyli nauczyciel początkujący (nowy stopień awansu, który zastąpił nauczycieli stażystów i kontraktowych), z tytułem magistra z przygotowaniem pedagogicznym ma od 1 września zarabiać 3424 zł brutto (2664 zł netto na umowę o pracę). Od stycznia 2023 roku wynagrodzenie minimalne ma natomiast wynieść w Polsce 3 383 zł brutto. 

OKO.press podkreśla także, że średnie wynagrodzenia nie mają przełożenia na realne zarobki nauczycieli, ponieważ doliczane są do nich wszelkie dodatki, a przeciętny nauczyciel nie dostaje ich wszystkich. "Rząd podając 'średnie', zawyża zarobki i wprowadza w błąd" - pisze i dodaje, że polonistka z podstawówki, o którą był pytany minister, zarabia w rzeczywistości 4224 zł brutto, czyli 3210 zł netto. "Organ prowadzący jej szkołę musi wypłacić swoim wszystkim nauczycielom mianowanym średnio 6796 zł brutto, czyli 4996 zł netto, czyli o 1888 zł mniej niż mówi Piontkowski" - czytamy.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przemysław CzarnekMEiN odpowiada nauczycielom. "Nie widzimy powodu do akcji protestacyjnej"

ZNP o propozycjach podwyżek dla nauczycieli

We wtorek 23 sierpnia szef resortu Przemysław Czarnek spotkał się ze związkowcami. Minister zaproponował podniesienie wynagrodzenia nauczycieli o 9 proc. od 1 stycznia 2023 roku. Jerzy Ewertowski z Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" zauważył jednak, że aby nauczyciele nie stracili w związku z inflacją, podwyżka powinna wynosić około 15 proc. - I taki też postulat zgłosiliśmy - przekazał Ewertowski po spotkaniu.

ZNP zdecydował, że od 1 września uruchomi pogotowie protestacyjne. -To będzie ogólnopolska akcja, pokazująca dramatyczną sytuację w edukacji. Chcemy w każdej placówce umieścić symbole związku i plakaty oraz informacje, dlaczego dochodzi do tej akcji. Nie skupiamy się w niej tylko na płacach, bo dobra edukacja to też pytanie o nakłady na nią, o to jak wzrost cen energii dotknie samorządy i jak to odbije się na sytuacji materialnej szkół. A, że się odbije, możemy być pewni - tłumaczył szef ZNP Sławomir Broniarz, cytowany przez TVN24.

Awantura o nauczycieli. Czarnek pominął 7 tys. wakatów w wyliczeniach?Awantura o nauczycieli. Czarnek pominął 7 tys. wakatów w wyliczeniach?

Więcej o: