Senat zrobił to, czego PiS w Sejmie nie ogarnia od miesięcy (łamiąc prawo). Jest nowa członkini RPP

Senat powołał prof. Joannę Tyrowicz do Rady Polityki Pieniężnej. Zastąpi tam Rafała Surę, który w lipcu zrezygnował z zasiadania w tym gremium. Tyrowicz to m.in. była doradczyni ekonomiczna w Instytucie Ekonomicznym Narodowego Banku Polskiego. Sprawne powołanie Tyrowicz do Rady Polityki Pieniężnej przez Senat wyróżnia się na tle działań Sejmu, gdzie rządząca Zjednoczona Prawica urządza sobie kpiny z procesu uzupełnienia składu RPP, łamiąc przy tym ustawę o Narodowym Banku Polskim.

Prof. Joanna Tyrowicz została nową członkinią Rady Polityki Pieniężnej. W środę 7 września za jej kandydaturą zagłosowało 51 senatorów opozycji parlamentarnej, wobec sprzeciwu 43 przedstawicieli klubu PiS.

Tyrowicz to m.in. była doradczyni ekonomiczna w Instytucie Ekonomicznym Narodowego Banku Polskiego (w latach 2007-2017). Obecnie jest Kierownikiem w Katedrze Metod Ilościowych Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Zarządzania.

Joanna Tyrowicz została powołana do RPP w miejsce Rafała Sury, który w lipcu zrezygnował z zasiadania w tym gremium. Wkrótce Sura "odnalazł się" w zarządzie Narodowego Banku Polskiego.

Co ciekawe, jednocześnie Sura został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zgodnie z prawem, nie można jednocześnie zasiadać w zarządzie NBP i być sędzią NSA. Sura wyjaśniał jednak, że na razie nie złożył ślubowania sędziowskiego przed prezydentem, a więc nie można powiedzieć, że pełni funkcję sędziego NSA.

Adam Glapiński, prezes NBPInflacja w lutym wyniesie ok. 20 proc. - prognozy ING Banku Śląskiego

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo "Dużo, bardzo szybko", "Jest kiepsko". Polacy o swoich ratach kredytowych [SONDA]

Senat ogarnia to, co przekracza możliwości PiS-u w Sejmie

Powołanie Joanny Tyrowicz do Rady Polityki Pieniężnej przez Senat było w zasadzie formalnością, ale na tle tego, co dzieje się (a w zasadzie - nie dzieje) w Sejmie, wydaje się nie lada wyczynem.

Zgodnie z przepisami, Sejm, Senat i Prezydent mają po trzy miejsca w RPP dla swoich kandydatów. 2022 r., szczególnie jego początek, był okresem "wymiany" wielu członków RPP. W styczniu zakończyły się kadencje powołanych przez Senat Eugeniusza Gatnara i Jerzego Kropiwnickiego, w lutym z RPP pożegnali się Grażyna Ancyparowicz i Eryk Łon (powołani przez Sejm) oraz Kamil Zubelewicz i Łukasz Hardt (powołany przez Prezydenta), a w marcu trzeci z "sejmowych" członków RPP - Jerzy Żyżyński. Dodatkowo w listopadzie kończyła się kadencja Rafała Sury, ale ten zrezygnował z funkcji już w lipcu.

Senacka większość już w grudniu 2021 r. przedstawiła wspólnych kandydatów do Rady Polityki Pieniężnej - Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz właśnie Joannę Tyrowicz - a następnie sukcesywnie i w terminie przegłosowywała ich kandydatury (w styczniu Koteckiego i Litwiniuka w miejsce Gatnara i Kropiwnickiego, teraz Tyrowicz w miejsce Sury). 

Problemów z zastąpieniem w RPP "prezydenckich" członków (Kamila Zubelewicza i Łukasza Hardta) nie miał też Andrzej Duda, który w lutym powołał do Rady Polityki Pieniężnej Henryka Wnorowskiego i Ireneusza Dąbrowskiego.

Niestety, w Sejmie natomiast sprawę zupełnie pokpiono i urządzono z niej cyrk. Do tej pory Zjednoczona Prawica zapełniła tylko jeden wakat po trójce byłych "sejmowych" członków RPP (Grażynie Ancyparowicz, Eryku Łonie i Jerzym Żyżyńskim) - mimo że ich kadencje zakończyły się w lutym i marcu. W lutym Sejm powołał do RPP Wiesława Janczyka. Co z dwoma pozostałymi miejscami? 

Kandydatkami sejmowej większości były Elżbieta Ostrowska i Gabriela Masłowska, ale obie na przełomie stycznia i lutego zrezygnowały z ubiegania się o stanowisko w RPP. Od tego czasu Zjednoczona Prawica wysunęła jeszcze w lutym kandydaturę Macieja Rudnickiego, ale przez pół roku nie zaproszono go nawet na wysłuchanie przed Komisją Finansów Publicznych. Pojawiały się medialne plotki, że stanowiska członków RPP stały się obiektem politycznych targów w PiS. 

W ewidentnie przerastającym możliwości PiS zadaniu wyboru nowych członków RPP partię rządzącą próbowała wyręczyć opozycja. Wystawiła swojego kandydata - Jakuba Borowskiego. Głosami większości sejmowej nie okazał się on jednak godzien zasiadania w Radzie Polityki Pieniężnej.

Powołanie nowych członków RPP? "To nie jest kluczowa sprawa"

To nie jest dziś kluczowa sprawa

- mówił w TOK FM w sierpniu o uzupełnieniu dwóch wakatów w RPP minister rozwoju i technologii oraz poseł PiS Waldemar Buda.

Inaczej mówią jednak przepisy. To, co wyprawia PiS w kwestii RPP, jest ewidentnym złamaniem ustawy o NBP. Zgodnie z nią, powołanie nowych członków Rady powinno nastąpić najpóźniej do dnia wygaśnięcia kadencji poprzednich. Tymczasem indolencja partii rządzącej w zakresie zapełnienia dwóch wakatów trwa już od pół roku. Wyjątkiem są sytuacje, gdy następuje np. rezygnacja członka RPP - wówczas następcę należy powołać w ciągu trzech miesięcy. Senat wypełnił ten warunek w przypadku rezygnacji Rafała Sury i powołania w jego miejsce Joanny Tyrowicz.

Farsa urządzona przez PiS jest na tyle kuriozalna, że zaczęły się już pojawiać nawet wątpliwości, czy w ogóle Rada Polityki Pieniężnej działa zgodnie z Konstytucją i czy podejmowane przez nią decyzje w zakresie podwyżek stóp są legalne. Niestety dla kredytobiorców złotowych, zdaniem zapytanych przez RMF FM wybitnych prawników (konstytucjonalisty prof. Ryszarda Piotrowskiego oraz sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku Wojciecha Hermelińskiego), nie ma podstaw prawnych, aby z powodu niepełnego składu RPP kwestionować ordynowane przez nią podwyżki stóp.

"Matrioszka" jest na ukończeniu. Inwestor nie dostał zgody na jej budowę

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Więcej o: