Ciepłowniom brakuje pieniędzy na import węgla. "Sześć razy droższy niż przed rokiem"

- Musimy liczyć się z tym, że niektóre ciepłownie albo kupią opał za późno, albo ze względów logistycznych nie przyjedzie on na czas. To oznacza, że dostawy ciepła systemowego do niektórych domów będą zagrożone - ostrzega Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Polska zmaga się z dużym deficytem węgla, który zmusza elektrownie i ciepłownie do kupowania surowca z importu. Problemem jest jednak spora różnica w cenie pomiędzy węglem pochodzącym z zagranicy a węglem krajowym. Jak donosi Business Insider, wiele lokalnych ciepłowni ma nóż na gardle, ponieważ nie mają pieniędzy ani zdolności kredytowych, by uzyskać odpowiednią ilość opału na zimę.

Ciepłownie muszą płacić za węgiel z góry. Nawet sześć razy więcej

Dostałem ofertę na węgiel sześć razy droższy niż przed rokiem

- wyjaśnia prezes jednej z ciepłowni na południu kraju. - To tak, jakbym kupował opał na sześć sezonów grzewczych z pełną przedpłatą. To oczywiste, że nie mam takich pieniędzy. Bank odmówił mi udzielenia kredytu. Pytanie więc, co mam zrobić? - dodaje. 

Na rynku zaszła spora zmiana. Dostawcy nie chcą bowiem słyszeć o płaceniu za dostawy po terminie. - Nie ma mowy o tym, by kupić węgiel bez pieniędzy - tłumaczy w rozmowie z serwisem Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

W Chełmnie ruszyło zbieranie wniosków na zakup taniego węgla. Czy wystarczy go dla wszystkich?Ceny węgla w sklepie internetowym PGG w górę. Druga podwyżka w ciągu miesiąca

Zobacz wideo Bronisław Komorowski gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (21.09)

Branża domaga się interwencji i gwarancji BGK

Zdaniem przedstawicieli branży nie uda się wyjść z sytuacji bez interwencji państwa. - Kwestia kredytów i gwarancji od Banku Gospodarstwa Krajowego jest dziś dla nas kluczowa - stwierdza Szymczak.

Dodaje, że odpowiednie regulacje powinny wejść przed kilkoma miesiącami. Nie ukrywa, że przedstawiciele firm ciepłowniczych ścigają się z czasem, ponieważ sezon już się rozpoczął.

Musimy liczyć się z tym, że niektóre ciepłownie albo kupią opał za późno, albo ze względów logistycznych nie przyjedzie on na czas. To oznacza, że dostawy ciepła systemowego do niektórych domów będą zagrożone 

- ostrzega szef Izby. 

Rząd mówił: Węgiel będzie tańszy. Od tego czasu podrożał o 70 proc. 

O problemach z węglem wiadomo co najmniej od wiosny, kiedy to premier Mateusz Morawiecki ogłosił embargo na dostawy surowca z Rosji. Przedstawiciele rządu przekonywali jednak, że sytuacja jest opanowana. - Na dziś mamy zabezpieczone ponad osiem milionów ton węgla. Jesteśmy po bezpiecznej stronie - zapewniła w czerwcu szefowa resortu środowiska Anna Moskwa. - Prosimy, żeby nie ulegać panice i nie kupować drogiego węgla - dodawała. 

Ale zarówno odbiorcy indywidualni, jak i przedsiębiorcy za węgiel płacą więcej. W czerwcu tona ekogroszku pieklorz lub karlik kosztowała w sklepie PGG ok. 1025-1045 zł, a to i tak było więcej, niż na początku roku. Teraz, po nieco ponad trzech miesiącach - i kolejnych podwyżkach - ten sam ekogroszek w serwisie Polskiej Grupy Górniczej kosztuje 1770 zł za tonę. To wzrost o około 70 proc. 

Według aktualnego wskaźnika cen, we wtorek 20 września 2022 r., w portach ARA za tonę węgla należy zapłacić 308 dolarów. W przeliczeniu na polską walutę - wg obecnego kursu - jest to 1448,97 zł za 1000 kg węgla. W ciągu roku surowiec zdrożał o ok. 200 proc. 

Jacek Sasin zapewnia, że państwowe spółki zaprzestaną importu węglaCzy Polska eksportuje węgiel? Sasin: "Opozycja mówi przekazem z Kremla"

Więcej o: