Dane z polskiej gospodarki na razie bardziej jak jesienny liść niż kasztan. Opadają, ale nie ma "bum"

Sprzedaż detaliczna (w cenach stałych) w Polsce wzrosła w sierpniu br. o 4,2 proc. - podał w środę GUS. Na tle danych z poprzednich miesięcy wynik nie jest imponujący, ale mając na względzie hamującą gospodarkę, to rezultat przyzwoity, wręcz lepszy od prognoz ekonomistów. Delikatnie w górę drgnął też wskaźnik ufności konsumenckiej, badający nastroje ekonomiczne Polaków. Choć te wciąż są fatalne.

4,2 proc. - o tyle w sierpniu br. sprzedaż detaliczna w cenach stałych (tj. już po odjęciu efektu wzrostów cen) w Polsce była wyższa niż przed rokiem. W cenach bieżących odnotowano wzrost o 21,5 proc. Oznacza to, że generalnie Polacy kupili w sierpniu br. o 4,2 proc. więcej towarów niż rok wcześniej, choć zapłacili za nie aż o 21,5 proc. więcej.

W sierpniu odnotowano także wzrost sprzedaży (w cenach stałych) o 1 proc. względem lipca br.

Rok do roku szczególnie widoczny jest wzrost sprzedaży w segmencie kosmetyków i farmaceutyków, żywności oraz odzieży i obuwia, najbardziej wyraźny spadek odnotowano z kolei w sprzedaży paliw czy pojazdów i części do nich. Spada też sprzedaż dóbr trwałego użytku do mieszkań - mebli oraz sprzętów RTV/AGD.

embed
  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

.Inflacja producencka. W to, co się stało w Niemczech, 'ciężko uwierzyć"

Zobacz wideo W Platformie Obywatelskiej znajdzie się kandydat na ministra finansów?

Sprzedaż detaliczna powyżej oczekiwań

Na tle danych np. z 2021 r. czy pierwszych miesięcy 2022 r., gdy wzrost sprzedaży detalicznej często sięgał ponad 8-10 proc. rok do roku, odczyt 4,2 proc. nie wygląda imponująco. Ekonomiści przyjęli jednak sierpniowe dane raczej z ulgą. Konsensus ich prognoz wynosił 3 proc. Słowem - wprawdzie w obecnej sytuacji gospodarczej analitycy nie mają zbyt dużych oczekiwań, ale jednak dane o sprzedaży detalicznej te oczekiwania nieco przebiły.

Dane o sprzedaży detalicznej są kolejnym sygnałem z ostatnich dni - m.in. po wtorkowych niezłych danych o produkcji przemysłowej czy środowych (też nieco lepszych od oczekiwań) o produkcji sektora budowlano-montażowego - że spowolnienie gospodarcze, które już się realizuje i będzie się pogłębiało w kolejnych miesiącach, na razie nie postępuje gwałtownie.

Ekonomiści nie mają jednak wątpliwości, że sytuacja będzie się pogarszać. Jeśli chodzi o nasze decyzje zakupowe, to m.in. Sergiej Druchyn z Polskiego Instytutu Ekonomicznego spodziewa się słabych wyników do końca roku, czego główną przyczyną jest i będzie spadek siły nabywczej wynagrodzeń. Dane GUS z wtorku br. wskazały, że tempo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu było aż o 3,8 proc. niższe od inflacji.

Podobnego zdania do Druchyn są też ekonomiści ING Banku Śląskiego.

W kolejnych miesiącach wzrost cen może zacząć odciskać większe piętno na decyzjach zakupowych i skłaniać gospodarstwa domowe do ostrożności w wydatkach, zwłaszcza w kontekście ryzyka zwiększonych kosztów utrzymania mieszkania w okresie jesienno-zimowym (ogrzewanie, energia elektryczna)

- komentują.

Budowlanka też (na razie) nieźle, ale widać załamanie w mieszkaniówce

Jeśli chodzi zaś o wspomniane sierpniowe dane z budowlanki, to wprawdzie są one nieco lepsze od oczekiwań, ale jednak przewidywania ekonomistów na przyszłość są jednoznacznie kiepskie.

Pomimo lepszych od oczekiwań danych za sierpień, podtrzymujemy naszą ocenę, zgodnie z którą w najbliższych miesiącach aktywność w budownictwie będzie ograniczana przez narastające bariery podażowe (brak wykwalifikowanych pracowników i silny wzrost materiałów budowlanych) i popytowe (zmniejszenie dostępności kredytów mieszkaniowych i spadek popytu gotówkowego na mieszkania związany z niepewnością towarzyszącą wojnie w Ukrainie)

- wskazuje Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole.

 Z kolei analitycy z ING Banku Śląskiego zwracają uwagę m.in. na bardzo silny spadek liczby rozpoczętych budów mieszkań (aż o ponad 46 proc. rok do roku). 

W budownictwie mieszkaniowym najprawdopodobniej kończone są rozpoczęte już projekty, a firmy starają się zapełnić istniejący jeszcze popyt na mieszkania. Załamanie nowych inwestycji pokazuje natomiast ich obawy o popyt w przyszłości, m.in. wobec dużego wzrostu stóp procentowych

- uważają.

Wywiady SroczyńskiegoIdzie kryzys w kształcie "V". Najpierw zjazd, a potem odbicie, że głowę urywa

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Pogarszają się oczekiwania Polaków na przyszłość

W środę Główny Urząd Statystyczny podał także najnowsze wskaźniki ufności konsumenckiej. Opisują one nasze oceny co do zmian sytuacji finansowej ich gospodarstw domowych oraz ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju (w ostatnich 12 miesiącach oraz przewidywania na kolejny rok), a także obecną skłonność do dokonywania ważnych zakupów.

Dane wskazują, że nastroje konsumenckie Polaków są bardzo kiepskie. Tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wprawdzie okazał się w sierpniu delikatnie wyższy niż w lipcu (-44,2 vs. -44,9 pkt), ale jednak są to poziomy absolutnie najgorsze w historii (od 2002 r.). Wyższy był nawet po wybuchu pandemii koronawirusa, w kryzysie finansowym w 2008 r. czy jeszcze wcześniej, gdy bezrobocie w Polsce było kilkukrotnie wyższe niż obecnie.

Pogorszył się natomiast tzw. wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, podsumowujący oceny na przyszłość - na najbliższe dwanaście miesięcy. Wyniósł on w sierpniu -33,2 pkt, co jest najgorszym wynikiem od maja 2020 r. 

Więcej o: