Kaloryfery wciąż zimne. Spółdzielnie mieszkaniowe przeciągają rozpoczęcie sezonu grzewczego?

Spółdzielnie mieszkaniowe weszły właśnie w gorący, a właściwie "zimny" okres. Muszą decydować, kiedy chcą zacząć ogrzewanie mieszkań. Część uruchomiła instalacje grzewcze już w zeszłym tygodniu, ale niektóre przedłużają ten moment, aby zaoszczędzić na energii i czeka na reakcje mieszkańców.

Sezon grzewczy - to termin potoczny, a nie prawny. Nie ma bowiem żadnych przepisów regulujących od kiedy do kiedy spółdzielnie mieszkaniowe powinny włączyć ogrzewanie. Co wiele z nich wykorzystuje w dobie kryzysu, aby przeciągnąć ten moment jak najpóźniej. Ministerstwo Infrastruktury określiło jednak, że kaloryfery powinny zostać włączone, tak aby minimalna temperatura w mieszkaniach wynosiła 20 st. C w pokojach oraz 24 st. C w łazienkach.  

Zobacz wideo Bernard Swoczyna gościem Zielonego Poranka Gazeta.pl

Sezon grzewczy. Spółdzielnie mieszkaniowe - kiedy zaczną grzać?

Spółdzielnia Mieszkaniowa "Na Skraju" w rozmowie z portalem haloursynow.pl przypomina, że "trzeba pamiętać, że włączenie instalacji wiąże się z dużymi kosztami, które przyjdzie mieszkańcom zapłacić". Business Insider donosi, że takich spółdzielni, które chcą oszczędzić na późniejszym włączeniu ogrzewania, jest więcej.  

"W kilku, z którymi rozmawiamy, słyszymy wprost, że z włączeniem ogrzewania będą czekać tak długo, jak tylko się da. Inne wskazują, że czekają na presję mieszkańców. Jeśli rozdzwonią się telefony, posypią pisma, wówczas ogrzewanie zostanie włączone. Powodem są koszty. Spółdzielnie chcą do granic możliwości skrócić sezon grzewczy" - czytamy na portalu Business Insider.  

Spółdzielnie mieszkaniowe czekają na reakcje mieszkańców

Taką praktykę potwierdza m.in. Marek Puchalski, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej Staszica w Gorzowie. - Telefony od naszych mieszkańców to taka forma sondażu, która pokazuje czy rzeczywiście jest potrzeba włączenia ogrzewania. Oczywiście patrzymy się również na prognozy pogody - mówi w rozmowie z portalem gorzowianin.com

Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana Imielin w Warszawie sezon grzewczy rozpoczęła niedawno, bo w środę 21 września. Wiceprezes spółdzielni ds. technicznych Tomasz Roślik w rozmowie z money.pl przyznaje, że to także efekt konsultacji społecznych. 

- Nie chcieliśmy decydować za nich, dlatego przeprowadziliśmy małe referendum. Rozwiesiliśmy informację, że telefonicznie i e-mailowo zbieramy głosy w tej sprawie. Większość była za tym, aby już zacząć grzać. Wielu lokatorom jest już po prostu zimno - mówi w rozmowie z portalem. 

Więcej o śmierci królowej Elżbiety II przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Opłaty za ogrzewanie mogą być rekordowe

Z kolei Spółdzielni Mieszkaniowej "Zazamcze" wyjaśnia, że "z uwagi na ceny surowców energetycznych oraz uprawnień do emisji CO2 niezbędna jest racjonalna i oszczędna gospodarka ciepłem w sezonie 2022/2023. Zbyt szybkie rozpoczęcie sezonu mogłoby narazić naszych mieszkańców na znaczne dopłaty z tytułu rozliczenia rocznego ciepła" - cytuje portalwloclawek.pl

Spółdzielni mieszkaniowych, które wciąż nie włączyły ogrzewania, jest coraz mniej. Mimo to wciąż wiele z nich czeka na reakcje mieszkańców, aby oszczędzić na energii. Bowiem ci, którzy grzeją już od kilku dni czy tygodni, mogą liczyć się z większymi rachunkami. Zwłaszcza że w niektórych SM jak np. SMB "Kabaty" podwyżki mogą sięgnąć nawet kilkuset procent. "Kabaty" dostały od sprzedawców energii oferty wyższe od dotychczasowych o 516 procent.   

Więcej o: