W płacach jesteśmy tuż za Japonią? Tłumaczymy z j. kaczyńskiego na polski [MÓWIMY: SPRAWDZAM]

- Tylko jeszcze trochę do góry i będziemy drugą Japonią - mówił o porównaniu średniej płacy w Polsce i Japonii (przedstawionej w sile nabywczej) prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dane OECD potwierdzają, że Polska pod tym względem jest bezpośrednio za plecami Japonii i Hiszpanii. Jest też wyżej niż np. Słowacja, Czechy czy Węgry. Ale też bardzo daleko nie tylko np. od Luksemburga, Danii, Holandii, Belgii, Austrii czy Niemiec, lecz także m.in. Włoch, Litwy czy Słowenii.
Pamiętacie może państwo, jak Wałęsa mówił "będziemy drugą Japonią". Wtedy nawet w kręgach solidarnościowych się uśmiechano. A dziś my, jeśli chodzi o płace, liczone w sile nabywczej, według tego rankingu stworzonego przez OECD, jesteśmy państwem kolejnym po Japonii. Tylko jeszcze trochę do góry i będziemy drugą Japonią

- powiedział dokładnie (pomijając nieistotne wtręty) prezes PiS Jarosław Kaczyński w niedzielę 2 października w Stargardzie. 

Jak bardzo często bywa, słowa Kaczyńskiego wzbudziły duże emocje m.in. w mediach społecznościowych. O co chodziło prezesowi PiS?

Jarosław KaczyńskiKaczyński rozpływał się nad polską gospodarką. "Będziemy drugą Japonią"

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo Zabawna wpadka Jarosława Kaczyńskiego podczas wystąpienia w Koninie

Polska druga po Japonii. I 26. po USA

W świat ta wypowiedź poszła w nieco skróconej, a przez to spłyconej wersji, np. takiej jak na tweecie Polskiego Radia 24 - gdzie nie ma mowy ani o sile nabywczej, ani odniesieniu do danych OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). 

A trzeba przyznać, że o ile Kaczyńskiemu często zdarza się, że w swoich myślach bywa piekielnie nieprecyzyjny i nie podaje źródeł wiedzy (jak choćby w przypadku słynnej wypowiedzi o euro, które w Niemczech "nie jest warte więcej niż 3 zł"), to tym razem dość sprawnie wyartykułował, o co mu chodzi.

Rzeczywiście, jeśli spojrzeć na dane OECD, to w 2021 r. przeciętna roczna pensja w Polsce - liczona według tzw. parytetu siły nabywczej - wyniosła w Polsce ok. 33,6 tys. dolarów amerykańskich, co plasowało nas w stawce niedaleko za plecami Japonii. 

Parytet siły nabywczej mówi o tym, ile można nabyć w danym kraju za określoną kwotę pieniędzy. Wiadomo, poziom cen w poszczególnych krajach różni się, a parytet siły nabywczej pozwala te różnice wyłapać i dzięki temu lepiej porównywać kraje między sobą.

Dane pokazał na Twitterze ekonomista dr Michał Możdżeń, adiunkt w Katedrze Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie (choć też każdy może w nie zerknąć samodzielnie na stronie OECD). Dr Możdżeń zwraca uwagę, że rzeczywiście Polska jest w tym zestawieniu druga za Japonią (pomiędzy jest jeszcze Hiszpania). Ale na podobnej zasadzie - Polska jest też np. 26. za USA czy 16. za Niemcami.

Gdyby wyodrębnić wyłącznie kraje Unii Europejskiej, to Polska jest, owszem, przed m.in. Słowacją, Czechami, Portugalią, Węgrami czy Łotwą, ale też np. za Hiszpanią, Włochami, Słowenią, Litwą, Szwecją czy Francją

Ekonomista zauważa też, że "płace w Polsce sytuują nas tak niedaleko od Japonii, ponieważ u nich jest po prostu bardzo drogo". 

Warto też wskazać, że choć w zestawieniu OECD Polska jest tuż za Hiszpanią czy Japonią, to jednak różnica wciąż jest niestety spora. W Polsce przeciętne roczne wynagrodzenie według parytetu siły nabywczej to ok. 33,6 tys. dolarów amerykańskich, a w tamtych krajach ok. 39,2-39,7 tys., czyli o ok. 17-18 proc. więcej. Aby doszlusować do średniej z krajów OECD, płace, liczone w sile nabywczej, musiałyby podskoczyć mniej więcej o połowę.

Władimir PutinAtomowe groźby Putina. Niemiecka minister obrony przestrzega przed paraliżem Zachodu

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Polska 19. w Unii pod względem dobrobytu

Sprawnie operując porównaniami (jak w przypadku "drugiej Japonii" u Kaczyńskiego) można barwnie przedstawiać rzeczywistość. Są również różne miary dobrobytu. Jakby jednak nie patrzeć, Polska dość żwawo, ale jednak wciąż goni zachód czy północ Europy.

Jak wynika z danych podanych w czerwcu br. przez Eurostat, poziom tzw. rzeczywistej konsumpcji prywatnej w Polsce wyniósł w 2021 r. 84 proc. średniej unijnej. Dało nam to 17. miejsce w UE. Rzeczywista konsumpcja prywatna to miara, którą Eurostat mierzy poziom dobrobytu w krajach UE (i nie tylko). 

Na mapie europejskiego dobrobytu spośród krajów UE najbardziej wyróżniają się Luksemburg, Dania i Niemcy (kolejno 146, 121 i 120 proc. średniej unijnej), na samym końcu zestawienia są Węgry, Słowacja i Bułgaria (kolejno 70, 70 i 63 proc.). 

Więcej o: