Unia Europejska. Jest porozumienie w sprawie ósmego pakietu sankcji. Aleksander Dugin na czarnej liście

Unia Europejska zgodziła się na egzekwowanie pułapu cenowego na rosyjską ropę sprzedawaną np. do Azji i Afryki. Na sankcyjną czarną listę trafił skrajnie prawicowy ideolog Aleksander Dugin.

Przedstawiciele 27 krajów UE we wtorek późnym wieczorem zgodzili się na kolejny pakiet sankcyjny wymierzony w Rosję, który powinien zostać sformalizowany jeszcze w tym tygodniu. Choć premier Viktor Orban coraz mocniej specjalizuje się w antysankcyjnych przemówieniach na Węgrzech, tym razem Budapeszt prawie wcale nie opóźniał kompromisu w Brukseli.

Redukowanie dochodów Kremla

Węgrzy już w ostatni weekend odpuścili postulaty, by Unia na trwałe zgodziła się na reeksport - z Węgier do innych państw Unii - ropy z rurociągu "Przyjaźń" (i opartych na niej produktów rafineryjnych), który po 5 grudnia będzie wyłączony z ogólnounijego embarga na ten surowiec z Rosji. Tym razem największymi hamulcowymi byli Grecy, Maltańczycy i Cypryjczycy, którzy boją się wpływu nowego pułapu cenowego ropy na ich branżę transportu morskiego.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Nowe sankcje, które Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym tygodniu, to pod względem politycznym odpowiedź na pseudoreferenda oraz aneksje okupowanych terytoriów wschodniej Ukrainy. Jednak głównym punktem pakietu sankcyjnego jest - skutowany już od paru miesięcy - międzynarodowy limit cenowy na ropę, który ostro promują Stany Zjednoczone na forum grupy G7. Waszyngton widzi w tym skuteczny sposób na zredukowanie dochodów Kremla z ropy, ale jednocześnie bez rychłego blokowania jej sprzedaży m.in. w Afryce i Azji, bo takie ograniczenia podaży windowałoby światowe ceny tego surowca także od innych producentów.

G7 ustali cenę ropy z Rosji

Unia uzgodniła już w maju, że wprowadza embargo na rosyjską ropę od 5 grudnia (oprócz ropociągu "Przyjaźń", który odpowiada za 10 proc. dotychczasowego importu ropy z Rosji), a na produkty rafineryjne od 5 lutego 2023 roku, i to się nie zmienia. Jednak w nowym pakiecie sankcyjnym 27 państw UE uzgodniło podstawę prawną, która od grudnia pozwoli unijnym firmom legalnie transportować ropę z Rosji do kupców poza Unią oraz ubezpieczać taki przewóz pod warunkiem, że ropa ta nie przekroczy ceny ustalonej przez "Koalicję Limitu Cenowego" opartą na grupie G7, której częścią jest też Unia jako całość.

Grupa G7 musi jeszcze uzgodnić szczegóły dotyczące kalkulowania limitu cenowego. Ponadto Kongres USA opowiada się za wprowadzeniem sankcyjnych kar dla zagranicznych nabywców, którzy nie przestrzegaliby pułapu cenowego. Jednak skuteczność limitu ma zasadzać się głównie na tym, że rynek ubezpieczeń transportów ropy jest niemal zmonopolizowany przez firmy z UE oraz Wlk. Brytanii współpracującej w tej kwestii z Brukselą, a ponadto Europejczycy mają wielki udział w rynku transportu morskiego ropy.

Tak, Rosjanie oraz ich nabywcy będą mogli obejść system limitu cenowego G7. Tyle że korzystanie ze statków oraz usług finansowych, w tym ubezpieczeń, od firm spoza krajów grupy G7 oraz UE będzie bardzo podwyższać cenę takiego eksportu ropy

- tłumaczy unijny dyplomata zaangażowany w rozmowy z Waszyngtonem na ten temat.

Zobacz wideo Co z cenami biletów? Ekspert: Będziemy płacić więcej za coś, co jest gorsze

Grecja, Malta i Cypr podczas negocjowania najnowszych sankcji wyrażały obawy, że zakaz transportowania rosyjskiej ropy powyżej limitu cenowego narazi na straty ich branżę morską, a biznes zostanie szybko przechwycony przez kraje pozostające poza "Koalicją Limitu Cenowego". Ostatecznie zadowoliły się gwarancjami, że Bruksela przed grudniem m.in. sprawdzi, czy do tego mechanizmu istotnie dołączają wszyscy członkowie grupy G7, a także inne proamerykańskie kraje z liczącą się żeglugą handlową, w tym Korea Płd.

Jeśli "Koalicja Limitu Cenowego" budowana przede wszystkim przez USA nie wypali, to Unia będzie mogła się jeszcze wycofać

- przekonuje jeden z unijnych dyplomatów.

Inne nowe sankcje m.in. rozszerzają zakaz eksportu do Rosji na dodatkowe części dla przemysłu lotniczego, komponenty elektroniczne i chemikalia, które mogą być wykorzystywane przez rosyjską armię lub przemysł zbrojeniowy. Z kolei dodatkowe zakazy importu z Rosji dotyczą m.in. nieobjętych dotąd sankcjami rodzajów rosyjskiej stali czy maszyn.

Belgowie obronili diamenty

Natomiast Belgia zawetowała pomysły zakazu importu nieszlifowanych diamentów. Belgowie, a konkretnie szlifiersko-jubilerska branża w Antwerpii, kupili w ubiegłym roku rosyjskie diamenty warte 1,8 mld dolarów, czyli prawie połowę z ich globalnego eksportu z Rosji wartego 4 mld dolarów. Władze Belgii przekonują, że unijne embargo na diamenty uderzyłoby w ich firmy, a jednocześnie - wbrew logice sankcji – nie przyniosłoby żadnych istotnych strat dla Rosji, bo eksportowaliby diamenty np. za pośrednictwem Dubaju.

Polska wraz z Irlandią, Litwą, Łotwą i Estonią wspólnie domagały się ostrzejszych restrykcji, w tym zakazu importu rosyjskiego LPG (po okresie przejściowym), ale nie udało się tego wprowadzić do unijnego kompromisu.

Ponadto Unia rozszerza swą czarną listę Rosjan z zakazem wjazdu i zamrożonym majątkiem w UE do 1262 osób, czyli o kolejne około 30 nazwisk. Wśród nich jest Aleksander Dugin, który - jak tłumaczy rozporządzenie sankcyjne - "ideologicznie oraz teologicznie uzasadniał aneksję Krymu i wojnę Rosji z Ukrainą, widząc w niej wyzwolenie Ukrainy spod wpływów Zachodu".

"Ideologia Dugina koncentruje się na idei budowy totalitarnego, zdominowanego przez Rosję imperium euroazjatyckiego, do którego ze względów historycznych, religijnych i geograficznych należy Ukraina. Ideologicznym założeniem Dugina jest to, że Ukraina jest sztucznym państwem zagrażającym bezpieczeństwu Rosji i planowanemu imperium euroazjatyckiemu. Dlatego inwazja militarna na Ukrainę była nieunikniona" - głosi uzasadnienie sankcji UE.

Dugin, który w sierpniu stracił córkę Darię (obłożoną sankcjami brytyjskimi za działalność dezinformacyjną i propagandę wojenną) w domniemanym zamachu w Moskwie, jest na sankcyjnej liście USA już od 2015 roku.

Artykuł pochodzi ze strony internetowej Deutsche Welle

Więcej o: