Takich cen gazu w Europie dawno nie widzieliśmy. Były nawet ujemne. Dlaczego?

Notowania kontraktów terminowych na gaz ziemny na europejskim (a dokładnie holenderskim) rynku spadły w poniedziałek poniżej 100 euro za megawatogodzinę. Tak nisko były w połowie czerwca zeszłego roku. Doszło nawet do tego, że surowiec w dostawach na "za chwilę" - czyli na następną godzinę, był notowany przez chwilę w cenach ujemnych - po -15 euro. Dlaczego? Analitycy pilnie śledzą teraz między innymi prognozy pogody.

"Tani" to oczywiście pojęcie względne, także w odniesieniu do cen gazu. Bo z jednej strony mamy notowania rynkowe poniżej psychologicznej bariery 100 euro za MWh - ostatnio ceny w kontraktach terminowych na rynku TTF kształtowały się na obecnym poziomie, gdy zaczynało się lato. W poniedziałek zamknęły się na poziomie 96,5 euro, spadając o 15 proc. Dziś, we wtorek 25 października, ten spadek jak się pogłębił - do 93,5 euro za MWh około godz. 9:00. 

Ceny gazu w Europie spadają

To, jak długą drogę notowania przeszły w ostatnich kilku miesiącach widać dobrze na poniższym wykresie. Dość wspomnieć, że w szczycie pod koniec sierpnia gaz notowany był po ponad 340 euro za megawatogodzinę. 

Notowania cen gazu, kontrakt miesięczny, rynek holenderski TTFNotowania cen gazu, kontrakt miesięczny, rynek holenderski TTF Źródło: investing.com

Z tej wolty rynkowej można się oczywiście cieszyć, w kontekście trwającego kryzysu energetycznego i wysokiej inflacji. Warto jednak uświadomić sobie wspomnianą względność, wydłużając wykres z przodu. U progu lata 2021, zanim kryzys energetyczny zaczął się rozkręcać (tak, to zaczęło się już wtedy), notowania lekko przekraczały poziom 20 euro za MWh. Wtedy jeszcze zastanawialiśmy się, czy gazociąg Nord Stream 2 ruszy, później opisywaliśmy problemy z jego certyfikacją, a latem zeszłego roku Gazprom zaczął przykręcać Europie kurek i rozkręcać problemy (pewnym czynnikiem wspierającym wzrost cen, o którym nie należy zapominać, było też wtedy popandemiczne odbicie gospodarcze). 

Notowania gazu ziemnego w Europie, kontrakt miesięczny.Notowania gazu ziemnego w Europie, kontrakt miesięczny. Źródło: investing.com

Ceny gazu w Europie są wciąż pięć razy wyższe od 10-letniej średniej, jak zauważa dziennikarz Bloomberga. 

Warto też mieć na uwadze, że kontrakty dłuższe, na zimę - na grudzień, styczeń i luty - także spadają, ale wciąż są na wysokich poziomach, 130-140 euro. 

Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwraca uwagę na to, że ruch w dół jest zjawiskiem szerokim w Europie. "Ceny gazu na holenderskim hubie TTF, głównym benchmarku dla europejskich kontraktów gazowych, spadły w październiku niemal sześciokrotnie z 160 (EUR/MWh) do 27 EUR/MWh. Podobny, choć nie tak radykalny spadek można było zaobserwować dla holenderskich cen futures (spadek z 170 do 98 EUR/MWh). Te same procesy zachodzą w pozostałych hubach europejskich (niemiecki THE, francuski PEG, włoski PSV i hiszpański PVB). Podobnie zachowywała się także mocno powiązana z tymi obszarami rynkowymi polska TGE, gdzie ceny w październiku spadły z 767 PLN/MWh do 172 PLN/MWh, co wskazuje na ogólny trend o charakterze europejskim" - zauważa Kamil Lipiński w komentarzu przesłanym Next.gazeta.pl. Nie chodzi tylko o Europę, bo w Stanach Zjednoczonych ceny gazu spadły o ponad 30 proc. w porównaniu do sierpnia. 

Ujemne ceny gazu? Czemu nie. Ale dlaczego? 

Opisujemy tutaj miesięczne kontrakty terminowe. Ale na rynku TTF można zawierać też inne umowy - zarówno bardziej długoterminowe, jak i krótsze. Niektóre bardzo, bardzo krótkie, dotyczące zaledwie godzin. I na takim rynku, rynku "następnej godziny" w poniedziałek ceny były przez moment ujemne. To znaczy, że dostawcy gazu byli gotowi dopłacić, byle ktoś wziął od nich ten surowiec - cena wynosiła -15,78 (tak, minus) euro za MWh. 

"Tak wielka, ponad trzykrotna różnica pomiędzy tanim kupnem bezpośrednim a względnie drogimi kontraktami terminowymi na następny miesiąc wynika z zapełnienia magazynów na początku sezonu grzewczego - gaz teraz jest znacznie mniej potrzebny niż za miesiąc, a unijne magazyny są niemal pełne (ponad 93 proc. według Gas Infrastructure Europe), więc kupujący może mieć trudności ze zmagazynowaniem nabytego przez kontrakty spotowe surowca" - pisze Kamil Lipiński z PIE. 

Z czego to wynika? I tutaj przechodzimy do (między innymi) prognozy pogody.

Gaz ziemny to aktywo fizyczne, czyli handlując nim na rynkach, handluje się fizycznym towarem. Mamy teraz taką sytuację, że tego gazu do Europy ściągnięto dużo w obawie przed zimą i zupełnym odcięciem dostaw z Rosji. Tak dużo, że brakuje miejsc, w których można go składować (o czym wspomina cytowany powyżej analityk). Miejsc brakuje, bo zapasy są spore. Drenowaniu zapasów zapobiegają zaś dwie rzeczy. 

Obserwujemy spadek popytu na gaz z różnych gałęzi przemysłu w Europie - czyli nie ma chętnych na tak duże ilości surowca, jak wcześniej zakładano. Ten popyt w UE spadł o 11 proc. w pierwszym półroczu. "Przedsiębiorstwa zaczęły przestawiać się tam, gdzie to możliwe na inne źródła energii a państwa UE - promować oszczędności w usługach publicznych i gospodarstwach domowych. Ten proces będzie się nasilał, przedsiębiorstwa raczej nie wierzą w szybkie zakończenie konfliktu i powrót taniego gazu, inwestują więc w inne źródła i efektywność energetyczną" - podkreśla analityk PIE. 

Poza tym (a być może przede wszystkim), jak na razie jesień jest ciepła, a prognozy na zimę także nie zakładają wyjątkowych mrozów (np. prognoza amerykańskiej NOAA zakłada cieplejszy niż zwykle listopad i całą zimę dla Europy). I prognozy pogody (a także temat zmian klimatu) to jeden z czynników, które także śledzą i rynki finansowe czy towarowe, i ekonomiści, i na niższym poziomie zapewne menedżerowie w różnych branżach. Jak na razie ta prognoza niższym cenom gazu sprzyja. Trudno wprawdzie wyrokować o pogodzie w odległych terminach, ale końcówka tego miesiąca ma być wyjątkowo ciepła, z dodatnimi anomaliami temperatury (czyli różnicą w górę wobec wieloletniej średniej). 

Co czeka ceny gazu w najbliższej przyszłości? I tutaj prognoza nie jest zabetonowana. "Nie należy wykluczać, że ceny będą się dalej wahać w zależności od sytuacji geopolitycznej, a wzrost popytu związany z sezonem grzewczym sprawi, że listopadowe i grudniowe ceny powinny zbliżyć do poziomu, wyznaczanego przez obecne kontrakty terminowe" - podsumowuje Kamil Lipiński. 

Więcej o: