Kontrowersyjne reklamy Balenciagi. Twórcy pozwani na 25 mln dol. Kim Kardashian zabrała głos

Balenciaga usunęła ze wszystkich kanałów swoją kontrowersyjną reklamę. Występowały w niej dzieci, które m.in. trzymały misie ubrane w stroje BDSM. Balenciaga pozywa na 25 mln dolarów firmę, która zrobiła reklamę. Głos zabrała też twarz marki, Kim Kardashian, które potępiła reklamę.

Dwie nowe kampanie reklamowe Balenciagi wywołały ogromne oburzenie. Na zdjęciach znalazły się dzieci, które trzymają pluszowe misie w strojach BDSM, jedno z nich stoi przy pustych kieliszkach do wina. Na innej fotografii widać z kolei album "Fire from the Sun" z pracami Michaëla Borremansa, które przedstawiają nagie niemowlęta bawiące się zakrwawionymi i oderwanymi kończynami dorosłych - czytamy w "The Guardian".

Na zdjęciach drugiej kampanii z Nicole Kidman i Isabelle Huppert w tle znalazły się sądowe dokumenty, które dotyczyły "wirtualnej dziecięcej pornografii".  

Balenciaga odcina się od twórców kampanii i zapowiada pozew

Balenciaga usunęła reklamy z każdego kanału. Firma skasowała też wszystkie posty ze swojego Instagrama, gdzie obecnie znajdziemy tylko oświadczenie w sprawie.

 

Balenciaga poinformowała, że w przypadku kampanii z dziećmi nie powinny być one pokazane z pluszowymi misiami. Spółka przyznaje, że był to zły wybór połączony z porażką w ocenie i zatwierdzaniu zdjęć. 

Odpowiedzialność leży w całości po stronie Balenciagi

- przekazała firma. 

W przypadku drugiej reklamy Balenciaga poinformowała, że były to prawdziwe dokumenty sądowe, które najpewniej pochodziły z planu filmu lub serialu. Dotyczyły one sprawy Sądu Najwyższego z 2008 roku, w której potwierdzono, że pornografia dziecięca jest nielegalna i nie obejmują jej przepisy o ochronie wolności słowa. Firma twierdzi, że była to kwestia lekkomyślności i zaniedbania i w tej sprawie złożona została już skarga. Balenciaga dodaje, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za brak wglądu i kontroli dokumentów z tła i przyznaje, że mogli rozwiązać to w lepszy sposób. 

Ponadto Balenciaga pozywa Nicholasa Desa Jardinsa oraz North Six, którzy odpowiadają za powyższą kampanię. Hiszpańska marka modowa domaga się 25 mln dol. rekompensaty. 

Za zdjęcia do reklamy z dziećmi odpowiadał Gabriele Galimberti, który przeprosił za reklamę i dodał, że pluszowe misie nie powinny znaleźć się w kampanii - pisze CNN. Jak tłumaczył stacji, nie miał kontroli nad kierunkiem zdjęć i nie był uprawiony do wyboru, ani produktów, ani modeli, ani ich wspólnej kombinacji. Odciął się również od zdjęć z dokumentami sądowymi w sprawach o pornografię dziecięcą, nie brał bowiem udziału w pracach nad tą reklamą. 

Twarz marki Kim Kardashian zabrała głos

Największa gwiazda Balenciagi, twarz marki, Kim Kardashian wstrzymała się z wydaniem oświadczenia przez kilka dni, nie dlatego, że nie była zdegustowana i oburzona kampanią firmy, ale dlatego, że chciała dać szansę na wypowiedź zespołowi - napisała na Twitterze. W ten sposób chciała zrozumieć, jak do tego doszło. 

Jako matka czwórki dzieci, byłam wstrząśnięta tymi niepokojącymi zdjęciami. Bezpieczeństwo dzieci musi być dla nas najważniejsze i wszystkie próby normalizowania wykorzystywania dzieci nie powinny się zdarzać w naszym społeczeństwie - kropka.

- napisała Kardashian. Dalej czytamy, że celebrytka docenia przeprosiny Balenciagi i usunięcie reklam. Po rozmowach z firmą, Kim Kardashian ufa, że spółka rozumie powagę sprawy i że podejmie odpowiednie kroki, by nigdy więcej się to nie zdarzyło. 

Celebrytka pisze, że rozważa swoją dalszą współpracę z Balenciagą. Uzależnia ją od wzięcia przez firmę na siebie odpowiedzialności za coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć oraz od działań, jakich Kardashian oczekuje, że Balenciaga podejmie w kwestii ochrony dzieci.  

Więcej o: