Przeanalizowaliśmy memy o inflacji i jest problem. Może i są śmieszne, ale niestety się mylą

Memy stały się naszą codziennością. Nie tylko źródłem zabawy, ale też wiedzy i informacji o świecie. Żadne ważne wydarzenie nie może się już obejść bez mema. Dotyczy to oczywiście także inflacji. Przeanalizowaliśmy więc niektóre z internetowych żartów. Wnioski nie są pocieszające, bo nie mają one wiele wspólnego z ekonomią.

Choć pełnią głównie funkcje satyryczne, to można je uznać za "wytwór przekazywanych międzypokoleniowo przekonań światopoglądowych" - pisze Marta Wójcicka w książce "Mem internetowy jako multimodalny gatunek pamięci zbiorowej", którą zrecenzował dr Mariusz Jakosz .O obrazkach, które wielu z nas przegląda mimochodem nawet kilka razy dziennie, Wójcicka pisze, że są też "świadectwem i lustrem pamięci" grup społecznych. 

W recenzji tej książki, dr Mariusz Jakosz zauważa z kolei, że autorka "wyjaśnia, w jaki sposób memy 'zapamiętują' wydarzenia społeczne, polityczne czy kulturalne". Pokazuje też moc słów - jak użycie ich w kontekście wydarzeń i reprodukcja memów (czyli zwyczajne przesyłanie ich dalej) powodują, że zdarzenie przenika do pamięci zbiorowej.

A memy to całe dobrodziejstwo inwentarza - nie tylko obrazek, który często się powtarza w ramach tzw. templatek Ważniejsza jest dopisywana treść, która kreuje rzeczywistość, opinię albo utwierdza odbiorcę w już wyznawanym światopoglądzie.

Dzięki memom można budować narrację, dlatego zdarza się po nie sięgać także osobom związanym z polityką. Przypomnijmy tu chyba najgłośniejszą sprawę osławionego Soku z Buraka, który okazał się stroną prowadzoną przez PR-owca, pracującego m.in. dla Platformy Obywatelskiej, który został również zatrudniony w warszawskim ratuszu.

Zobacz wideo Kiedy możemy spodziewać się szczytu inflacji?

Czemu inflacja rośnie?

Skoro niewinny mem to tak potężne narzędzie, to postanowiliśmy sprawdzić, co mówią te dotyczące inflacji i czy mają coś wspólnego z rzeczywistością.

Sporą część memów o inflacji stanowią te, w których za wzrost cen obwinia się polski rząd. Dyskusja na temat przyczyn inflacji była wyjątkowo żywa, gdy wzrost cen dopiero się rozkręcał. Wówczas rząd mówił o "Putinflacji" i "winie Tuska", a opozycja - o źle zarządzanym przez PiS państwie.

W memach dominuje obwinianie za inflację rozdawnictwa, rzadko memiarze zwracają uwagę na zewnętrzne czynniki. Trzeba jednak oddać, że zdarza im się czasem rozłożyć skomplikowane zagadnienie na kilka czynników. Jak w memie, w którym Jarosław Kaczyński jest Kapitanem Inflacją, przyzwanym przez 500 plus, lockdown, likwidację kopalń, dodruk pieniądza i nowe podatki. 

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. kwejk.pl

A jak jest z inflacją w rzeczywistości? To głównie skumulowany skutek pandemii, kryzysu energetycznego i wojny. Z szacunków Pekao wynika, że wojna odpowiada za 36 proc. obecnej inflacji. Kolejnym czynnikiem jest prawie 200 mld zł, które rząd przekazał na walkę z pandemią w ramach tarczy antykryzysowej. Tu jednak od początku było jasne, że ten znaczący transfer pieniędzy może poskutkować wysokim wzrostem cen. Można dyskutować, czy te pieniądze zamiast do firm, nie powinny były trafić bezpośrednio do ludzi, ale to był koszt walki z covidem, na który się zgodziliśmy.

Nie bez znaczenia jest również około 100 mld zł, jakie władze przeznaczyły na działania osłonowe związane z kryzysem energetycznym. Tu znów jednak trzeba było wybierać: między pozostawieniem ludzi samym sobie z absurdalnymi rachunkami za gaz i paliwa a wzrostem inflacji. To jednak tylko jeden z czynników, które na nią wpływają. 

Popularny w tej narracji "socjal" nie zwiększył się znacząco. Większość kluczowych świadczeń nie jest waloryzowana, więc ich koszty nie rosną (mimo rosnących - dzięki inflacji - wpływów do budżetu). Za jedyny dodatkowy wydatek w tej sferze można uznać 14. emeryturę. Ale 12 mld zł, które kosztuje budżet "czternastka" z pewnością nie wywindowały inflacji. To za mała kwota, by wpłynęła na gospodarkę w tak drastyczny sposób. Przyczyn inflacji należy się doszukiwać raczej po stronie olbrzymich, dodatkowych wydatków związanych z serią kryzysów w ostatnich latach. 

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot.https://paczaizm.pl/kiedy-na-urodzinach-babci-powiedziales-ze-dodatkowe-emerytury-tylko-powiekszaja-inflacje/

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

"Argumentum ad socjalum" pojawia się zresztą dość często w krytyce rządu. Warto więc zaznaczyć, że Polska nie wydaje stosunkowo dużo na świadczenia socjalne. W zeszłym roku było to 470 mld zł, czyli 18 proc. PKB. 

Liderująca w tej dziedzinie Francja poświęca na wsparcie socjalne około 30 proc. PKB. Inflacja jest tam natomiast znacznie niższa niż w Polsce, podobnie jak w innych krajach, gdzie "socjal" jest większy niż u nas. Ale im także wzrostu cen nie udało się uniknąć, ponieważ inflacja ma przyczyny zewnętrzne i dotyczy praktycznie całego globu. 

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. https://paczaizm.pl/morawiecki-idz-stad-roznosisz-inflacje-i-socjale-prezent-to-inflacja-nosz-kurna/

W niektórych krajach inflacja jest wyjątkowo wysoka, np. w Turcji i Argentynie. Ta wiedza sprowokowała komentarze, w których jeden z użytkowników sieci napisał, że w meczu z Argentyną na mundialu będziemy mieli mniejsze posiadanie piłki niż inflację, a inna osoba odpisała mu, że Argentyna również.

Ostatecznie się to nie udało, ale było blisko, bo Polska miala 27 proc. posiadania piłki przy 17,4 proc. inflacji. Argentyna była tu pewniejszym strzałem, bo trudno o wyższe posiadanie piłki niż 88 proc., a tyle wynosi argentyńska inflacja. Ale liczby miały się szansę zrównać, bo Argentyńczycy przy piłce byli aż 73 proc. czasu trwania meczu.

Inflacja memyInflacja memy fot. memy.jeja.pl

Jeszcze lepiej niewysoki udział wydatków socjalnych w PKB obrazują wyliczenia, z których wynika, że w Polsce zasiłki są przerażająco niskie. "Kwoty są niewielkie, kolejne zasiłki nie poprawiają całościowo sytuacji rodziny, a biorąc jeden zasiłek, często traci się prawo do innego. Wpada się więc w spiralę ciągłych wniosków o pomoc, które nigdy z biedy nie wyciągają" - pisało Oko.Press. 

Co mógł z inflacją zrobić NBP? Niewiele

Są też memy zrzucające winę za inflację na nieudolność Narodowego Banku Polskiego. Znów jednak - inflacja ma wymiar globalny, choć nie każdy prezes banku centralnego ma przecież takie problemy jak Adam Glapiński. A w związku z czynnikami zewnętrznymi, które wpływają na inflację Rada Polityki Pieniężnej ma związane ręce. Bo gwoli ścisłości właśnie RPP (która jest organem NBP), może coś zrobić w tej sytuacji, a konkretnie - może podnosić stopy procentowe.

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. memy.jeja.pl

I RPP rzeczywiście to robiła. Od października 2021 roku co miesiąc w Polsce stopy procentowe rosły, aż do poziomu 6,75 proc., ale inflacji to nie zbiło. Niektórzy twierdzą, że problemem była opieszałość RPP i stopniowe podnoszenie stóp, które powinny rosnąć szybciej. Takie stanowisko ma m.in. członkini RPP, Joanna Tyrowicz.

Z kolei ekonomista Jan Zygmuntowski zwraca uwagę, że podnoszenie stóp procentowych może zadziałać, ale wyprowadzi nas z inflacji przez recesję, co oznacza zwolnienia i mniejsze zamówienia dla firm. Dodawał, że trzeba znaleźć inne sposoby walki ze wzrostem cen. Podobne zdanie ma ONZ, która apelowała, by nie podnosić już stóp procentowych. 

Pensja minimalna, a wiedza ekonomiczna Polaków

Poniższy mem piętnuje rzekomą ekonomiczną niewiedzę Polaków (w internecie zwanych "Januszami"), którzy mieliby nie rozumieć, że inflacja jest skutkiem podnoszenia płacy minimalnej.

Memy inflacjaMemy inflacja fot. memsekcja.pl

W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie, bo pensja minimalna musi urosnąć co najmniej o prognozowany wskaźnik inflacji na kolejny rok (oraz - jeśli płaca minimalna jest niższa od połowy wysokości średniej krajowej - również o dwie trzecie realnego wzrostu gospodarczego).

W memie pomylono więc przyczynę ze skutkiem, bo najpierw mamy wysoką inflację, a dopiero w jej następstwie wzrost pensji minimalnej. W 2023 roku rząd ze względu na tak drastyczny wzrost cen, jest nawet zobowiązany podnieść płace dwa razy - najpierw w styczniu, a potem w lipcu.

Ponadto w ostatnich latach pensja minimalna w Polsce bardzo dynamicznie wzrosła. Odkąd PiS przejął władzę w 2015 roku - z 1286,16 zł do 2783,86 zł. I mimo tak znaczącego wzrostu płacy minimalnej, do 2021 roku inflacja trzymała się na względnie niskim poziomie.

Trudno winić Polaków, że wzrost pensji minimalnej wiążą ze wzrostem cen, bo w polskich mediach dominuje ekspercka narracja, zgodnie z którą pensja minimalna rzeczywiście znacząco wpływa na inflację. W tej sprawie wśród ekonomistów panuje jednak spór. Coraz więcej badań opierających się na historycznych danych wykazuje, że podnoszenie pensji minimalnej ma niewielki wpływ na wzrost cen. Sytuacja taka jak w Polce - gdy rośnie pensja minimalna, ale nie idzie za tym wzrost cen - nie jest bowiem jednostkowa i zdarza się dość często. 

Inflację ze wzrostem płacy minimalnej łączy też autor poniższego mema, w którym komentarz z Facebooka okraszono opisem "nastąpiło łączenie kropek", co sugeruje, że komentujący/a "nareszcie" zrozumiał/a skąd ta inflacja.

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. memy.jeja.pl

Sugestia, że Polacy nie orientują się w zasadach ekonomii, jest jednak chybiona. Raport NBP z 2020 roku wykazał, że aż 52 proc. Polaków ma bardzo wysoką lub wysoką wiedzę o ekonomii, średnią ma 33 proc., niską 10 proc., a bardzo niską 4 proc. Całkiem nieźle wypadamy też na tle Europy. Z najnowszego raportu OECD wynika, że niemal we wszystkich kategoriach nasza wiedza znajduje się powyżej średniej. Mem sugeruje więc, że Polacy nie znają zasad ekonomii, podczas gdy w rzeczywistości to twórca mema mógł nie znać liczb i faktów.

Ciekawy przypadek programu 500 plus

Poniżej kolejny mem obwiniający za inflację świadczenia socjalne. Tu konkretnie zwrócono uwagę na 500 plus i zasugerowano, że zabranie świadczenia zmniejszyłoby inflację. 

Mem inflacjaMem inflacja fot. kwejk.pl

Już wcześniej wyjaśniliśmy, że stałe wydatki socjalne państwa nie mają znaczącego wpływu na obecną, wysoką inflację. Można więc odwrócić pytanie - czy 500 plus napędzało wzrost cen? Gdy wprowadzono program, sporo osób podnosiło ten argument. Okazało się jednak, że inflacja pozostała niewzruszona na ten niemały (ok. 40 mld rocznie) oraz stały transfer socjalny i do czasu kryzysu energetycznego znaczący wzrost cen się nie pojawił. Nawet przeciwnicy programu przyznają, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i nie zależy w pełni od działań naszego rządu. 

Ostatnie zdanie mema odnosi się do malejącej wartości 500 plus. To rzeczywiście może być problem, bo choć program nie wpłynął znacząco na dzietność, to zrobił wiele dobrego i w pierwszych latach obowiązywania zmniejszył ubóstwo wśród dzieci o połowę. Liczba dzieci żyjących poniżej granicy ubóstwa spadła po wprowadzeniu 500 plus z 600 tys. do 300 tys., potem po dwóch latach nieco wzrosła, by następnie znowu spaść.

Obecnie ze względu na kryzysy ostatnich lat, ubóstwo znów rośnie. Przyczynia się do tego m.in. inflacja i spadek wartości pieniądza, a co za tym idzie - spadek wartości 500 plus. Dziś jest warte tylko 368 zł, a przez ostatni rok jego wartość spadła o 65 zł, czyli niemal tyle samo co łącznie w ciągu poprzednich pięciu lat. Jeśli PiS nie zdecyduje się na waloryzację, to takie tempo spadku wartości 500 plus sprawi, że w ciągu sześciu lat rzeczywiście świadczenie może być już nic niewarte.

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. https://kwejk.pl/obrazek/3942998/chetnie-przygarne-niepotrzebne-500plus.html

Czy taki scenariusz jest realny? PiS w sprawie 500 plus ciągle mąci, ale to ich sztandarowy program, więc jeśli utrzymają władze, w końcu będą zmuszeni do waloryzacji. Jeśli władzę przejmie opozycja, to sytuacja może być gorsza, bo choć nikt nie mówi o likwidacji programu, to nie wiadomo, czy dojdzie do waloryzacji. Jak przekonują niektórzy, można jednak ograniczyć jego koszty, wprowadzając progi dochodowe - naukowcy z Ryszardem Szarfenbergiem na czele policzyli, że problem ubóstwa można było załatwić 80 proc. taniej i - jak podkreślają - zlikwidować za dużo mniejsze pieniądze nie połowę biedy wśród dzieci, ale całą biedę. Wiele zależy więc od władz, które zdecydują o dalszych losach programu. 

Ponadto, żeby 500 plus przestało być cokolwiek warte, taka inflacja jak dziś musiałaby się utrzymać przez wiele lat, a to raczej nierealne. Według prognoz inflacja zacznie spadać pod koniec 2023 roku. Zresztą listopadowy szybki szacunek GUS wyniósł 17,4 proc., co już jest spadkiem względem października.

Choć do wiedzy ekonomicznej Polaków trudno się przyczepić, to nie możemy odmówić memom, że wpływają na światopogląd. Jasne, jeden mem nie sprawi, że nagle zmienimy wartości, ale już dziesiątki "żartów", które winą za inflację obarczają jedynie rząd, mogą wykreować u odbiorcy fałszywy obraz rzeczywistości. Trzeba pamiętać, że nawet tam, gdzie mieliśmy się tylko śmiać, należy zachować czujność. Za każdym memem kryje się bowiem twórca, który niekoniecznie musi być związany z jakąś partią, ale ma własne poglądy, które dobrze by było samemu zweryfikować.

Choć nadreprezentacja memów, w których za inflację odpowiada rząd i "socjal" jest widoczna gołym okiem, to nie wszystkie się mylą. Są też takie, jak poniższy, który uświadamia nas, że podwyżki o które staramy się latami, są niwelowane przez wzrost cen. Być może ten mem zainspiruje kogoś, by sprawdzić jak można zapobiegać takim sytuacjom i sprawi, że razem ze współpracownikami wywalczy coroczną podwyżkę inflacyjną w swojej pracy.

Memy o inflacjiMemy o inflacji fot. https://memsekcja.pl/mem/moja-wywalczona-podwyzka-bez-szans/HMzXjKw

Więcej o: