"Wyborcza": Sygnalista donosi na WIBOR. Zarzuty? Znane od lat. Sektor się broni

W jednym z pozwów dotyczących złotowych kredytów mieszkaniowych kancelaria prawna powołała się na zeznania sygnalisty. Przekonuje on, że stawka WIBOR nie spełnia unijnych regulacji - pisze "Gazeta Wyborcza". W sądach jest już prawdopodobnie ponad 100 pozwów od złotówkowiczów.

"Sygnalista sypie na WIBOR. Mógł być manipulowany przez banki od lat" - pełny artykuł przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod tym linkiem.

Jak informował w połowie listopada "Puls Biznesu", liczbę pozwów kredytobiorców złotowych (w związku z zastrzeżeniami co do konstrukcji stawki WIBOR czy realizacji przez bank obowiązków informacyjnych w zakresie ryzyka stopy procentowej) szacuje się już na około 100.

Jak informuje z kolei piątkowa "Gazeta Wyborcza", w jednym z pozwów znalazły się zeznania sygnalisty. Przekonuje on, że stawka WIBOR od lat podlega manipulacjom. Osoba ta - według doniesień "Wyborczej" prawdopodobnie pracująca w polskim nadzorze finansowym lub w opracowującej wskaźnik WIBOR spółce GPW Benchmark - miała już zgłosić naruszenia prawa do Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych. 

Zdaniem prawnika, który powołuje się na sygnalistę, WIBOR nie spełnia wymogów tzw. unijnego rozporządzenia BMR w zakresie reprezentatywności, rynkowości i adekwatności. Powód? Wskaźnik nie jest oparty o rzeczywiste transakcje międzybankowe, dlatego też jest podatny na manipulacje

- czytamy w "Wyborczej".

Zobacz wideo Jak przedstawia się sytuacja na rynku mieszkań? Pytamy eksperta

Dodatek osłonowy: kiedy wypłata pieniędzy? To już pewne. Wkrótce na kontach pojawi się pierwsza rataSąd usunął WIBOR z umowy kredytu. To chyba pierwsze takie orzeczenie

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

WIBOR wzbudza kontrowersje. To prawda - rzadko są "pod nim" rzeczywiste operacje

Konstrukcja WIBOR-u wzbudza masowe zainteresowanie przede wszystkim od momentu, gdy stawka ta zaczęła rosnąć w następstwie podwyżek stóp dokonanych przez RPP (i oczekiwaniami rynku co do kolejnych) - choć oczywiście już przed październikiem 2021 r. pojawiały się pojedyncze wątpliwości. Swoje zarzuty wobec WIBOR-u przedstawiał między innymi na łamach Gazeta.pl w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim dr Marcin Wroński, wykładowca Szkoły Głównej Handlowej, były pracownik KNF.

Sam premier Morawiecki - wszak były prezes Banku Zachodniego WBK (dziś banku Santander) - przekonywał, że WIBOR jest wskaźnikiem mało transparentnym.

Ogólnie rzecz biorąc, to co mówi sygnalista z artykułu "Wyborczej" jest prawdą. Stawka WIBOR, zasadniczo mówiąca, na jaki procent banki pożyczają między sobą środki, rzadko opiera się na rzeczywistych transakcjach. Nie jest to nowość. W sektorze od lat panuje nadpłynność, więc instytucje dość rzadko potrzebują zaopatrywać się w dodatkową płynność w innych bankach. Poza tym kryzys z 2008 r. pokazał, że taki sposób na pozyskiwanie płynności ma swoje poważne wady.

Bankowcy czy przedstawiciele nadzoru bronią jednak stawki. Przekonują, że WIBOR spełnia wszystkie wymogi płynące z unijnych regulacji, w tym rozporządzenia BMR. Wskazują także - jak np. Michał Kruszka, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii Komisji Nadzoru Finansowego, w rozmowie z portalem Spidersweb.pl - że nawet jeśli za wysokością WIBOR-u nie stoją rzeczywiste operacje (czy to z innymi bankami, czy z innymi dużymi podmiotami finansowymi), to nie oznacza to, że stawka jest kreowana "spod dużego palca".

Na samym końcu pojawia się tzw. ocena ekspercka. Administrator wydał rekomendację, która wyraźnie stanowi, jakie parametry ekonomiczne należy wziąć pod uwagę, przedstawiając swoją »deklarację«. W pierwszej kolejności bank musi napisać odpowiedni algorytm statystyczny, ekonometryczny. Na zbiorze danych finansowych przeprowadza się szacunek ekspercki - na twardych danych, opisujących realia rynku finansowego. I na tej podstawie otrzymuje liczbę, którą nazywamy kwotowaniem wiążącym i to ona jest przekazywana do administratora wskaźnika

- mówił Kruszka. Wyjaśniał też, że jeżeli bank zmieni kwotowanie WIBOR-u względem tego, co wyszło mu z algorytmu, musi wytłumaczyć się przed GPW Benchmark (administratorem wskaźnika) oraz KNF.

Ta deklaracja banków nie jest wyssana z palca, dlatego nie można mówić, że WIBOR jest oderwany od rynku. Wręcz przeciwnie - jest on w pełni osadzony w realiach rynku

- przekonywał Kruszka.

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Osiedle Moko Botanika przy ul. Bokserskiej na Służewcu. 90 proc. lokali wykupiła firma Heimstaden, operator mieszkań na instytucjonalny wynajem.WIBOR czasowo 'wymazany' z kredytu. To przełom dla kredytobiorców?

Pierwsi złotówkowicze poszli do sądów

Jak na tę kwestię będą zapatrywały się sądy? To się będziemy dopiero okazywało - sprawy "złotowe", w przeciwieństwie do "frankowych", są dopiero w powijakach. 

Pojawiają się jednak już nie tylko pozwy - jest ich już około 100 (czyli garstka wobec ponad 2 mln kredytów w złotych, ale zawsze od czegoś trzeba zacząć) - ale i pierwsze sukcesiki.

Za taki należy uznać np. (na razie nieprawomocne) zabezpieczenie jednego z powództw. Oznacza to, że sąd zgodził się, aby kredytobiorca do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia całej sprawy spłacał kredyt z oprocentowaniem pomijającym stawkę WIBOR (a wyłącznie przy uwzględnieniu marży 2,19 proc.). Kancelaria prawna reprezentująca w tej sprawie kredytobiorcę wyliczała, że wskutek tej decyzji rata kredytu spadła z 6700 do 1700 zł.

Z jednej strony był to sygnał, że sąd widzi, iż racje kredytobiorcy są prawdopodobne. Z drugiej - do prawomocnego rozstrzygnięcia tej sprawy (jak i innych) jest jeszcze daleko. Ba, w razie przegranej, klient musiałby zwrócić bankowi wszystko, czego nie zapłacił bankowi dzięki zabezpieczeniu powództwa.

Linia orzecznicza sądów jest na razie absolutnie wielką niewiadomą. Nie zapadł jeszcze żaden wyrok sądowy, odnoszący się do kwestii WIBOR-u.

Więcej o: