Polacy wiedzą, przez kogo ta drożyzna. Większość wini polityków. Na zakupach irytują się już niemal wszyscy

Wzrost cen w sklepach wywołuje negatywne emocje (np. złość, lęk, strach, nienawiść) u 80,1 proc. Polaków - wynika z badań. Połowa zirytowanych ogranicza zakupy. Są jednak i tacy, którzy nie narzekają. To głównie... seniorzy.

Drożyzna w sklepach zbiera swoje żniwo. 80 proc. Polaków odczuwa negatywne emocje w związku ze wzrostem cen w sklepach. Blisko 15 proc. rodaków w ogóle o tym nie wspomniana, a więcej niż 5 proc. społeczeństwa nie potrafi tego określić. W grupie osób, które deklarują emocjonalny stosunek do drożyzny, ponad połowa przez to ogranicza zakupy. Jedna trzecia zachowuje się neutralnie. Dane wyraźnie wskazują bowiem, że wiele produktów nadal drożeje. Szczegóły przedstawia badania, które obejmuje 33 stałe produkty, takie, które najczęściej kupujemy w sklepach osiedlowych, położonych "za rogiem". W tej grupie w marcu tylko w przypadku jednej pozycji można było zaobserwować spadek cen w ujęciu rok do roku, podobnie zresztą jak w lutym. Więcej szczegółów w tym tekście.

Zobacz wideo Kogo dotyczą zmiany regulujące pracę zdalną?

80 proc. Polaków odczuwa negatywne emocje na zakupach. Większość wini polityków

Prawie jedna czwarta badanych, widząc wysokie ceny, złości się na polityków. Do tego ponad jedna dziesiąta obraża ich w sklepach i przypisuje im winę za wysokie ceny. Niektórzy podczas zakupów myślą, że drożyzna jest wynikiem wojny w Ukrainie. Natomiast niemal pod koniec rankingu reakcji widać obwinianie o nią dostawców, producentów lub sieci handlowe. To najważniejsze wnioski, jakie płyną z sondażu UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl.

Badanie dowodzi też, że wzrost cen w sklepach wywołuje negatywne emocje (np. złość, lęk, strach, nienawiść) u 80,1 proc. Polaków. Autorzy badania alarmują, że problem jest istotny, skoro dotyczy tak wysokiego odsetka konsumentów. Jest to również bardzo niebezpieczny trend, bo nakręca spiralę i tak już silnie spolaryzowanego społeczeństwa. Widać też, że ceny w sklepach wzbudzają sporo emocji przelewanych potem do codziennych rozmów oraz Internetu.

- Podwyżki cen prowadzą do wzrostu kosztów życia. Dla osób z mniejszymi dochodami to może oznaczać spore trudności finansowe. Konsumenci mogą podejmować pewne działania dostosowawcze, np. ograniczać wydatki do niezbędnego minimum, poszukiwać tańszych alternatyw lub powstrzymywać się od zakupu szeregu produktów. To może natomiast prowadzić do spadku sprzedaży i wpływów po stronie podaży

- komentuje Michał Pajdak, współautor badania z platformy ePsycholodzy.pl.

W ww. grupie dominują Polacy w wieku 45-54 lat oraz 18-24 lat. Najczęściej są to mieszkańcy miast liczących 50-99 tys. oraz 20-49 tys. ludności. Przeważnie są to również osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym i średnim. Najczęściej zarabiają 1000-2999 zł lub 3000-4999 zł netto miesięcznie. - Młodzi ludzie często jeszcze nie zarabiają zbyt dobrze, a mają przecież swoje potrzeby. Idąc do sklepu i widząc narastającą drożyznę, mocno się irytują. Po wynikach widać też, że najbardziej przeżywają sytuację w sklepach mieszkańcy małych miast, gdzie ludzie mniej zarabiają niż Polacy w dużych aglomeracjach - wyjaśniają eksperci z UCE RESEARCH.

Drożyzna najmniej irytuje... seniorów. Bo pamiętają PRL i lata 90

Z badania wynika również, że tylko 5,3 proc. respondentów nie potrafi stwierdzić, czy przeżywa w sklepach negatywne emocje w związku z drożyzną. Natomiast 14,6 proc. badanych zaznacza, że ich nie ma. I wśród nich dominują osoby po 65. roku życia. Głównie są to mieszkańcy miast liczących co najmniej 200 tys. ludności. Najczęściej mają wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne bądź wyższe. Zazwyczaj dotyczy to też dwóch skrajnych grup - zarabiających średnio ponad 9000 zł lub poniżej 1000 zł.

- Seniorzy, choć stanowią jedną z najuboższych grup społecznych, to wykazują najmniej negatywnych emocji. Może to oznaczać, że najbardziej są pogodzeni z taką sytuacją, mimo że na co dzień drożyna bardzo im doskwiera. Osoby te pamiętają czasy braku towarów w sklepach w rzeczywistości PRL, a także wysoką inflację w latach 90. XX wieku

- tłumaczą autorzy badania.

Drożyzna sprawia, że Polacy ograniczają zakupy. "Duże poczucie bezradności"

Polacy, którzy odczuwają negatywne emocje, zostali też zapytani o to, jak zachowują się podczas wybierania i kupowania artykułów w sklepach. Najczęstszą odpowiedzią było ograniczanie zakupów -  50,3 proc. Przeważnie wskazują ją osoby w wieku 65-74 lub 45-54 lat. Zwykle zamieszkują one wsie i małe miejscowości albo miasta liczące do 19 tys. ludności. Zazwyczaj mają wykształcenie zasadnicze zawodowe bądź średnie i zarabiają 1000-2999 zł lub 7000-8999 zł na rękę.

- Jeśli dochody klientów nie zwiększają się, to w obecnej sytuacji stać ich na coraz mniej. Zdrowy rozsądek podpowiada więc ograniczanie zakupów. W wielu przypadkach może to być wynikiem braku innego wyboru. Seniorzy muszą ostrożnie planować wydatki, by starczyło im środków m.in. na leki. Natomiast mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi często mają ograniczone możliwości finansowe i mniej dostępne źródła zaopatrzenia niż osoby mieszkające w dużych miastach - stwierdza Michał Pajdak.

30,8 proc. w żaden sposób nie reaguje. Tak deklarują przede wszystkim osoby w wieku 18-34 lat. Przeważnie są to mieszkańcy wsi i miejscowości oraz miast liczących do 19 tys. ludności. Najczęściej zarabiają poniżej 1000 zł na rękę lub wolą nie ujawniać swoich zarobków.

- Takie zachowanie może świadczyć o dużym poczuciu bezradności. Osoby młodsze często jeszcze nie pracują, raczej dorabiają. Ich reakcją na drożyznę jest proszenie rodziców o więcej pieniędzy i przeniesienie problemów na nich. Z kolei osoby, które już samodzielnie się utrzymują, przeważnie też są jeszcze wspierane finansowo, bo nie zarabiają dużo na początku swojej drogi zawodowej - wyjaśnia ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Na trzecim miejscu w rankingu jest złoszczenie się na polityków - 24,4 proc. Głównie dotyczy to osób w wieku 65-74 lat i 25-34 lata, z wykształceniem zasadniczym zawodowym lub średnim. Przeważnie są to mieszkańcy miast liczących 50-199 tys. ludności. Najczęściej zarabiają co najmniej 7000 zł netto. Ponadto 11,4 proc. badanych przyznało, że obraża polityków w sklepach i przypisuje im winę za drożyznę.

 Politycy od lat wzbudzają skrajne emocje w społeczeństwie, nie tylko polskim. Natomiast drożyzna w jakieś części jest winną właśnie ich decyzji. I tak też w dużej części odbierają to konsumenci. Ponadto codziennie praktycznie z każdej strony Polacy otrzymują przekaz, że coś znowu zdrożało. I z reguły w pierwszej kolejności winią za ten stan polityków

- zauważają autorzy badania. 

W pierwszej piątce w zestawieniu widać staranie się, by nie zwracać na siebie uwagi - 16,2 proc., a także myślnie o tym, że drożyzna jest wynikiem wojny w Ukrainie - 15,5 proc. Natomiast niemal pod koniec rankingu znajduje się obwinianie o nią dostawców, producentów lub sieci handlowe - odpowiednio 4,7 proc., 5 proc. i 6,6 proc.

- To jest bardzo ciekawy wątek, bo od dłuższego czasu w przestrzeni publicznej funkcjonuje narracja, że w dużej mierze za drożyznę odpowiadają pazerne sieci handlowe, dostawcy i sami producenci. W głównej mierze powielali ją sami politycy, a niektórzy konsumenci to dalej kolportowali, sądząc, że to objawiona prawda. Natomiast badanie pokazuje, że jest zupełnie inaczej. I Polacy oczywiście mają negatywne emocje do ww. grupy, ale nie są one aż tak duże. To świadczy też o tym, że konsumenci dość racjonalnie podchodzą do tego tematu - podsumowuje Michał Pajdak.

***

Metodologia

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl wśród 1005 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku, wielkości miejscowości, zarobków, a także wykształcenia oraz regionu zamieszkania.

Studia Biznes i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: