LOT na ratunek lotnisku Warszawa-Radom. Pasażerów więcej, ale opłacalność wciąż daleko

PLL LOT zwiększają liczbę rejsów z lotniska Warszawa-Radom. To wciąż jeden z nielicznych przewoźników, który zdecydował się na stałe połączenia z nowo otwartego lotniska. W tym miesiącu liczba pasażerów obsłużonych przez port od jego otwarcia przekroczyła 10 tysięcy.

W pierwszych tygodniach funkcjonowania lotnisko Warszawa-Radom obsługiwało rejsy rozkładowe do Paryża i Rzymu. W sobotę, 3 czerwca wystartowały także loty czarterowe do Antalyi obsługiwane przez LOT. Wkrótce do tego miasta będzie można polecieć również liniami lotniczymi Enter Air oraz ruszą połączenia czarterowe do Tirany. PLL LOT obsługiwać będą również rejsy rozkładowe do Prewezy, Warny, Tirany i, tak jak dotychczas, do Rzymu i Paryża. W szczycie sezonu z lotniska w Radomiu ma być wykonywanych 38 operacji tygodniowo, czyli ponad trzy razy więcej niż obecnie. 

Zobacz wideo Studio Biznes odc. 158 [zawiera autopromocję]

LOT na ratunek lotnisku Warszawa-Radom

"Pierwszy samolot czarterowy odleciał dziś z Lotniska Warszawa-Radom z kompletem pasażerów - klientów biura Coral Travel Polska - do Antalyi. Na pokładzie liczne rodziny z dziećmi, dziesięciotysięczny pasażer, grupa przyjaciół lecąca na wieczór kawalerski i młoda para" - przekazały w weekend Polskie Linie Lotnicze.

W samym maju Lotnisko Warszawa-Radom odprawiło łącznie 8 334 pasażerów. Natomiast w czerwcu obsłużono 10-tysięcznego pasażera, którym była pani Patrycja z Radomia, za co od lotniska otrzymała kolorowe walizki. Warto jednak podkreślić, że aby radomski port zaczął przynosić zysk, musi obsługiwać 80 tysięcy pasażerów rocznie, jak twierdzi wiceminister funduszy i polityki regionalnej oraz pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała.

LOT na ratunek lotnisku Warszawa-Radom

Zwiększanie liczby rejsów przez PLL LOT to dobra informacja dla lotniska, ponieważ na razie właśnie głównie dzięki temu przewoźnikowi może być ono czynne. Marcin Horała zdradził bowiem w odpowiedzi na interpelację, że w sumie prowadzono rozmowy z aż trzydziestoma siedmioma międzynarodowymi liniami lotniczymi, a zgodził się jeden - PLL LOT. Horała tłumaczył, że przewoźnicy obawiają się nowości lotniska. Wolą poczekać jeden sezon, zobaczyć, jak będzie funkcjonować port, ocenią rentowność połączeń i dopiero zdecydują o ewentualnym ich uruchomieniu. Obecnie ze względu na infrastrukturę techniczną portu lotniczego, nie ma też możliwości utworzenia stałej bazy dla przewoźników. 

Więcej o: