Media: Tak rząd PiS wydał setki milionów złotych na promy, których wciąż nie ma

Rząd PiS miał wywierać presję, by konkretne firmy realizowały polityczny, zupełnie nierealny plan - pisze money.pl, powołując się na nieznane wcześniej dokumenty na temat programu "Batory". Na budowę promów wydano już setki milionów złotych, a jednostki wciąż nie są gotowe.

"Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że prom będzie oddany do użytku najdalej w marcu 2025 roku" - pisze money.pl. W maju ministerstwo wyjaśniło serwisowi, że to jego "priorytet". Jednak portal nieoficjalnie dowiedział się, że ta data może być poważnie zagrożona. "Tak jak i cały projekt" - czytamy.

Zobacz wideo Nitras: PiS wielokrotnie pokazał, że potrafi się posunąć bardzo daleko

Program "Batory" to niewypał? "Promy, nawet jeśli powstaną, nie zarobią na siebie"

Według informatora internetowego serwisu, który uczestniczy w programie "Batory" i prosi o zachowanie anonimowości, jest kłopot z kredytowaniem przedsięwzięcia. "Budowę dwóch jednostek kredytuje Pekao. Bank, który na każdy ze statków ma udzielić kredytu w wysokości 600 mln zł, postawił spółce Skarbu Państwa - Polskie Promy (PP), która prowadzi projekt - drakońskie warunki" - czytamy.

- Pekao, widząc, jak ryzykowny to biznes, zażądał zastawienia połowy floty masowców należących do Polskiej Żeglugi Morskiej (PŻM). To poważna zmiana, gdyż pierwotnie to promy miały być jedyną hipoteką kredytu - powiedział serwisowi menedżer, który jest zaznajomiony ze sprawą. Dodał, że "pierwsza transza kredytu, zaplanowana na początek marca, nie wpłynęła dotychczas na konto Polskich Promów. Tymczasem Rada Pracownicza PŻM, która będzie czarterować budowane jednostki, miała podjąć niedawno uchwałę wstrzymującą dalsze finansowanie projektu".

Menedżer ocenił, że bank ma również poważne zastrzeżenia do sposobu zarządzania spółką Unity Line. Spółka wchodząca w skład grupy PŻM ma tracić bezpowrotnie rynek na rzecz niemieckiego konkurenta promowego - firmy TT Line. Stąd obawa, że promy, nawet jeśli powstaną, nie zarobią na siebie. "Dodatkowo w tym roku do Świnoujścia na nowy, prywatny terminal RoRo, wchodzi gigant promowy Finnlines (niegdyś firma fińska, obecnie włoska grupa Grimaldi). Wejście do Świnoujścia rozważają też duński DFDS i szwedzka Stena. Jednostkom z programu "Batory" może przybyć więc poważna konkurencja" - czytamy.

W Polskiej Żegludze Morskiej, jak pisze money.pl., ma również trwać wielka reorganizacja. Główny nawigator w PŻM miał zagrozić odejściem z pracy, jeśli "menedżerowie dobierani z klucza politycznego - w podtekście niekompetentni - będą utrudniać mu pracę". - Dla spółki byłaby to katastrofa, bo znaleźć nowego nawigatora z dnia na dzień nie jest łatwo, a firma bez nawigatora mogłaby stracić licencję na prowadzenie żeglugi - ocenił informator w rozmowie z money.pl.

Rafał Zahorski, ekspert branży morskiej i pełnomocnik marszałka zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej obliczył, że prom, który budowany jest obecnie w Gdańskiej Stoczni "Remontowej", powstaje według dziewiątej już koncepcji. "Każda z kolejnych pociągała za sobą dodatkowe koszty, liczone w milionach złotych. Zmieniały się też biura projektowe. Z początkowych 129 mln euro, które zakładano wydać - według Zahorskiego - zrobiło się dziś niemal 280 mln euro" - czytamy.

Program budowy promów zawarto w przyjętej w 2017 r. Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. "Plan Morawieckiego"

Budowa promu była elementem rządowego programu "Batory". Program dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej zawarto w przyjętej w lutym 2017 roku przez rząd Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju (tzw. plan Morawieckiego). Natomiast w czerwcu Mateusz Morawiecki jeszcze jako wicepremier symbolicznie wbił stępkę pod budowę nowego promu w Stoczni Szczecińskiej. Rząd zapowiadał wówczas, że wodowanie promu planowane jest na 2019 r., a przekazanie armatorowi - na 2020 r. Prom nie powstał jednak do tej pory.

Więcej o: