Polska z największym spadkiem PKB w UE. Zauważył to Donald Tusk. Ale w tych danych jest haczyk

Mikołaj Fidziński
PKB Polski w drugim kwartale br. spadł realnie o 3,7 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem. Z danych Eurostatu wynika, że to najgorszy wynik w UE. Polska gospodarka przechodzi przez ciężki czas, ale prawdopodobnie aż tak fatalny odczyt to w dużej mierze pokłosie problemów GUS w wyliczaniu danych - raz jesteśmy gospodarczym prymusem Europy, raz ciamajdą.
Zobacz wideo Polska gospodarka zyska na zielonej transformacji
Polska z największym w UE spadkiem PKB w relacji kwartał do kwartału w II kwartale i z czwartym największym spadkiem w relacji rok do roku

- poinformował na serwisie X (dawny Twitter) portal ekonomiczny macronext.pl. To żaden fejk czy "naciągane" dane - znajdują one potwierdzenie w statystykach opublikowanych w środę przez Eurostat. PKB Polski w drugim kwartale br. (odsezonowane, realne) spadł względem pierwszego aż o 3,7 proc., podczas gdy na poziomie całej Unii żadnego spadku nie było (choć wzrostu też nie - Eurostat podał wynik 0 proc.). 

PKB Polski spadł najmocniej w UE. To "wina" GUS-u

Najnowsze dane to prawdopodobnie w duże mierze pokłosie problemów, jakie polski Główny Urząd Statystyczny (który raportuje liczby do europejskiego Eurostatu) ma od kilku kwartałów z odsezonowywaniem danych. Raz dane są fenomenalne, innym razem dramatyczne. Jeszcze w pierwszym kwartale w podobnym zestawieniu byliśmy na samym czele europejskiej stawki - co rząd i jego poplecznicy wykorzystywali do narracji, że polska gospodarka ma się o niebo lepiej niż gospodarki innych krajów UE.

Teraz z kolei jesteśmy na samym dnie, co już jest pożywką dla osób, które z rządem nie sympatyzują - w tym samego Donalda Tuska.

A jak jest "naprawdę"? W zasadzie trudno powiedzieć. - Wynik ten może nie odzwierciedlać rzeczywistości. Bazuje na dyskusyjnym stosowaniu narzędzi ekonometrycznych - komentuje dane kwartał do kwartału Jakub Rybacki, kierownik zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. 

Problem dotyczy wydatków w zakwaterowaniu i gastronomii - dane wskazują na 3,5-krotny wzrost aktywności w III kwartale oraz gwałtowne spadki o 60 proc. w kolejnym. Wynika to oczywiście z częstszych wyjazdów turystycznych w wakacje. Jednak algorytmy dotyczące odsezonowania powinny usuwać właśnie takie zmiany

- zauważa Rybacki. 

Już kilka miesięcy temu ekonomiści Santander Banku pisali, że dane kwartał do kwartału w ostatnim czasie mają znikomą wartość informacyjną. Podobnie teraz komentują m.in. analitycy PKO BP.

Dynamiki kwartalne od wybuchu pandemii pozostają zaburzone przez cechy modelu sezonowości i są bardzo wahliwe, bez ekonomicznego uzasadnienia. Dlatego nie wyciągamy kategorycznych wniosków ze spadku PKB w drugim kwartale o 3,7 proc. kwartał do kwartału po wzroście o 3,8 proc. w pierwszym kwartale. Oczekujemy, że przyszłe rewizje wygładzą te szeregi

- komentują.

Dramat jest taki, że przez problemy naszych statystyków te dane nic nie oznaczają, prawdopodobnie byliśmy w II kwartale gdzieś pomiędzy Czechami a Węgrami. A już na pewno nie byliśmy najsłabsi w Europie

- pisze o najnowszych danych GUS Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas.

Na problem uczulali też kilka dni temu w swoim przewodniku "Jak mówić i pisać o danych" ekonomiści mBanku. 

PKB Polski słaby, spadł mocniej od oczekiwań

Te wątpliwości nie zmieniają jednak generalnego oglądu sytuacji - polska gospodarka jest (w zależności od metodologii oceny) w recesji lub w poważnym spowolnieniu.

PKB Polski spadł w drugim kwartale o 0,5 proc. rok do roku, mocniej od oczekiwań. To ujęcie nieodsezonowane. W ujęciu odsezonowanym polska gospodarka skurczyła się rok do roku o 1,3 proc., co było jednym z najsłabszych wyników w UE. Łącznie w Unii w drugim kwartale w tym ujęciu gospodarka urosła o 0,5 proc. (a w strefie euro o 0,6 proc.). 

Polska gospodarka znajduje się w stagnacji. Zbyt wysoka inflacja cały czas hamuje możliwości rozwoju. W pierwszej połowie 2023 roku realny wzrost PKB wzrósł dokładnie 0 proc. Takie spojrzenie na dane o PKB jest bardziej efektywne, gdyż GUS ma ostatnio problem z wyliczaniem dynamik kwartalnych. Mimo że druga połowa roku zapowiada się nieco lepiej niż pierwsza, to inflacja nadal pozostaje za wysoka i będzie hamować realne możliwości gospodarki. Oczekiwane odbicie powinno być symboliczne, zwłaszcza że koniunktura na zachodzie i wschodzie, tutaj mając na myśli Chiny, nie jest najlepsza

- komentuje dyrektor zarządzający Portu Mikołaj Raczyński. Zauważa, że polska gospodarka nadal znajduje się poniżej swoich szczytów, które osiągnęła w pierwszym kwartale 2022 roku. - Do odrobienia pozostaje 3,7 proc. PKB - wylicza.

Więcej o: