Superambasada Chin w Londynie budzi strach. W środku tajemnicze pomieszczenie

Wielka ambasada czy może centrum szpiegowskie? Nie milkną kontrowersje dotyczące nowej chińskiej placówki w Londynie. Posiada ona pomieszczenia niejasnego przeznaczenia, które mogą być wykorzystane w celach inwigilacji.
Royal Mint Court w Londynie
Fot. REUTERS/Hiba Kola

Ogromna ambasada w Londynie

Brytyjskie władze najprawdopodobniej zatwierdzą stworzenie nowej, ogromnej ambasady Chin w Londynie. Pomimo licznych protestów i kontrowersji, a także spekulacji, że chodzi o centrum szpiegowskie, rząd może dać projektowi zielone światło. Byłaby to największa ambasada Chin w Europie. Tamtejszy rząd kupił ten teren za 225 milionów funtów już w 2018 roku.

"Ambasady nikt oprócz Chin nie chciał, po obu stronach politycznych. Protestowali mieszkańcy Londynu, sąsiedztwo ambasady, dysydenci z Hong Kongu, którym ChRL otwarcie grozi. W międzyczasie wybuchł skandal szpiegowski i pojawiły się oskarżenia o chińskie wpływ w parlamencie. Sprawę zamieciono pod dywan" - wyjaśniła na X Patrycja Krzyśpiak znawczyni Chin oraz specjalistka w zakresie FIMI (zagraniczna manipulacja i dezinformacja).  Ekspertka wspomniała również, że ChRL wywierała silna presję na brytyjskie władze. W Ambasadzie UK w Pekinie m.in. odłączono wodę i blokowano wymaganą renowację budynku.

Ostateczna decyzja już niedługo

Ambasada ma powstać tuż obok dużej dzielnicy finansowej w Royal Mint Court, gdzie kiedyś działała królewska mennica. Całość zajmuje około 20 tys. m2 i może zastąpić kilka innych chińskich budynków urzędowych w mieście. Parlamentarzyści - i nie tylko - apelują o odrzucenie wniosku Pekinu ze względu na wzmożone ryzyko inwigilacji oraz zagrożenie zastraszaniem chińskich dysydentów. Pierwotnie decyzja miała się pojawić już w październiku ubiegłego roku, ale przekładano ją po licznych zarzutach o szpiegostwo i ingerencje polityczne ze strony Chin.

Ostatecznie wszystko ma być wiadome w tym tygodniu, przed planowaną wizytą premiera Keira Starmera w Chinach. Rząd wyznaczył termin do 20 stycznia. Jak twierdzą krytycy, nowa lokalizacja położona jest zbyt blisko podziemnych kabli światłowodowych, którymi przesyła się wrażliwe informacje między głównymi dzielnicami finansowymi Londynu. Jak zauważyła posłanka Partii Konserwatywnej Alicia Kearns oznacza to przekazanie chińskiemu rządowi "punktu wyjścia do wojny gospodarczej przeciwko naszemu krajowi".

Podejrzane pomieszczenie

Brytyjskie agencje wywiadowcze MI5 i MI6 obawiają się nie tylko bliskości budynku i ważnego okablowania. Wielu komentatorów zwraca też uwagę na gigantyczną piwnicę w budynku liczącą aż 208 pomieszczeń. Z kolei w poniedziałek, 13 stycznia "The Telegraph" ujawnił plany budowy tajnego pomieszczenia w północno-zachodniej części budynku, kilka metrów od sieci kablowej. Gazeta sugeruje, że zewnętrzna ściana leżąca blisko kabli miałaby zostać zburzona, a później odbudowana, co budzi obawę przed zamontowaniem podsłuchów.

Jak informuje "Daily Mail" pomieszczenie o kanciastych kształtach ma do 40 metrów szerokości i 2-3 metry głębokości i może zawierać co najmniej dwa systemy odprowadzania powietrza. To ostatnie może wskazywać na plany umieszczenia tam urządzeń generujących ciepło, takich jak superkomputery. "Jest częścią sieci 208 tajnych pomieszczeń - z których większość jest ukryta przed opinią publiczną w projektach planistycznych - pod ‘superambasadą’ Pekinu" - napisał dziennik. Już w ubiegłym roku media ujawniły, że plany zawierały też "lochy szpiegowskie", dwa pomieszczenia w piwnicy oraz tunel, których przeznaczenie utajono ze względów bezpieczeństwa. Jak wskazują źródła dyplomatyczne na terenie ambasady umieszczono by nawet 200 oficerów wywiadu.

Chiny rekrutują agentów?

W listopadzie 2025 roku MI5 ostrzegało, że Chiny mogą rekrutować agentów wykorzystując m.in. platformę Linkedln. Mieli oni uzyskiwać wrażliwe informacje o brytyjskim parlamencie oraz rządzie. Pekin jednak stanowczo zaprzeczył tym opiniom określając je mianem "złośliwego oszczerstwa". O szpiegostwo oskarżono też pracującego w parlamencie badacza Christophera Casha oraz akademika Christophera Berry. Mieli oni zbierać, rejestrować i przekazywać informacje "szkodliwe dla bezpieczeństwa lub interesów państwa" oraz naruszać ustawę o tajemnicach państwowych od końca 2021 roku do lutego 2023 roku.

Zarzuty jednak wycofano, a rząd odmówił uznania Chin za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Premier zdystansował się również do zastrzeżeń, że nie zajmuje wystarczająco twardego stanowiska wobec Pekinu, choć przyznał, że przywódca Chin Xi Jinping poruszył wspomniane kwestie podczas rozmowy telefonicznej. "Reset Starmera z Pekinem to naiwna, jednokierunkowa ulica, która naraża Wielką Brytanię na ryzyko, podczas gdy Pekin dostaje wszystko, czego chce" - określiła dosadnie postawę szefa rządu Posłanka opozycji Priti Patel.

Czytaj też: Chiny ogłaszają nadzwyczajny wynik. Żadnego strachu przed Trumpem

Więcej o: