Ceny paliw w górę. Podali nowe stawki na czwartek. Co z benzyną?

W czwartek wzrośnie maksymalna cena popularnej benzyny 95. Minister energii podał stawki w najnowszym obwieszczeniu.
Stacja paliw (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek (9 kwietnia) maksymalna cena benzyny bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT wyniesie 6,27 zł za litr. Cena benzyny bezołowiowej 98 nie będzie mogła być wyższa niż 6,88 zł za litr, a maksymalna cena oleju napędowego wyniesie 7,83 zł za litr - wynika z opublikowanego obwieszczenia ministra energii w Monitorze Polskim. Warto pamiętać, że urzędowe ceny maksymalne nie obejmują autogazu.

To oznacza wzrost cen niektórych paliw względem środy. Maksymalna cena benzyny 95 wzrośnie o 6 groszy. W przypadku benzyny 98 będzie to 6 groszy, a maksymalna cena diesla spadnie o 4 grosze.

Zobacz wideo "Mamy wszystkie karty, oni żadnych". Orędzie Donalda Trumpa

Rząd przywróci wyższą akcyzę?

Minister energii Miłosz Motyka powiedział w środę (8 kwietnia) w Radiu Zet, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie się uspokajała, to ceny paliw w Polsce będą spadać. Wskazał, że kluczowa jest sytuacja na rynku diesla, który już teraz tanieje w hurcie, co powinno przełożyć się na ceny na stacjach. Zapewnił też, że ceny paliw w najbliższym czasie nie powinny rosnąć i będą utrzymywać się na stabilnym poziomie lub spadać.

- Jeśli nie do końca tygodnia, to na początku przyszłego. W ciągu najbliższych dni. Jeśli nie dojdzie znów do eskalacji, to ceny w hurcie powinny spaść, ceny na stacjach także. Przynajmniej o kilkanaście groszy - mówił minister.

Rząd obniżył akcyzę na paliwa do 15 kwietnia. A co dalej? - Decyzja powinna zapaść na początku przyszłego tygodnia - powiedział Miłosz Motyka. - Jeśli będzie stały trend spadkowy w wysokości poniżej 1900 dolarów za tonę diesla, to nie jest wykluczone, że to będzie szybki spadek cen i wsparcie nie będzie konieczne, bo ceny będą niższe same z siebie - dodał. Szef resortu energii wyjaśnił, że następnie wrócimy do poziomu akcyzy, jaka obowiązywała wcześniej.

Ceny ropy mocno w dół. Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie

W środę nastąpił gwałtowny spadek cen ropy po tym, jak prezydent USA Donald Trump zgodził się wstrzymać ataki na Iran na dwa tygodnie. W zamian irańskie władze zgodziły się zapewnić bezpieczny tranzyt statków przez cieśninę Ormuz, która dotychczas była zablokowana.

O godzinie 13:05 europejska ropa Brent kosztowała 93,95 dolara za baryłkę (spadek aż o 14 proc.). Z kolei amerykańska ropa WTI kosztowała 94,90 dolara za baryłkę (-16 proc.). Dla porównania jeszcze we wtorek wieczorem ropa naftowa była wyceniana na ponad 110 dolarów za baryłkę.

Początkowo Donald Trump dał Iranowi czas do 8 kwietnia, aby ten odblokował cieśninę Ormuz. Groził, że w przeciwnym wypadku amerykańska armia zbombarduje Iran i zniszczy tamtejsze elektrownie i mosty. Jednak we wtorek wieczorem (tuż przed wygaśnięciem ultimatum Trumpa) Iran przystał na warunki USA w zamian za zawieszenie broni.

"Stany Zjednoczone pomogą w rozwiązaniu problemu wzmożonego ruchu w cieśninie Ormuz. Będzie dużo pozytywnych działań. Zarobimy duże pieniądze. Iran może rozpocząć proces odbudowy. Będziemy zaopatrywać się we wszelkiego rodzaju zapasy i po prostu będziemy w pobliżu, aby upewnić się, że wszystko pójdzie dobrze" - pisał Donald Trump na platformie Truth Social.

Przez cieśninę Ormuz przepływa m.in. około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Po ataku USA i Izraela na Iran szlak morski został zablokowany.

Więcej o: