Chcielibyśmy więcej, ale na dziś ta propozycja to jest 3 proc
- powiedział we wtorek 9 czerwca na konferencji prasowej Donald Tusk, przedstawiając rządową propozycję podwyżek w budżetówce. - Pilnujemy, by inflacja nie zżerała, jak kiedyś pieniędzy i samych podwyżek - dodał premier.
To znacznie mniej niż chcą związki, które postulowały podwyżkę o 15 proc.
Związki uzasadniały swoją propozycję wyliczeniami, z których wynika, że pensje w ostatnich latach w budżetówce tak naprawdę spadły, biorąc pod uwagę inflację. "W ujęciu pięcioletnim, tj. w latach 2020-2025, wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej realnie obniżyły się o około 6,8 proc. W tym samym okresie minimalne wynagrodzenie za pracę osiągnęło realny wzrost o 56,6 proc., a przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej - o 38,6 proc. (wyliczenia FZZ na podstawie danych GUS i ustaw budżetowych)" - czytamy w komunikacie.
Zdaniem związkowców, spadek realnej wartości wynagrodzeń w budżetówce przy jednoczesnym dużym wzroście w pozostałych sektorach nie jest wynikiem rynkowych warunków, a następstwem decyzji państwa. Przypominają, że w latach 2021-2022 płace w budżetówce były zamrożone, a rok później w obliczu dwucyfrowej inflacji podwyżki były zbyt małe. W 2024 roku co prawda podniesiono pensje skokowo o 20 proc., ale już rok później powrócono do "polityki wskaźnika ustalanego na poziomie samej inflacji".
Konsekwencją tej asymetrii jest postępująca utrata konkurencyjności płacowej sektora finansów publicznych wobec sektora prywatnego, narastający odpływ wykwalifikowanych kadr oraz zatarcie relacji wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce
- piszą związkowcy.
Związkowcy jeszcze przed ogłoszeniem propozycji zgłaszali wątpliwości co do rządowych szacunków na temat średniorocznej inflacji. Zgodnie z przyjętymi 28 kwietnia 2026 r. Wieloletnimi Założeniami Makroekonomicznymi (WZM), średnioroczna inflacja CPI w 2026 i 2027 roku miałaby wynieść 2,5 proc. Rząd jednak nie uwzględnił w tym scenariuszu konsekwencji wojny na Bliskim Wschodzie i zamknięcia cieśniny Ormuz, mimo że konflikt rozpoczął się jeszcze przed przyjęciem dokumentu. Pisaliśmy o tym w poniższym artykule:
Założenia dokumentu skrytykowała również Rada Fiskalna. Jeśli okaże się, że rząd się pomylił, a inflacja wzrośnie powyżej 3 proc., to wbrew słowom premiera Donalda Tuska, inflacja "zeżre" podwyżki.
"Forum stoi na stanowisku, że prognozowana inflacja w 2027 roku, podobnie jak w roku bieżącym, będzie wyższa od założeń przyjętych w WZM. Oznacza to, że wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie 2,5 proc. w praktyce nie zapewni nawet zachowania realnej wartości wynagrodzeń, lecz przyniesie ich obniżenie" - czytamy w komunikacie.
Premier nie wspomniał przy tej okazji o propozycji rządu w kwestii wzrostu pensji minimalnej. W tej sprawie również trwają prace.