Burza na Wykopie i poważne oskarżenia wobec jego szefa. Wyjaśniamy

Wykop przeżywa ciężkie chwile. Najpierw szef serwisu został oskarżony o wyłudzenie pieniędzy w związku z programem 500+. Wczoraj administracja została przyłapana na nieoznaczonej w żaden sposób moderacji jednego z wpisów. Z oceanu emocji staramy się wyłowić fakty.

Na Wykopie, tworzonym przez społeczność zajmującą się wyszukiwaniem ciekawych informacji w sieci, doszło do poważnego sporu pomiędzy częścią użytkowników, a szefem serwisu. 

Przeczytaj też: Jak wypełnić wniosek Rodzina 500+?

 

1. Szef Wykopu i strona do wypełniania wniosku Rodzina 500+

Kilka dni temu Wykopowicze zauważyli reklamę, która pojawiła się w serwisie. Zachęcała do wypełnienia wniosku związanego z wypłatą świadczenia w ramach programu Rodzina500+.

Reklama na WykopieReklama na Wykopie Fot. Wykop

Link przekierowuje do specjalnej strony, która krok po kroku zbiera informacje potrzebne do złożenia oficjalnego wniosku. 

Tu pojawia się pierwsza wątpliwość: użytkownik jest proszony o wyrażenie zgody na przetwarzanie danych oraz opłatę w wysokości 10 zł.

Serwis do wypełniania wniosku rodzina 500+Serwis do wypełniania wniosku rodzina 500+ Fot. Wykop.pl

Wykopowicze: czy szef serwisu działa legalnie?

AppVerk, spółka, która stworzyła stronę służącą do wypełniania wniosku jest  - w zupełnie jawny sposób - powiązana z Wykopem, również Michałem Białkiem, dyrektorem operacyjnym serwisu.

Część Wykopowiczów zbulwersowały dwa fakty: to, że za pobranie formularza trzeba płacić 10 zł, oraz to, że niejasny jest status przekazanych danych osobowych. Na Wykopie padły bardzo ciężkie oskarżenia

Czy szef Wypoku, Michał Białek, wyłudza pieniądze?

Internauci twierdzą, że serwis zbierający wnioski do programu 500+ nie wywiązał się ze swoich prawnych obowiązków. Jako argument przytaczają wypowiedź Anny Streżyńskiej, minister cyfryzacji.

Wypowiedź minister CyfryzacjiWypowiedź minister Cyfryzacji Fot. Wykop.pl

Do obu zarzutów odniósł się sam Michał Białek.

Rzeczywiście jest to strona należąca do spółki, z którą jestem powiązany. Wbrew temu jedna co sadza niektórzy nie jest to żaden scam. Strona jest alternatywa dla stron rządowych i dla wypełniania wniosku, który zawiera 14 stron ręcznie.Oczywiście nie jest to usługa darmowa, bo włożyliśmy w nią trochę pracy. O tym jednak informujemy na samym początku przed rozpoczęciem korzystania z kreatora i na końcu przy płatności. Strona dodatkowo jest zabezpieczona SSL-em, uzupełnione dane są usuwane z systemu w momencie wypełnienia wniosku. Oczywiście baza jest zarejestrowana w GIODO, mimo, ze te dane zaraz po wypełnieniu są usuwane.
Jeżeli taka działalność byłaby nielegalna, należałoby zamknąć wszystkie biura księgowe i kreatory wypełniania PIT-ów, które również działają na podobnej zasadzie.

"Zgłaszaliśmy bazę do GIODO"

Wątpliwość budzi kwestia danych osobowych. Michał Białek twierdzi jedno, minister Cyfryzacji co innego. Wyszukiwarka GIODO pozwala sprawdzić, czy dany podmiot dokonał zgłoszenia do bazy. Wyniku dla nazwy AppVerk (nazwa spółki, która stworzyła serwis do wypełniania wniosku) brak. 

Udało nam się uzyskać nieoficjalny komentarz od osoby powiązanej z projektem - usłyszeliśmy zapewnienie, że baza danych została do GIODO zgłoszona. Być może wyszukiwarka GIODO działa z opóźnieniem? 

Wniosek PDFWniosek PDF Fot. Wykop.pl

Czym innym jest jednak ewentualne niedopełnienie pewnych obowiązków, a czym innym wyłudzenie. Moim zdaniem oskarżenia wobec Michała Białka są mocno przesadzone. Serwis, który współtworzył dostarcza użytkownikowi to, co obiecuje, za cenę, którą w czytelny sposób podaje. 

Osobną kwestią pozostaje jakość usługi oferowanej przez AppVerk. Strona nie zawiera żadnych podpowiedzi, istnieje więc szansa, że wniosek wypełniony za jej pomocą zostanie odrzucony. Według mojej oceny lepiej skorzystać z oficjalnego wniosku rządowego, jest dobrze przygotowany i bezpłatny. Podobnie ma się sprawa z programami do wypełniania PIT - jedne są bezpłatne, inne płatne, panuje tu wolnorynkowa dowolność. 

2. Internauci drążą, administrator Wykopu się myli

Wczoraj rozegrał się drugi akt sporu pomiędzy Wykopowiczami, a szefem serwisu. Jeden z użytkowników odkrył, że ktoś, bez żadnego oznaczenia tego faktu, zmienił jego wypowiedź. 

Wypowiedź na WykopieWypowiedź na Wykopie fot. Wykop

Jak widać Michał Białek odpisując na wpis Top_czipsy zmodyfikował go. 

I tu rozpętała się druga burza: jak to możliwe, że moderatorzy mogą modyfikować cudze wpisy. W żaden sposób tego nie oznaczając. 

Wykop szybko przyznał się do pomyłki: osoba odpisująca pomyliła przyciski, zamiast "odpisz" wybrała "edytuj". Te wyjaśnienia okazały się jednak niewystarczające, dlatego serwis opublikował kolejne.

Administratorzy strony mają techniczną możliwość edycji treści znajdujących się w serwisie. Tytuły i opisy znalezisk (zgodnie z Waszą wiedzą) edytujemy w sytuacjach gdy z prośbą o taką edycję wystąpi autor znaleziska lub gdy w miejscu tym pojawią się treści niezgodne z regulaminem serwisu/prawem. Z kolei do edycji komentarza może dojść jedynie na wniosek (wyrok) sądu. Do tej pory tylko raz taka sytuacja miała miejsce - autorzy komentarzy są informowani o edycji i jej powodzie. Dzisiejsza sytuacja nie miała prawa się wydarzyć. Był to błąd ludzki, nie celowe działanie, mamy jednak świadomość, że w żaden sposób nas to nie usprawiedliwia. Przepraszamy za zaistniałą sytuację, dopilnujemy by w przyszłości więcej się to nie wydarzyło.

Zakładam, że administracji serwisu Wykop można wierzyć. Z prostej przyczyny: jedna taka pomyłka została natychmiast wyłapana. Serwis, który opiera się na spostrzegawczości i czujności tworzących go użytkowników nie mógłby ukrywać tego typu ingerencji. Jedyne, co budzi wątpliwości, to brak jakiegokolwiek oznaczenia takiego wpisu. Miniaturowa ikonka, odmienny kolor, pozwoliłyby odbiorcy informacji zrozumieć, że wpis został zmodyfikowany.

Mniej emocji, więcej faktów

W mojej ocenie niektórzy użytkownicy Wykopu zbyt szybko ferują wyroki. Jeśli spółka, która stworzyła formularz do wypełniania wniosku Rodzina 500+, nie dopełniła obowiązków, zostanie za to ukarana. Wystarczy powiadomić odpowiednie organy, te bardzo szybko ustalą fakty. Nie ma jednak mowy o żadnym wyłudzeniu, a nawet nadużyciu.

Zbyt pochopne wydają się też oskarżenia o to, że moderacja serwisu, poza jednym incydentem, modyfikuje wpisy użytkowników.

Oskarżając kogoś publicznie należy mieć ku temu solidne podstawy poparte faktami, nie domysłami. I lepiej nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków.