Taki wyciek danych to prawdziwy koszmar. Miłośnicy TYCH filmów mają powody do zmartwień

Pewnemu hakerowi udało się zdobyć pełną bazę danych klientów portalu z twardą pornografią. Przestępca dysponuje kompletem danych osobowych. Grozi, że wszystko upubliczni.

Użytkownicy pewnej strony internetowej zawierającej twardą pornografię mają powody do obaw. Haker działający pod pseudonimem The Neo Boss pozyskał pełną bazę adresową zawierającą komplet danych osobowych: Imię i nazwisko, IP, adres domowy, a także hasła, przechowywane w postaci zwykłego tekstu. Czyli w najmniej bezpieczny  sposób z możliwych. 

Przeczytaj też: Ten haker zgarnął milion dolarów, bo przyznał się do tego, co potrafi zrobić z iPhonem

Haker informuje, że zamierza rozpowszechnić skradzione informacje.

Chcę publicznie zawstydzić tych ludzi z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie

- wyjaśnia. 

Problem dotyczy 237 tysięcy osób. Serwis Motherboard wyjaśnia, że osoba dysponująca hasłami sprzedaje je "na sztuki" na specjalnych forach internetowych  - każdy z rejestrów kosztuje 400 dolarów. 

Właściciel strony nie reaguje?

Poszkodowanych może być znacznie więcej. Strona, do której się włamano to jeden z 23 serwisów prowadzonych przez jednego właściciela. Całkiem prawdopodobne, że wszystkie strony zabezpieczone są w podobny sposób, a hasła użytkowników przechowywane w postaci zwykłego tekstu. Fox News ustalił, że danych na serwerach jest dużo, bo te nie są usuwane, nawet jeśli użytkownik strony nie ma już do niej dostępu. 

Fox twierdzi też, że haker próbował skontaktować się z właścicielem stron. Chciał poinformować w jaki sposób się włamał i otrzymać pieniądze, za znalezienie luki. To dość częsta praktyka w środowiskach hakerów, chociaż ci uczciwi nie stosują szantażu i nie grożą opublikowaniem danych. Właściciel portalu nie był ponoć zainteresowany.

Ta sytuacja jasno dowodzi temu, że powinniśmy solidnie zastanowić się komu powierzamy nasze dane osobowe. Jak widać niektórych nie bardzo obchodzi, czy ktoś je ukradnie. 

Czy inni mogą widzieć, jakie strony oglądam w internecie?

Policja, służby specjalne, mogę uzyskać wiedzę w tym zakresie od operatora. Standardowy raport będzie zawierał dane takie jak: adres odwiedzanej strony, czas trwania sesji, zwroty wpisywane w wyszukiwarkę. Sam operator, jego pracownik, też może takie informacje przejrzeć. 

Jedynym skutecznym sposobem na utrudnienie takiej inwigilacji jest skorzystanie z serwisu VPN. Tworzy on specjalny tunel pomiędzy komputerem, a serwerem, który odwiedzamy. Standardowy raport nie zawiera już informacji o tym na jakie strony wchodzimy. Pamiętajmy jednak, że jeśli dokonujemy przestępstwa policja może zastosować inne techniki, by sprawdzić dane. VPN jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy po prostu dbają o prywatność i chcą chronić się przed cyberprzestępcami.