Dalej uważasz, że dzieci w szkołach nie powinny mieć smartfona?

Adam Bednarek
Brutalna szkolna bójka została nagrana, a materiał pomoże ukarać jej uczestników. Wcześniej smartfony ujawniły, jak niektórzy uczniowie traktują swoich nauczycieli. Telefon w szkole to zło? Niekoniecznie.

W wielu szkołach smartfon jest zakazany. Nie tylko na lekcjach, ale nawet na przerwach - uczniowie nie mają prawa korzystać z telefonów. Wyśmiewając takie absurdy zwykle zwraca się uwagę na to, że smartfony to nie tylko Facebook i Snapchat, ale również świetne narzędzia pomagające w nauce i zdobywaniu wiedzy. Zapomina się i lekceważy jeszcze jedną bardzo ważną funkcję: smartfony pozwalają zajrzeć tam, gdzie nie ma nauczycieli i dorosłych.

Bójka, o której nikt by nie wiedział

Niedawno na Wykop trafił niezwykle drastyczny filmik z bójki dwóch młodych chłopców. Szkolna "ustawka”, jakich niby jest wiele, tym razem mogła zakończyć się tragicznie. Jeden z uczestników bijatyki traci przytomność, drugi tego nie zauważa i dalej okłada go pięściami. Zanim materiał zostanie zdjęty z YouTube’a (powód: naruszenie zasad dotyczących niebezpiecznych i szkodliwych treści), w komentarzach udziela się "wygrany”. Wykopowicze wyszukali jego profil na Facebooku i innych społecznościowych portalach. Radiozet.pl sprawę zgłasza policji, która teraz szukać będzie uczestników i świadków zdarzenia. Będzie o to łatwiej, bo ktoś wyjął telefon i wszystko nagrał.

WykopWykop fot. Wykop.pl

Oczywiście, nie możemy wykluczyć, że policja i tak by się tym zajęła - podobno poszkodowany trafił do szpitala. Ale teraz jest dowód, więc trudno będzie nie przyznać się i próbować zamieść zdarzenie pod dywan.

Rok temu na Intel Extreme Masters dziesięciolatek wyzywał starszego od siebie chłopaka. Filmik z wyzwiskami także trafił do sieci, a osobę znęcającą się psychicznie również bardzo szybko namierzono. To wymusiło interwencję szkoły. Gdyby nie filmik, który nagrany został za pomocą smartfona, o sprawie wiedziałaby niewielka grupka uczestników. Sprawca nie zostałby ukarany, ofiara prawdopodobnie nikomu o tym by nie powiedziała. Bo i komu? Rzecz działa się poza szkołą, a poza tym na "podwórku” to norma.

No właśnie. Często zapomina się o tym, co może dziać się na przerwach, po szkole, w czasie wolnym, kiedy obok nie ma dorosłych. Bijatyki, wyśmiewanie, poniżanie - rzecz jasna nie jest to nic nowego, ale teraz o wszystkim mogą dowiedzieć się rodzice, nauczyciele, dyrekcja. Dzięki smartfonom, które wielu najchętniej zabrałoby dzieciakom. Gdyby nie one, takie patologiczne zachowania, jak zakładanie kosza na śmieci na głowę nauczyciela nie ujrzałyby światła dziennego. I może dzięki nim takich sytuacji jest mniej.

Pewnie i z tym wkrótce niektórzy sobie poradzą. Kiedy będzie bójka, nikt nie będzie mógł jej nagrywać, w myśl zasady: kto ma wiedzieć (i być na miejscu), ten wie. Ale, co pokazuje relacja z ostatniej szkolnej bijatyki w Ostródzie, chęć zasłynięcia w internecie jest większa. I dalej tego typu materiały lądują w sieci. Inni potraktują to jako przestrogę, by w trakcie walki albo obrażania młodszego kolegi niczego nie nagrywać, ale być może znajdą się tacy, którzy przez chwilę pomyślą: zaraz, zaraz, nie biorę w tym udziału, bo ktoś może się o tym dowiedzieć. Przy większych bójkach - które, nie oszukujmy się, zdarzają się w większości szkół - nie wiadomo, kto wyciągnie smartfona i nagra fragment wydarzenia. Z własnego doświadczenia wiemy, że o wielu takich starciach nauczyciele nie mieli pojęcia. Kiedyś znalezienie dowodów było niemożliwe. Czy na pewno to dobrze?

Smartfon pomaga i dorosłym, i dzieciom 

Smartony to narzędzie. Mogą być wykorzystane jako coś, co rozprasza uczniów w trakcie zajęć. Ale mogą też pomóc zajrzeć tam, gdzie nauczyciela nie ma. Warto o tym pamiętać, kiedy jakaś szkoła tej możliwości się pozbawia.