Gdy kupował Oculusa sporo osób pukało się w czoło. A teraz widać, jak przemyślana była to decyzja

Joanna Sosnowska
Z jego wizją można się zgadzać lub z nią polemizować. Ale nie sposób zaprzeczyć, że szef Facebooka konsekwentnie realizuje postanowienia i myślą wybiega o kilka dobrych lat do przodu.

Gdy w 2014 roku Zuckerberg za 2 miliardy dolarów kupił firmę Oculus Rift, większość osób pukała się w czoło i zadawała pytanie "Ale po co mu to?". Oculus to gogle do rzeczywistości wirtualnej (VR). W jaki sposób miałyby się wpisywać w portfolio Facebooka?

Teraz, dwa lata później, wszystko stało się jasne. VR nabiera rozpędu. Właściwie każdy liczący się na rynku producent sprzętu ma już gogle VR w swojej ofercie. To na razie drogi sprzęt. Ale miejmy nadzieję, że jego cena będzie spadać wraz z upływem czasu. 

W 2014 roku Zuckerberg tłumaczył, że chodziło mu o przejęcie "kolejnej po urządzeniach mobilnych ważnej platformy". Dziś stwierdza:

VR może stać się najbardziej społecznościową platformą jaka do tej pory była dostępna.

I znów być może część osób będzie pukać się w czoło. W końcu doświadczenie VR jest wyjątkowo osobiste. Zakładasz gogle i świat, który cię otacza - znika. Przestaje mieć znaczenie. Liczysz się ty i twoje przeżycia wewnątrz VR. 

Ale to na naszych oczach zaczyna się zmieniać. Pamiętacie Second Life? Środowisko, które udostępnione publicznie zostało w 2003 roku - każdy mógł mieć swojego awatara i poruszać się po dwuwymiarowym wirtualnym świecie. Współczesna wersja Second Life odbywa się w VR. Zespół programistów Facebooka i Oculusa na konferencji F8 zaprezentował właśnie, w jaki sposób rzeczywistość wirtualna może stać się społecznościowa. 

 

Na wideo widzimy, że dwie osoby z goglami VR na twarzy widzą własne reprezentacje wewnątrz VR, mogą wchodzić ze sobą w interakcje, mogą nawet zrobić sobie razem selfie. 

Selfie w rzeczywistości wirtualnejSelfie w rzeczywistości wirtualnej Fot. Facebook/ Michael Booth

Mark Zuckerberg już kilka razy podczas różnych okazji wspominał, że gdy on stawiał pierwsze kroki, jego rodzice zapisali odpowiednią datę, a kartkę z nią schowali do pudełka z pamiątkami. Gdy dziecko jego kuzynki po raz pierwszy samo zaczęło chodzić, zrobiła ona zdjęcie i przesłała znajomym. Siostra założyciela Facebooka nagrała wideo komórką. A sam Mark Zuckerberg pierwsze kroki swojej córki chce nagrać kamerą 360 i chwilę tę móc przeżywać tak, jakby działa się teraz. . 

Kilka miesięcy temu świat głośno komentował tytułowe zdjęcie, na którym widać Zuckerberga i ludzi zatopionych w VR, nieświadomych że właśnie koło nich przechodzi jedna z najważniejszych postaci świata technologii. Teraz ta sama postać chce sprawić, że ludzie nie będą już ślepi i pozostawieni samym sobie i własnym przeżyciom wewnątrz VR. Jak na razie Zuckerbergowi konsekwentnie udaje się swoją wizję realizować. Wszystko wskazuje na to, że faktycznie sprawi, iż wirtualna rzeczywistość stanie się społecznościowa.