Klasa o profilu call center? W szkołach już mnóstwo jest takich pracowników

Adam Bednarek
Klasa o profilu call center nie musi powstawać. Uczelnie pełne są osób, dla których praca na słabo opłacanych stanowiskach jest jedyną szansą, by cokolwiek zarobić.

Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB chce, żeby szkoły utworzyły klasy o profilu "call center” - dowiedział się dziennik.pl. Wniosek już trafił do Ministerstwa Nauki. Czego mieliby uczyć się przyszli pracownicy? W rozmowie z serwisem Marcin Sosnowski wymienia:

Oprócz tak oczywistych umiejętności, jak np. komunikacja i praca w stresie, w grę mogłyby wchodzić nauka języków obcych, wiedza z zakresu praw konsumenta i np. ochrony danych osobowych, a także zagadnienia związane z obsługą komputera, w tym znajomość systemów informatycznych typowych dla branży call center.

Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB czeka na decyzję, ma już przygotowaną podstawę programową. Nie wiadomo, jak na wniosek zareaguje Ministerstwo Nauki, za to na reakcję nie trzeba było czekać w Sieci. Głosy oburzenia pojawiły się w komentarzach pod informacją czy też na Facebooku. "A może lepiej cos bardziej uniwersalnego: np. klasa o profilu niewolniczym?” - pisze komentujący, "Ta ciekawe kiedy wprowadzą klasy o profilu Pracownik McDonald's i KFC? Na to też jest ogromne zapotrzebowanie" - dodaje ktoś inny.

To wszystko prawda. Tylko że dzisiaj takie warunki to norma dla wszystkich studentów, którzy chcą cokolwiek zarobić.

Call center pełne studentów 

Problem w tym, że taka klasa powstawać nie musi, bo i tak firmy call center nie będą miały problemów ze znalezieniem pracowników. Przede wszystkim wśród uczniów. Dziś "na słuchawce” pracuje wielu studentów. I szkoły nie muszą tworzyć specjalnych profili czy programów, by pomóc dostarczyć "kadry". Na stronie Politechniki Łódzkiej znaleźć można ogłoszenie o dniach otwartych w jednej z firm telekomunikacyjnych. Studenci odwiedzają "departament obsługi klienta” i biorą udział w debacie, w której konsultanci przekonują do pracy w centrum telefonicznym. Odbywają się również "warsztaty sprzedażowe prowadzone przez praktyków – trenerów wewnętrznych". Czy właśnie takie stanowiska powinna wspierać Politechnika? Ja mam wątpliwości. 

Dni otwarte na Uniwersytecie PrzyrodniczymDni otwarte na Uniwersytecie Przyrodniczym MIECZYSŁAW MICHALAK

Chyba już każdy przyzwyczaił się, że student to dobry, bo tani pracownik. Niewiele wymaga, nie trzeba mu dużo płacić, jest "elastyczny”. Jeśli się zwolni, to na jego miejsce szybko znajdą się kolejni. Ogłoszeń o pracę, w których bycie studentem jest niezbędne, nie brakuje. Bary, kina, sklepy, centra handlowe, call center, restauracje czy magazyny chętnie zatrudniają studentów, płacąc jak najniższe stawki i oferując jak najgorsze warunki. Nie będzie się podobało? Przyjdą kolejni. Chcesz zarobić więcej? Pracuj dużo. Ale i tak nie dostaniesz tyle, co "normalny” pracownik. Szans na zostanie "normalnym" pracownikiem zresztą nie ma, bo i po co, skoro za jakiś czas będzie można zatrudnić kolejnego studenta. Tych przecież nie brakuje. 

Student - dobry, bo tani

Pomysł na klasę call center nie jest aż tak oburzający, jeśli spojrzymy na aktualną sytuację. Patologią jest to, że studenci traktowani są jak tani pracownicy, którzy wezmą każdą pracę, bo przecież wielu chce odciążyć rodziców lub dorobić sobie do kieszonkowego. Pracodawcom się to opłaca i wykorzystują sytuację, a wszystko odbywa się za przyzwoleniem szkół, które równie chętnie wystawiają ogłoszenia lub zachęcają do praktyk czy stażów. Często darmowych.

Problemem jest nie to, że w szkołach ktoś chce szkolić przyszłych pracowników call center. Problemem jest to, że w szkoły już pełne są pracowników call center i innych stanowisk, w których zarabia się niewiele, a pracuje bardzo dużo. Wszyscy się do tego przyzwyczaili, że osoby wchodzące na rynek pracy, bez doświadczenia, "dorabiające”, mogą dostawać grosze. Pracodawcom to pasuje, szkoły nie widzą w tym niczego złego, studenci i młodzi nie mają alternatywy.

I z tym podejściem trzeba walczyć i o nim dyskutować, a nie o planach Polskiego Stowarzyszenia Marketingu. Ich wniosek być może zostanie odrzucony, za to sytuacja na rynku pracy prędko się nie zmieni.