Oglądasz porno w internecie? Nawet nie wiesz, jak łatwo cię zidentyfikować. Wyczyszczenie historii nie pomoże

Eksperci zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa dowiedli, że oglądanie porno w sieci jest bardzo ryzykowne. Istnieje bowiem banalnie prosty sposób na powiązanie oglądanych treści z konkretną osobą. Tryb prywatny i czyszczenie historii konta nie pomogą.

Amerykańscy badacze zajmujący się kwestią prywatności po raz kolejny dowiedli, że w internecie trudno zachować prywatność. 

Przeczytaj też: Wszystko co chcecie wiedzieć o porno, ale boicie się zapytać. 

Badania przeprowadzone na użytkownikach oglądających w sieci filmy porno dowiodły, że bardzo łatwo powiązać konkretne osoby z konkretnymi tytułami filmów. A to już zdradza bardzo wiele o preferencjach seksualnych i może być przyczyną problemów.

Tryb prywatny nie pomoże

Badacze wyjaśnili, że użytkownikom nie pomoże chowanie się za VPN, używanie trybu prywatnego i czyszczenie historii. Bez względu na to, czy internet służy nam do oglądania porno, znalezienia sposobu na unikanie podatku czy informacji na temat budowy domu, pozostawiamy w sieci te same ślady. A te są skrupulatnie zbierane przez w zasadzie wszystkie serwisy, z jakich korzystamy.

Strony używają bowiem inwazyjnych narzędzi, takich jak skrypty Java czy Flash. Chcą zebrać informacje o tym jakie strony odwiedzamy, po to, by profilować reklamy.

Informacje o odwiedzanych stronach porno są przekazywane niejako "w pakiecie". Serwisy porno często publikują filmy używając tytułu przyjaznego dla wyszukiwarki. Firmy reklamowe "widzą" więc, że wchodzimy na określoną stronę. Zbierają bowiem dane z URL (Uniform Resource Locators) i przechowują je poza naszym komputerem.

Gdzieś na serwerach istnieją zatem bazy, które łączą nasz profil na Facebooku, adres e-mail, ze śladami prowadzącymi do konkretnych odwiedzanych przez nas stron. Na przykład stron porno o treściach, których się wstydzimy...

Kto ma dostęp do danych

Firmy reklamowe, a także giganci internetu, tacy jak Google czy Facebook. Nie musimy się oczywiście obawiać, że te podmioty ujawnią informacje na nasz temat. Musimy się jednak liczyć z tym, że mogą o nas wiedzieć więcej niż przypuszczamy. Największe obawy może jednak budzić fakt dostępu do naszych sekretów przez mniej znane firmy. One mogą być potencjalnie źródłem przecieku. A my nie mamy żadnej kontroli nad tym jakie dane o nas przechowują. Internet i prywatność nie idą bowiem w parze.

Źródło: Anonhq