Hejt wokół nowego Battlefielda pokazuje, jak niewiele wiemy o I wojnie światowej

Nowy Battlefield zaskakuje tematyką, a przy okazji pokazuje poważny problem: niewiele wiemy o historii. I to ma naprawdę przykre konsekwencje.

Nowy Battlefield rozgrywać się będzie w czasach I wojny światowej. To w wirtualnym świecie niemodny okres, bo jeśli już sięgano po historię, to najczęściej stawiano na II wojnę światową. Ostatnio lata 1939-1945 wyparła jednak moda na starcia w przyszłości, co niektórym mocno się przejadło. Battlefield plusuje samą oryginalną tematyką. Jak bardzo decyzja twórców ucieszyła grających pokazuje reakcja na zwiastun Battlefielda i największego konkurenta serii, Call of Duty: Infinity Warfare. Trailer futurystycznej strzelanki już jest w TOP 10 najgorzej ocenianych filmów na YouTubie, a Battlefield osadzony w trakcie I wojny światowej zbiera sporo pozytywnych opinii.

Nie licząc edycji kolekcjonerskiej.

Specjalny zestaw składa się z figurki żołnierza. Niby nic nadzwyczajnego, ale akurat ten jest czarnoskóry. Mężczyzna znajdzie się też na okładce gry. Reakcja polskich użytkowników serwisów o grach?

Oho, piękna, książkowa poprawność polityczna. Tego murzyna to sobie mogli podarować. Szkoda, że jeszcze tęczowej opaski nie nosi. Już chętniej zobaczyłbym Jurgena w spiczastym hełmie.
IWŚ kojarzy się z żołnierzem niemieckim, francuskim, brytyjskim, rosyjskim a nie z murzynem w pelerynie. Dlatego ta figurka to nic innego jak popadanie w skrajność.
Poprawność polityczna zakrólowała. Tak nietrafionej figurki dawno nie widziałem.
Widać ,że EK na rynek US wydana. Tam można każdy kit wcisnąć plus murzyn dla zwiększenia zainteresowania
A mnie się Pierwsza Wojna z czarnoskórymi oddziałami nie kojarzy, i gwarantuję, że większości ludziom też nie.
Fajnie wszystko, ale po co ten murzyn w 1WŚ?
Szczerze wątpię aby taki temat był poruszany , to że dali zdjęcie czarnoskórego o niczym nie świadczy.No chyba że pod publiczkę ale raczej nie , główną postacia może być ten gość ale historia czarnoskórych w czasie wojny światowej to raczej fantazja.
Czekamy jeszcze na info o gejach bo Murzyni już są by nie daj Boże ktoś DICE nie oskarżył o rasizm, ksenofobię, antysemityzm ( tak na wszelki wypadek ) i oczywiście o faszyzm :D ( najmodniejsze słowo tęczowych organizacji ).
Z każdej strony wciskają nam propagandę multikulti jak mogą.Niedługo będzie, że Kopernik, Tesla, Edison i wszyscy dzięki którym mamy to co mamy byli czarni, a Polacy wywołali drugą wojnę światową i byli faszystami.

Jest tego więcej. Na szczęście nie są to aż tak przesadzone komentarze, jak miało to miejsce przy okazji polskiej gry IS Defense. Wówczas większość grających cieszyła się z tego, że może postrzelać do uchodźców (mimo że wrogiem w grze jest Państwo Islamskie) i że jest to świetna gra, która walczy z "polityczną poprawnością”, więc "Hitler byłby dumny”.

Tu aż tak ostro i chamsko nie jest, choć trudno obok tych komentarzy przejść obojętnie. Znowu pojawia się zła poprawność polityczna, znowu narzekania na to, że "wciska się kłamliwą ideologię”. Niestety - nic nowego.

Gry i rasizm

Takie "afery” są dowodem na to, że rasistowskich komentarzy i poglądów w Sieci wśród wielu grających nie brakuje. Niby to oczywiste, skoro takie opinie pojawiają się w społeczeństwie, to muszą być też w grupach. Jest to jednak niepokojące, bo coraz częściej rasizm widać i staje się czymś naturalnym. Szczególnie absurdalna dyskusja toczyła się na temat Wiedźmina 3. Jeden z dziennikarzy zastanawiał się, dlaczego w grze nie ma czarnoskórych postaci, co rzeczywiście mogło być zastanawiające. To w końcu gra fantasy, a nie wierna, historyczna kopia.

 

Przeciwnicy "politycznej poprawności” od razu go zaatakowali, argumentując, że świat Geralta to świat Słowian, więc "murzyn nie pasuje”, precz z promocją multi-kulti, Wiedźmin to tradycja! A do tego sporo niewłaściwych i niepotrzebnych wpisów. Podobne, a nawet dużo ostrzejsze komentarze, pojawiły się pod informacją o tym, że w Baldur’s Gate: Siege of Dragonspear pojawia się wątek postaci transgenderowej. Nieistotny i marginalny, ale sam fakt, że coś takiego miało miejsce, oburzył sporą grupę.

Gry są więc polem światopoglądowej bitwy. Choć jak widać, samozwańczy obrońcy wolności słowa (rozumianej w ich własny, pokraczny sposób) walczą z wymyślonym przez nich wrogiem, czyli "polityczną poprawnością”, która ma na celu wprowadzenie wątków rasowych czy płciowych do "ich” świata gier. A w nim bohater jest zawsze biały, żyjący w zgodzie z hasłem "chłopak, dziewczyna, normalna rodzina”.

Battlefield świetnie demaskuje niewiedzę. Wszystkie komentarze krytykujące twórców są śmieszne, bo nieprawdziwe. Czarnoskórzy walczyli w trakcie I wojny światowej. Może i nie było ich zbyt wielu, ale na pewno zapisali się na kartach historii, czego przykładem jest oddział Harlem Hellfighters, składający się z afroamerykańskich żołnierzy. Henry Lincoln Johnson był zresztą pierwszym amerykańskim żołnierzem, który został nagrodzony wysokim francuskim odznaczeniem za odwagę na polu bitwy. I wojna światowa także i pod tym względem była przełomowym wydarzeniem, bo dyskusja na temat czarnoskórych żołnierzy w Stanach Zjednoczonych odgrywała dużą rolę.

Cenna lekcja historii 

Oczywiście, pewnie chodzi tu też o cele marketingowe. Gdyby Polska była ważnym, liczącym się rynkiem, bohaterem mógłby być Polak. Ale trudno krytykować tutaj wydawcę i twórców, skoro gra jest szansą, by dla wielu być lekcją historii. Pokazać wątki, które wcześniej były pomijane lub lekceważone. Albo nieznane, czego dowodem jest polski rynek i komentarze rodaków.

BattlefieldBattlefield fot. EA

Battlefield jest jednak przede wszystkim przykrym dowodem na to, że niewiele o historii wiemy. Wiele ważnych i istotnych spraw albo umknęło, albo o nich zapomniano, albo - co gorsza - nawet o nich nie uczono. Wpisując w Google Harlem Hellfighters znajdziemy niewiele artykułów na ten temat. A byłoby ich pewnie jeszcze mniej, gdyby nie komiks i jego ekranizacja. To dobra okazja, żeby zadać sobie pytanie: czy o I wojnie światowej wiemy wystarczająco dużo? Czy ten okres nie jest w polskich szkołach marginalizowany? Możemy załamywać ręce nad jakością internetowych opinii, jednak one z czegoś się biorą. I na przykładzie Battlefielda doskonale widać, co jest powodem.

Komentarze na temat nowego Battlefielda moglibyśmy uznać za kolejny problem rasizmu w Sieci, ale bardziej w oczy rzuca się zwykła niewiedza. Stereotypowe myślenie, niesprawdzanie informacji, ignorancja. Czy gra będzie lepszą lekcją historii niż ta w szkole? Może dzięki temu ktoś pozna pewne wątki i będzie chciał dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Na razie gra pokazała, że wielu ma braki. I jest to bardzo niepokojące.