Ustawa antyterrorystyczna nie skomplikuje zakupu kart SIM? Genialny pomysł tego operatora

Robert Kędzierski
Z końcem lipca zmienia się w Polsce prawo - zakup karty SIM wiąże się z koniecznością okazania dowodu osobistego. Orange znalazł sposób na ułatwienie życia konsumentom. Jaki?

Jak już pisaliśmy w Polsce zmienia się prawo. Ustawa antyterrorystyczna wymusza na operatorach komórkowych dwie zmiany. Po pierwsze karty, które są już aktywne muszą zostać zarejestrowane.  W przeciwnym wypadku przestaną działać 1 lutego 2017. Druga zmiana dotyczy sprzedaży kart SIM. Jak już pisaliśmy po 25 lipca kupując ją trzeba będzie okazać dowód osobisty. Pomysł, by przekazywać informacje zawarte w dowodzie osobistym sprzedawczyni czy kioskarce wydawać się może bardzo ryzykowny. 

Przeczytaj też: 10 świetnych smartfonów. Nazwy nic ci nie powiedzą, ale parametry...

Na szczęście Orange znalazł rozwiązanie tego problemu. Okazuje się, że użytkownicy będą mogli kupić karty SIM na dotychczasowych zasadach - w dowolnym sklepie, kiosku, na stacji benzynowej. Z karty nie będzie jednak można korzystać. Do tego konieczna będzie wizyta w salonie Orange. Po spisaniu danych z dowodu karta zostanie włączona. 

Proces rejestracji karty polega na podaniu: imienia, nazwiska, numeru PESEL i numeru telefonu. Aby potwierdzić, że klient jest rzeczywiście właścicielem numeru powinien przyjść do salonu z kartą SIM (nie trzeba wyjmować jej z telefonu) i okazać swój dowód osobisty. Rejestracja nie jest procesem skomplikowanym i czasochłonnym.

- wyjaśnia Orange  w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji. 

To dobra wiadomość dla konsumentów. Oznacza bowiem, że nasze wrażliwe dane nie będą spisywane na ladzie osiedlowego sklepu, nie będą powielana. A to minimalizuje ryzyko przejęcia danych i skraca i upraszcza sam proces zakupu karty SIM.

Pozostali operatorzy wciąż ustalają swoje procedury związane z zakupem kart po 25 lipca. Wciąż czekamy na informacje od nich.

To dobrze, że chociaż jeden z operatorów znalazł sposób na rozwiązanie problemu stworzonego przez ignorancję ustawodawcy.