Chcesz płacić mniej za internet? W porządku, ale wcześniej oddaj nam swoją prywatność

Daniel Maikowski
Jeden z największych dostawców internetu w Stanach Zjednoczonych chce złożyć swoim klientom dość zaskakującą ofertę. Będą oni płacić mniej za dostęp do internetu, o ile zgodzą się podzielić z Comastem wszystkimi informacjami dotyczącymi ich aktywności w sieci.

Comcast nie jest pierwszą amerykańskim telekomem, który złożył swoim użytkownikom „niemoralną propozycję”. Już w 2013 roku na bardzo podobny pomysł wpadła sieć AT&T. Wówczas, oferowała ona klientom internet o prędkości do 300 Mb/s za 99 dolarów miesięcznie. Dokładnie ten sam pakiet był dostępny za 70 dolarów, ale tylko dla osób, które zgodziły się przystąpić do programu AT&T Internet Preferences.

W ramach tego programu AT&T może: „używać historii przeglądarki, aktywności w wyszukiwarce oraz innych przydatnych informacji dla celów „reklamowych”. Oferta sieci była ograniczona terytorialnie i skierowana jedynie do mieszkańców Austin.

Teraz Comast chce pójść śladem swojego konkurenta. Jego plany nie dotyczą jednak pojedynczego amerykańskiego miasta, ale całego kraju.

W poniedziałek przedstawiciele firmy spotkali się z amerykańską Federalną Komisją Łączności (FCC), która w Stanach Zjednoczonych reguluje m.in. działalność operatorów telekomunikacyjnych. Przekonywali oni urzędników komisji, że powinna  wyrazić zgodę na to, aby telekomy w całym kraju mogły oferować klientom zniżki w zamian za dane dotyczące ich internetowej aktywności.

Termin spotkania jest nieprzypadkowy. FCC debatuje obecnie nad nowymi regulacjami dotyczącymi prywatności w internecie. Komisja chciałaby, aby dostawcy usług internetowych zostali obarczeni takimi samymi restrykcjami i uregulowaniami, jak tradycyjne przedsiębiorstwa telekomunikacyjne.

Skoro Google może, to dlaczego nie my?

Głównym argumentem Comasta w negocjacjach z FCC jest fakt, że brak możliwości „śledzenia użytkowników” stawia tę firmę w niekorzystnej sytuacji marketingowej w stosunku do takich podmiotów, jak Google, Facebook czy Amazon. Firmy te już od dawna śledzą internetową aktywność swoich użytkowników i dobrze na tym zarabiają Zresztą, robią to za naszą zgodą wyrażoną poprzez akceptację regulaminu usług...

Z argumentacją Comcasta nie zgadzają się organizację walczące o prywatność w internecie. Podkreślają, że o ile Netflix czy Facebook gromadzą jedynie informacje o swoich użytkownikach oraz ich aktywności w ramach tych serwisów (chyba, że logujemy się z Facebookiem na inne strony, ale to już inna historia), o tyle dostawca internetu może dowiedzieć się o tym, co robimy na każdej odwiedzanej stronie.

Możliwość sprzedawania tych informacji reklamodawcom byłaby więc  mocniejszym ciosem w prywatność internautów, która i tak staje się dziś abstrakcyjnym pojęciem.

Zniżki za przetwarzanie danych osobowych

W Polsce na podobny pomysł nikt jeszcze nie wpadł. Zresztą, śledzenie internetowej aktywności użytkowników przez dostawców internetu byłoby niezgodne z obowiązującym prawem telekomunikacyjnym oraz kilkoma innymi ustawami.

Telekomy kuszą nas jednak w inny sposób. Wiele firm oferuje zniżki na abonament w zamian za wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych w celach marketingowych. Z takiego rabatu można skorzystać m.in. przy podpisywaniu umowy z Play oraz T-Mobile.

Okazuje się, że zniżka w wysokości 5-6 zł miesięcznie bywa wystarczającym wabikiem, aby "zrekompensować" nam utratę danych osobowych.

Choć obecnie brakuje narzędzi, które pozwoliłby obliczyć, jaką wartość dla operatora przedstawiają nasze dane osobowe, to możemy być raczej pewni, że jest to wartość wielokrotnie większa, niż symboliczne kilka złotych.

Więcej o: