Założył firmę tylko po to, by oszukiwać? Nie odbieraj tej przesyłki! Stracisz pieniądze

Robert Kędzierski
Przestępcy wykorzystują każdą nadarzającą się okazję, by nieuczciwe zarobić. Na celowniku znaleźli się nawet... stomatolodzy.

W sieci pojawiły się doniesienia o nowym przekręcie, który może kosztować nieuważną ofiarę nieco pieniędzy i sporo nerwów. Niebezpiecznik informuje, że pewna zarejestrowana w lipcu firma rozsyła na masową skalę przesyłki za pobraniem. Adresatami są gabinety stomatologiczne. W opisie przesyłki znajduje się jedynie słowo "materiały". By ją odebrać, należy zapłacić ponad 130 złotych. W środku znaleźć można przedmioty o małej wartości - m.in. koszulkę lub... dżem. 

Czytaj też: Kurier dostarczył mu iPada zwiniętego w rulon!

Przestępcy doskonale wiedzą o tym, że gabinety stomatologiczne często zamawiają  przesyłki ze specjalistycznymi materiałami dentystycznymi. Liczą więc, że część ofiar zapłaci, nie mając świadomości, że padły ofiarą oszustwa.

Poczta Polska ma związane ręce

Czy ofiary takich oszustw mogą liczyć na pomoc ze strony Poczty Polskiej? Niestety, z naszej rozmowy z przedstawicielem firmy wynika, że poczta ma związane ręce, a odzyskanie pieniędzy jest możliwe tylko przy udziale przedstawicieli organów ścigania.

Jeśli mielibyśmy do czynienia z jednostkowym przypadkiem oszustwa, to o zwrocie pieniędzy oszukanej osobie zadecydować może sąd.

Z kolei w przypadku, gdy wątpliwości wokół określonego nadawcy jest więcej, do akcji musi włączyć się prokuratura. Poszkodowani w powyższej sprawie powinni więc udać się na najbliższą komendę. Policjanci odbiorą zeznania, i przekażą je do prokuratury.

Tymczasem pieniądze z przesyłki "za pobraniem" powinny trafić do nadawcy już w trzy dni. Zanim więc organy ścigania zdążą zareagować na ewentualne zgłoszenia, oszust może odebrać całkiem pokaźny przelew. 

Naczelniczka urzędu pocztowego: Nie może zareagować

Rozmawialiśmy z naczelniczką urzędu pocztowego, z którego nadano feralną przesyłkę. Poinformowaliśmy ją o problemie i poszkodowanych osobach.

W odpowiedzi usłyszeliśmy, że nic nie zamierza zrobić, bo jej rolą nie jest ściganie przestępców. Wyjaśniła również, że każda poszkodowana osoba musi samodzielnie zgłosić się na policję. Dopiero wtedy zostaną uruchomione odpowiednie procedury, które Poczta Polska ma uzgodnione z policją.

Trochę dziwi fakt, że Poczta Polska nie dysponuje mechanizmami pozwalającymi przyjmować zgłoszenia dotyczące masowych oszustw. Dopóki policja i prokuratura nie zwrócą się do urzędu z poleceniem zablokowania pieniędzy, urząd pocztowy nie może w tej sprawie zrobić absolutnie nic.