Tim Cook rządzi w Apple od 5 lat. Udało mu się zmienić firmę w maszynkę do zarabiania pieniędzy

Daniel Maikowski
24 sierpnia 2011 roku Tim Cook został mianowany CEO Apple. Zastąpił legendarnego Steve'a Jobsa, który zrezygnował z kierowania firmą ze względu na pogarszający się stan zdrowia.

Przejęcie sterów w Apple przez Tima Cooka dla nikogo wielkim zaskoczeniem nie było. Już wcześniej, bo w 2004 i 2009 dwukrotnie stawał na czele firmy, gdy Jobs przebywał na zwolnieniach lekarskich po operacji nowotworu trzustki i przeszczepie wątroby.

W Apple Cook pracował od 1999 roku i aktywnie uczestniczył w w pracach nad wszystkimi produktami, które ukształtowały przyszłość koncernu – iPoda, iPhone’a, Macbooka czy iPada. Znał więc firmę od podszewki. Również sam Jobs wielokrotnie dawał wszystkim do zrozumienia, że Cook jest jego naturalnym następcą w Apple.

„Wierzę, że najjaśniejsze i najbardziej innowacyjne dni Apple są jeszcze przed nami” – napisał Jobs w liście pożegnalnym do pracowników firmy. Czy jego przepowiednia rzeczywiście się sprawdziła?

Akcje AppleAkcje Apple Akcje APPLE INC./ fot. Yahoo Finance

Rynkowy hegemon

Pięć lat po śmierci Jobsa Apple jest największą firmą na świecie pod względem wartości rynkowej. Obecnie firma wyceniana jest na 589 mld dolarów, dystansując dwóch wielkich rywali – Alphabet (543 mld dol.) oraz Microsoft (449 mld dolarów).

Kiedy spojrzymy na giełdowy wykres akcji Apple, to nie będziemy mieć  wątpliwości, że Tim Cook dobrze wykorzystał ostatnie pięć lat. Podczas gdy 22 sierpnia 2011 akcje giganta z Cupertino wyceniane były na 53,4 dol., dziś ich wartość oscyluje w granicach 109 dol., a po drodze została wywindowana nawet do poziomu ponad 130 dol.

Tim Cook, jako sprawny biznesmen, kieruje koncernem z Cupertino jak dobrze naoliwioną maszyną. Kolejne kwartały to kolejne doniesienia o rekordowych zyskach i rekordowych przychodach. Wystarczy wspomnieć, że 53 mld dolarów zysku netto wypracowane przez Apple w 2015 roku, to więcej niż łączny zysk Facebooka, Google’a, Amazona i Microsoftu osiągnięty w tym samym okresie.

Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tych kolejnych rekordów Apple, że gdy po 13 latach nieustannego wzrostu w kwietniu br. koncern poinformował o pierwszym kwartalnym spadku sprzedaży w swojej "nowożytnej" historii, media niemal oszalały.

Tim Cook, Apple, CEO AppleTim Cook, Apple, CEO Apple gazeta.tv

iPhone i długo, długo nic

Gdy w 2011 roku Jobs opuszczał Apple, najważniejszym produktem w portfolio firmy był iPhone. Pod tym względem przez pięć lat zmieniło się niewiele. Co więcej, gigant z Cupertino wydaje się być uzależniony od iPhone’a bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Sprzedaż tego urządzenia odpowiada średnio za około 2/3 przychodów Apple.

Tim Cook, który pochwalił się niedawno miliardem sprzedanych iPhone’ów, podkreśla, że dalszy wzrost tej kategorii jest jak najbardziej możliwy i ogranicza go jedynie liczba ludzi żyjących na naszej planecie.

Przez ostatnie 5 lat Cook zrobił całkiem sporo, aby jeszcze bardziej nakręcić sprzedaż iPhone’ów. W 2013 roku wprowadził na rynek iPhone’a 5C, czyli tańszą alternatywę dla flagowego smartfona. Z kolei rok później – po raz pierwszy w historii Apple – odbyła się premiera dwóch iPhone’ów, w tym wersji Plus charakteryzującej się większą przekątną ekranu. Z kolei w tym roku, klienci Apple wybiorą aż spośród trzech iPhone’ów. Do 4-calowego iPhone’a SE, we wrześniu dołączą iPhone 7 oraz iPhone 7 Plus.

Krytycy Cooka podkreślają, że uzależnianie firmy od jednej kategorii produktów może odbić się negatywnie na Apple w dłuższej perspektywie. Na dowód przytaczają wyniki finansowe z ostatnich kwartałów, które wyraźnie pokazują, że spadek dynamiki sprzedaży iPhone'ów jest równoznaczny ze spadkiem przychodów koncernu.

Nie ma wątpliwości, że Cook stał się w pewnym sensie więźniem sukcesu iPhone’a.  Dziś, każdy nowy produkt Apple musi mierzyć się z legendą tego urządzenia oraz legendą jego twórcy. Przykładem jest Apple Watch. To całkiem udany produkt, który dystansuje inne urządzenia z kategorii wearables. Nie jest jednak „drugim iPhonem”. Nie niesie za sobą kaganka technologicznej  i designerskiej rewolucji. A dla krytyków Apple to wystarczający powód, aby określić go mianem „porażki”.

Sukces czy porażka?

Choć w opinii wspomnianych krytyków kariera Tima Cooka na stanowisku CEO Apple to „odcinanie kuponów” od sukcesów Steve’a Jobsa, to jednak taka ocena wydaje się – delikatnie mówiąc – niesprawiedliwa.

Owszem, Cookowi brakuje wizjonerstwa swojego legendarnego poprzednika, czego sam zainteresowany nawet nie ukrywa. „Steve jest nie do zastąpienia” – powiedział niedawno w wywiadzie dla dziennika The Washington Post.

Pod względem poziomu dopracowania poszczególnych produktów i wzbogacania ich marketingową otoczką Jobs pozostaje dla Cooka niedoścignionym wzorem.

Swoje braki w tym zakresie Tim Cook stara się nadrabiać w inny sposób, wykorzystując swoje biznesowe umiejętności. To jemu udało się wprowadzić Apple na chiński rynek. To on szykuje się do ekspansji w Indiach. To również on bardzo mocno postawił na rozbudowanie ekosystemu Apple o nowe usługi – Apple Music czy też Apple Pay.

Oczywiście nie ustrzegł się również kilku wpadek – począwszy od katastrofalnej premiery Apple Maps, a skończywszy na budzącym wątpliwości zakupie firmy Beats.

Nowy kampus appleNowy kampus apple fot. Apple

Budując przyszłość

O tym, czy strategia prowadzenia Apple przyjęta przez Tima Cooka rzeczywiście się sprawdziła, przekonamy się prawdopodobnie dopiero za kolejnych pięć lat. To wtedy okaże się czy gigantowi z Cupertino udało się – chociaż częściowo – uniezależnić przychody od sprzedaży iPhone’a. To wtedy okaże się czy Cookowi udało się zawojować rynki wschodzące. Wreszcie, to wtedy przekonamy się czy Apple jeszcze raz potrafił zawojować rynek innowacyjnym urządzeniem lub usługą.

Tim Cook próżnować nie zamierza. Całkiem niedawno przyznał się, że firma coraz uważniej przygląda się wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Fakt, że Apple pracuje nad modelem autonomicznego samochodu również jest dziś tajemnicą poliszynela.

Obecnie sternik Apple skupia się na finalizacji projektu, który jest niezrealizowanym marzeniem Steve Jobsa. Jeszcze w tym rok zakończy się budowa Apple Campus 2. Jak na firmę z Cupertino przystało, będzie to jeden z najnowocześniejszych, najbardziej ekologicznych oraz  najbardziej majestatycznych budynków na świecie. Wystarczy wspomnieć, że na jego budowę koncern przeznaczył ponad 5 mld dolarów. No cóż, trzeba coś zrobić z piętrzącym się w Apple stosem gotówki...