Hakerzy zakłócą wybory prezydenckie w USA? Oto jak mogą to zrobić

Już za kilkadziesiąt godzin okaże się, kto zostanie prezydentem USA. Czy cyberprzestępcy mogą zakłócić wybory i zmanipulować ich wyniki? Okazuje się, że istnieje kilka furtek, z których mogliby skorzystać potencjalni napastnicy.

Komu zależy na manipulowaniu wynikami wyborów w USA?

Część Amerykanów jest przekonana, że Rosja próbuje wpłynąć na wyniki wyborów prezydenckich. Już w październiku tamtejsi urzędnicy oświadczyli, że za włamaniem do firmy pracującej nad systemem wyborczym Florydy stoją właśnie Rosjanie. Do podobnych zdarzeń doszło również w Arizonie oraz Illinois. Oczywiście, przy tej okazji trzeba wspomnieć o włamaniu do systemu Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej oraz ataku hakerskim na szefa kampanii Hillary Clinton, Johna Podesty. Zdaniem ekspertów, te wydarzenia mogą mieć większy wpływ na wynik wyborów, niż zakłócanie procesu głosowania lub liczenia głosów.

AP jako pierwsze raportuje o wynikach

Nad organizacją oraz przebiegiem wyborów prezydenckich w USA czuwają komisje rozmieszczone w hrabstwach. Przy wprowadzaniu głosów do systemu będzie w nich pracować ponad 800 urzędników. To właśnie od nich dziennikarze agencji prasowej Associated Press jako pierwsi będą otrzymywać informacje o głosach oddanych przez wyborców.

AP telefonicznie przekazuje uzyskane dane do Centrum Wprowadzania Głosów oraz urzędników ds. wprowadzania głosów w Spokane w stanie Waszyngton. Głosy są wprowadzane do systemu i filtrowane w ramach weryfikacji. Finalnie pierwsze wyniki są publikowane na stronach internetowych partnerów AP oraz podawane w transmisjach telewizyjnych. Oczywiście, podczas trwania wieczoru wyborczego i kilka dni po jego zakończeniu dane nieustannie są aktualizowane. 

Zaburzenie raportowania wyników

Jak podaje firma F-Secure, o ile sam system obsługujący wybory w Stanach Zjednoczonych jest dość rozproszony i trudno będzie go sparaliżować cyberprzestępcom, o tyle system AP do raportowania wyników jest jednym z pierwszych krytycznych punktów podatnych na zagrożenie. Przeprowadzenie ataku DDoS (Distributed Denial of Service - rozproszona odmowa usługi) na taki system i opóźnienie zliczania głosów mogłoby spowodować podejrzenie o fałszowanie wyników.

Efekt kuli śniegowej

Cyberprzestępcy mogą również sięgnąć do socjotechniki i zaatakować komisję wyborczą w pojedynczym hrabstwie, a potem ujawnić, że doszło w niej do zmanipulowania wyników. W ten sposób wielu wyborców potraktuje inne problemy z systemem do głosowania pojawiające się po drodze jako efekt działania hakerów i w efekcie uzna wybory za nieważne.

Atak na automaty do głosowania

Na kilka dni przed wyborami przedstawiciele kalifornijskiej firmy Cylance zajmującej się tematyką bezpieczeństwa, zademonstrowali jak łatwo zhakować jedną z najpopularniejszych maszyn do głosowania (Sequoia AVC Edge Mk1). Oczywiście, atak wymaga fizycznego dostępu do samego urządzenia (maszyny nie mają podłączenia do internetu), co już na starcie wydaje się bardziej problematyczne. Daje jednak do myślenia odnośnie poziomu zabezpieczenia tych maszyn oraz ich wieku.

 

Według ubiegłorocznego raportu Instytutu The Brennan Center for Justice działającego przy Nowojorskiej Szkole Prawa, większość maszyn do głosowania na terenie USA jest przestarzałych, a niektóre z nich wyszły już nawet z produkcji. Na szczęście większość wyborców zamierza korzystać z tradycyjnych papierowych kart do głosowania. Dodatkowo władze uspokajają, że całych wyborów w USA praktycznie nie da się zhakować, bowiem są w dużej mierze niezależne od systemów komputerowych.

Wiek maszyn do głosowania w USAWiek maszyn do głosowania w USA źródło: raport "American Voting Machines At Risk" - brennancenter.org

Na blogu F-Secure pojawiła się sonda, w której przedstawiciele firmy pytają, czy zdaniem czytelników wybory prezydenckie w USA zostaną zhakowane. Co ciekawe, największą liczbę głosów zdobywa na razie odpowiedź: "to już się stało".

Chcesz wiedzieć więcej o Hillary Clinton i Donaldzie Trumpie? Sprawdź ich biografie >>

Zobacz także: Sienkiewicz: Trump wyraża coś, czego ludzie w USA nie potrafią zwerbalizować, ale czują przez skórę

Więcej o: