W walce o nasze oczy i czas Apple stawia na rozszerzoną rzeczywistość

Kamil Mizera
Trwa wyścig między technologicznymi gigantami o nasze oczy. O to, czy za ich pomocą będziemy zwiedzać wirtualny świat czy też raczej będziemy chcieli rozszerzać rzeczywistość, która nas otacza. Wygląda na to, że druga opcja bardziej interesuje Apple.

Na wirtualną rzeczywistość stawiają najwięksi: Google, Facebook, Samsung, Sony, HTC i wielu, wielu innych. Jak na razie chcą nam zapewnić przede wszystkim rozrywkę. 

Rozszerzona rzeczywistość nie cieszy się aż taką popularnością i z technologicznej czołówki najbardziej inwestuje w nią Microsoft. I może właśnie dlatego, że jest to terytorium mniej zaludnione, myśli o nim również Apple.

Sam Tim Cook raczył swego czasu stwierdzić, że jeżeli chodzi o VR kontra AR, to woli ten drugi, gdyż nie odgradza użytkownika od świata. Ewidentnie Apple chce spróbować swoich sił właśnie z rozszerzoną rzeczywistością. Już ponad rok temu Apple kupiło niemiecką firmę Metaio, specjalizującą się w AR, a w styczniu 2016 Flyby Media, która robi aplikacje pod tę technologię.

Teraz z kolei, według nieoficjalnych informacji, Apple nawiązało współpracę z niemiecką firmą Carl Zeiss, z którą ma pracować nad stworzeniem specjalnych okularów do rozszerzonej rzeczywistości. Okulary te miałyby być gotowe nawet jeszcze w tym roku, choć dużo bardziej prawdopodobne jest, że nie zobaczymy ich przed 2018. 

Zobacz też: Tak mógł wyglądać pierwszy iPhone

Sam wybór partnera wydaje się nie być przypadkowym. Carl Zeiss AG to firma, która zajmuje się produkcją sprzętu optycznego wysokiej jakości - od szkieł kontaktowych i okularów po obiektywy (m.in. dla Sony) teleskopy i mikroskopy. Ma więc ogromne doświadczenie i know-how. 

Trudno przewidzieć kiedy Apple będzie miało do pokazania swoje pierwsze smart-okulary i jak w ogóle będą one wyglądać. Brak większej liczby informacji może sugerować, że plany Apple na wejście w ten rynek są rozpisane raczej na lata niż miesiące, no chyba, że nagle w Cupertino nauczyli się powstrzymywać przecieki. 

Jednak jednego można być pewnym, Apple na pewno nie odpuści sobie walki o rzeczywistość, czy to wirtualną, czy też rozszerzoną. Zwłaszcza, że rynek ten staje się coraz bardziej lukratywny. W 2016 roku sam tylko rynek sprzętu związanego z VR był wart globalnie 3,2 mld dolarów. To stosunkowo niedużo, ale prognozy na najbliższy rok to już 4,7 mld, a w 2020 może być nawet 16 mld. Mówimy tutaj tylko o hardwarze, bez całego ekosystemu aplikacji i gier. 

VRVR źródło: statista.com

Z kolei rozszerzona rzeczywistość to idealne środowisko do serwowania reklam. Tylko w 2016 roku globalnie wydano na reklamy tutaj blisko 6,6 mld dolarów. W przyszłym roku może to być blisko 13 mld. Jest więc o co walczyć. 

ARAR źródło: statista.com

Pikanterii temu wyścigowi dodaje fakt, że Apple zamiast wchodzić w VR myśli o AR. Dla tej firmy wirtualna rzeczywistość powinna być pierwszym wyborem. Apple to mimo wszystko przede wszystkim firma sprzedająca sprzęt i prowadząca sklep z aplikacjami. Gogle, gry i aplikacje wykorzystujące wirtualną rzeczywistość wydają się znacznie lepiej pasować do profilu Apple, niż rozszerzona rzeczywistość, która prezentuje większy potencjał na zarabianie na reklamach. A w wojnie o reklamy firma Cooka nie ma najmniejszych szans z Facebookiem czy Google. Postawienie na AR jest więc dość zaskakujące.

Miejmy nadzieję, że Apple ma pomysł na wejście na ten rynek, bo będzie to wymagało nieco więcej zachodu, niż zrobienie kolejnego iPhone'a czy Macbooka od szablonu.