Nietypowy zakład. Elon Musk chce rozwiązać kryzys energetyczny w Australii. W 100 dni

Jest coś, co łączy rządy Polski i Australii - węgiel. Australia to największy na świecie eksporter tego surowca, a władze tego kraju wolą mówić raczej o energii "czystego węgla" niż o energii odnawialnej. Kilka miesięcy temu południe Australii dotknęły poważne awarie zasilania. Elon Musk ma dla kraju propozycję nie do odrzucenia.

Zaczęło się od tego, że szef działu baterii w Tesli, Lyndon Rive, powiedział, że firma jest w stanie zainstalować w południowej Australii system baterii o mocy do 300 megawatogodzin. Dodał, że dzięki zwiększonej produkcji w nowej wielkiej fabryce Tesli w Nevadzie, mógłby zrealizować takie zamówienie w ciągu stu dni od jego złożenia. Baterie miałyby akumulować energię i tym samym zapobiegać jej niedoborom oraz wyłączeniom prądu. O sprawie jako pierwszy napisał Australian Financial Review, ale szybko pojawiła się w innych mediach.

Zakład miliarderów i 25 mln dolarów na szali

Temat podchwycił też na Twitterze australijski miliarder z branży technologicznej, Mike Cannon-Brookes, pytając Teslę (Musk jest założycielem i prezesem tej firmy), na ile poważne są te obietnice. 

Odpisał mu sam Elon Musk i panowie porozmawiali sobie - jak miliarder z miliarderem. Musk nie dość, że potwierdził wcześniejsze zapowiedzi jednego ze swoich dyrektorów, to jeszcze napisał, że jeśli nie uda się zrealizować zamówienia w ciągu 100 dni od podpisania kontraktu, Australijczycy dostaną baterie ZA DARMO. "Czy to brzmi dla Ciebie wystarczająco poważnie?" - zakończył swój wpis Musk.

Zachwycony Cannon-Brookes, który najwyraźniej jest zwolennikiem "zielonej" energii, zapytał jeszcze tylko o cenę (250 dolarów za kilowatogodzinę przy instalacji systemu o mocy 100 megawatogodzin) i poprosił o tydzień na zorientowanie się w kwestiach politycznych oraz finansowania.

"Czysty węgiel" czy "zielona energia"?

Elon Musk poinformował później, że rozmawiał już z premierem Australii Południowej (jeden ze stanów Australii), potwierdził to także ów premier, Jay Weatherill, określając rozmowy jako "pozytywne".

Kwestia bezpieczeństwa energetycznego jest teraz przedmiotem gorącej debaty w tym kraju, a sytuacja bywa określana mianem "kryzysowej".

- Rząd australijski ma obsesję na punkcie drogiego rozwiązania "czystego węgla" czy budzącego spory magazynowania gazu ziemnego - mówi cytowany przez Bloomberg analityk energetyczny Hugh Bromley.

We wrześniu ubiegłego roku, po silnych burzach, stan Australii Południowej sparaliżowały wyłączenia prądu. Premier całego kraju Malcolm Turnbull przyczyny szukał w rosnącym uzależnieniu regionu od energii odnawialnej - z wiatru i słonecznej.  Z kolei premier stanu, Jay Weatherill, zaprzeczył tym tezom, podając, że za awarie odpowiada po prostu pogoda.

Bizsylwetka: Elon Musk - miliarder, który chce uratować świat