Kupili pierścionki zaręczynowe, a teraz ktoś ich szantażuje. "Zapłać, albo narzeczona się dowie"

Robert Kędzierski
Co najmniej kilku polskich internautów padło ofiarą szantażysty. W nieustalony dotąd sposób wykradł on informacje dotyczące zakupów online w sklepie jubilerskim savicki.pl. Teraz grozi ofiarom i żąda okupu.

Kiedy piszemy o wyciekach danych osobowych, czasem spotykamy się z komentarzami w stylu "przecież to nic groźnego, co komu po moim adresie e-mail". Ostatni, zupełnie niecodzienny, incydent ujawniony przez portal Niebezpiecznik, dowodzi jednak jasno, że utrata prywatności może wiązać się z dużymi problemami.

Ktoś wszedł bowiem w posiadanie danych osób robiących zakupy online w jednym ze sklepów z biżuterią. Co najmniej kilku takich klientów sklepu savicki.pl z Polski otrzymało bardzo niepokojące wiadomości e-mail: [pisownia oryginalna - red.]

Przesledziliśmy wasze konta facebook jak i dane dostępne w internecie. Wiekszosc przedmiotow to kolczyki, pierscionki zareczynowe lub inne rzeczy które nie zawsze maja trafic do zony a np kochanki. Rowniez pierscionki zareczynowe to efekt zaskoczenia. My ten efekt zepsujemy jesli nam nie zaplacicie.
Mamy pelne informacje zamowienia, godzine,date,email, numer telefonu, adres. Te dane pomogly nam zebrac informacje które umozliwia poinformowanie bliskich osob.

Szantażysta  grozi zupełnie wprost: trzeba zapłacić, albo rodzina i znajomi dowiedzą się np. o planowanych oświadczynach. 

Jesli nie chcesz zeby ktos z rodziny dowiedzial sie o zakupie przeslij nam 1/5 wartosci przedmiotu na ponizszy adres bitcoin.
Jesli zaplaciles, odpisz na tego maila i nas poinformuj a wykreslimy Cie z listy. Za 5 dni bedziemy informowac osoby ktore uwazamy za potencjalnie zainteresowane.

Osoby, które próbują się skontaktować z autorem wiadomości e-mail są informowane, że okup wpłaciło już kilkudziesięciu poszkodowanych. To jednak nieprawda - jak zauważa Niebezpiecznik, bitcoinowy portfel przestępcy pozostaje zupełnie pusty. 

Właściciel sklepu internetowego, z którego pochodzą dane potwierdził, że doszło do włamania. Wykradziono  bazę zawierającą szczegółowe informacje o zamawiających. 

Czytaj też: Zarezerwował hotel i nagle e-mail: "Prosimy o skan karty. Obu stron".

Od połowy przyszłego roku utrata kontroli nad danymi osobowymi może być bardziej kosztowna. W życie wejdzie bowiem Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych w UE, w skrócie RODO. Jak wyjaśnia Deloitte, rozszerza ono zakres obowiązków podmiotów przechowujących dane. Za naruszenie przepisów mają grozić też wysokie kary - nawet 20 000 000 euro lub 4 proc. całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorcy z roku  poprzedzającego naruszenie. Konsumenci mają być też informowani o każdym incydencie związanym z naruszeniem prywatności. 

***

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]

Więcej o: