Smartwatch to zbędny gadżet? MAP Health Watcher udowadnia, że nie musi tak być. I ja ich pomysł kupuję

Kamil Mizera
Z inteligentnymi zegarkami jest pewien problem. Właściwie nie wiadomo, do czego mają one służyć. Dlatego ich popularność wśród konsumentów, pomimo wysiłku największych firm technologicznych na świecie, jest dość znikoma. By to się zmieniło potrzebne jest zupełnie inne podejście do smartwatchy.

MAP Health Watcher to startup, który chce zaproponować nowe spojrzenie na inteligentne zegarki. A dokładniej, to przedefiniować ich rolę i nadać im jakikolwiek sens.

Umówmy się - smartwatche nie cieszą się zbytnią popularnością. Ich globalna sprzedaż to historia zmagań producentów o uwagę klientów. Według serwisu Statista, w zeszłym roku sprzedano 38 mln sztuk tych urządzeń. Ten rok ma przynieść 100 proc. wzrost sprzedaży, ale wciąż mówimy tutaj o poziomie, który w porównaniu z rynkiem smartfonów, właściwie oznacza szorowanie po dnie.

Sprzedaż smartwatchySprzedaż smartwatchy Statista.com

Wśród wielu przyczyn tego stanu rzeczy można wymienić cenę oraz fakt, że smartwatch dubluje funkcje telefonu, ale nie eliminuje go z obrazka. Jednak MAP Health Watcher chce zaproponować zupełnie inne podejście do tematu.

Smartwatch w służbie twojemu zdrowiu

Większość inteligentnych zegarków oferuje funkcje, których celem jest pomiar niektórych naszych parametrów życiowych. Wśród najpopularniejszych jest oczywiście pulsometr czy analiza snu. Jednak są to tylko dodatki. MAP Health Watcher idzie o krok dalej. Ich zegarek skupia się na twoim zdrowiu i praktycznie jest urządzeniem medycznym, a nie dodatkiem do twojego telefonu.

MAP Health Watch wyposażony jest w: czujnik EKG, czujnik PPG, akcelerometr, czujnik temperatury i czujnik EDA. Za ich pomocą inteligentny zegarek ma mierzyć ciśnienie krwi, stan zdrowia serca,  puls, aktywność fizyczną, temperaturę skóry i autonomiczną aktywność układu nerwowego. Dane z pomiarów są dostępne dla użytkownika dzięki specjalnej aplikacji, z którą zegarek się synchronizuje.

MAP Health WatchMAP Health Watch MAP Health Watch

Oprócz tego zegarek to zegarek, więc mamy konstrukcję ze stali nierdzewnej, 1,2 calowy wyświetlacz AMOLED, odporność na wodę (IP66), przycisk SOS, tryb treningowy no i oczywiście pokaże nam datę i godzinę. Bateria w zegarku ma pozwalać na 24 godziny pracy, czyli mniej więcej tyle samo, co oferują inni producenci.

Ale to nie naszpikowanie czujnikami jest najważniejsze w tym zegarku, ale to, co następnie dzieje się z danymi.

Sztuczna inteligencja i wsparcie medyczne

Zbierane przez zegarek dane są analizowane przez algorytmy stworzone przez MAP, które mają pozwalać na określenie ryzyk i tworzyć wstępne diagnozy. Jednak SI to nie wszystko, gdyż następnie twoje medyczne dane trafiają do lekarza do ewaluacji.

I właśnie w tym momencie ujawnia się prawdziwy sens MAP Health Watcha. Inteligentny zegarek ma tylko zbierać dane, analizować mają je sztuczna inteligencja i żywy człowiek. Docieramy w tym momencie do sedna tego projektu, którym jest telemedycyna.

MAP Health WatchMAP Health Watch MAP Health Watch

Wearables wita się z telemedycyną

Sam zegarek od MAP to koszt około 195 dolarów w ramach kampanii Indiegogo, więc nie jest to szczególnie tanie urządzenie. Jednak, żeby posiadanie go miało większy sens, niż wyświetlanie nam danych i powiadomienia od SI, należy zainwestować w abonament. Oprócz darmowego, MAP Health Watcher oferuje jeszcze 2 dodatkowe plany, które zawierają opcję raportów medycznych i konsultacji z lekarzami. Czyli klasyczna telemedycyna.

Telemedycyna, która staje się coraz bardziej dochodową branżą, liczoną w miliardach dolarów (według prognoz serwisu Statista.com).

Rynek telemedycynyRynek telemedycyny Statista.com

I do tego branżą, która dopiero się rozkręca. Problem z dostępnością usług medycznych do doświadczenie, różniące się oczywiście w skali, pod każdą szerokością geograficzną. Zdalne konsultacje mają w założeniu łatać te braki, przy okazji wypracowując solidne zyski. A “noszona technologia” tylko w tym może pomóc.

Wyobraźmy sobie, że dzień w dzień nosimy na sobie zestaw czujników, który regularnie mierzy nasze parametry życiowe. W połączeniu z telemedycyną i sztuczną inteligencją takie rozwiązanie nie jest tylko rajem dla hipochondryków, ale może wpływać na zwiększenie akuratności zdalnej diagnozy i pozwalać na wczesne wykrywanie licznych schorzeń.

MAP Health Watcher na Idiegogo

Firma ta nie jest oczywiście pierwszą, która wchodzi w branżę telemedyczną wykorzystując do tego zdobycze współczesnej technologii, a szczególności jej miniaturyzacji i malejących kosztów.

Nie można jednak odmówić firmie dobrego pomysłu na zagospodarowanie inteligentnych zegarków. Obecnie MAP Health Watcher zbiera na swój pomysł pieniądze na platformie Indiegogo. Przy tej okazji zapytałem firmę o kilka kwestii związanych z ich produktem.

MAP Health WatchMAP Health Watch MAP Health Watcher

Przede wszystkim MAP potwierdził mi, że kupując zegarek w ramach akcji na Indiegogo klienci z Polski będą mogli korzystać z jednego z płatnych abonamentów telemedycznych. Firma, oprócz rynku węgierskiego i amerykańskiego planuje również udostępnić swój produkt na innych rynkach. W tym momencie, w ramach kampanii, sprzedała swoje urządzenie klientom z ponad 35 krajów. Nie wiadomo jednak, czy zegarek będzie dostępny do kupienia normalnie po zakończeniu akcji na Indiegogo, co ma nastąpić 2 grudnia.

Oprócz rynku konsumenckiego, MAP Health Watcher myśli także o modelu B2B i prowadzi rozmowy również z prywatnymi i publicznymi usługodawcami medycznymi. Ważną kwestią jest również bezpieczeństwo danych, które zbiera zegarek, dodajmy, że danych niezwykle wrażliwych. Dostałem zapewnienie, że firma gromadzi dane w zgodzie z przepisami amerykańskimi i unijnymi na mocy przepisów HIPAA i EU 2016/679. Oczywiście, nie oznacza to automatycznie, że system jest w 100 proc. bezpieczny, ale zasadniczo żaden nie jest.

 

To ma sens

Pomysł, jaki ma MAP Health Watcher przemawia do mnie. Wykorzystanie smartwatchy do świadczenia zdalnych usług medycznych ma jak najbardziej sens. Nie wiem, czy akurat tej firmie uda się realizacja tego ambitnego założenia, zwłaszcza, że koszt wejścia jest dość wysoki, a to dopiero początek wydawania pieniędzy, jednak patrząc z szerszej perspektywy takie wykorzystanie “technologii ubieralnych” wydaje się najbardziej racjonalne.

Na pewno bardziej niż noszenie niezwykle drogiego pagera na nadgarstku.

Więcej o: