Latająca taksówka Airbusa odbyła swój dziewiczy lot. Będzie sposobem na uniknięcie korków

Airbus nie zwalnia prac nad elektryczną latającą taksówką. Prototyp maszyny jest już gotowy i właśnie odbył swój pierwszy lot. Być może za kilka lat taksówki Airbusa zobaczymy na drogach. A raczej nad drogami...

Elon Musk chcąc rozładować korki w miastach planuje przenieść ruch uliczny pod ziemię, ale europejskie konsorcjum lotnicze ma na ten temat inne zdanie. Zamiast jeździć tunelami Airbus proponuje... wznieść się w powietrze. Najlepiej korzystając z latającej taksówki Airbus Vahana stworzonej niedawno przez firmę. Pierwsze wizualizacje pokazane przez producenta wyglądały futurystycznie i napawały optymizmem.

W wersji produkcyjnej taksówka przypomina trochę gigantycznego drona. Mamy tu osiem śmigieł i kabinę pasażerską zdolną pomieścić 4 osoby. Vahana jest elektrycznym samolotem typu VTOL, a więc zdolnym do pionowego startu i lądowania.

Prace przebiegają na tyle szybko, że egzemplarz testowy od pewnego czasu jest już gotowy. Firma czekała już więc na pierwszy praktyczny sprawdzian sprzętu. 

Udało się to 31 stycznia, kiedy Vahana odbyła się w swój dziewiczy lot. Wzniosła się wtedy na wysokość 5 metrów i utrzymywała się w powietrzu przez 53 sekundy. Test odbył się bez żadnym przeszkód, a maszyna wylądowała nie doznając żadnych uszkodzeń.

Ze względów bezpieczeństwa eksperyment odbył się bez udziału pasażerów. Następnego dnia test powtórzono. Wtedy również obyło się bez komplikacji.

Dzisiaj świętujemy wielkie osiągnięcie w dziedzinie innowacji z branży lotniczej. W niecałe dwa lata Vahana przerodziła się z koncepcyjnego szkicu w pełnowymiarowy samolot autonomiczny, który pomyślnie odbył swój pierwszy lot

- zaznacza Zach Lovering, kierownik projektu Vahana.

Teraz firmę czekają kolejne testy, które pozwolą przesuwać się dalej w stronę gotowego produktu. Być może już za kilka lat w pierwszych miastach na świecie ominiemy korki właśnie za pomocą rozwiązania, które serwuje Airbus.

---

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]