To Polak odkrył, jak dane z Facebooka mogą wpłynąć na wynik wyborów. Teraz wyjaśnia, co może zrobić z tym władza

Robert Kędzierski
Po wycieku danych użytkowników Facebooka, za którą miała stać firma Cambridge Analytica, współpracująca m.in. przy kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, pojawiają się nowe informacje i komentarze. Michal Kosinski, polski ekspert który opracował metodę, wyjaśnił w rozmowie z CNN, w jaki sposób informacje z Facebooka mogą wpłynąć na wynik wyborów.

Od soboty światowe media donoszą o kontrowersjach wokół amerykańskiej firmy Cambridge Analytica, która miała pomóc wygrać wybory prezydenckie Donaldowi Trumpowi posługując się danymi użytkowników Facebooka zdobytymi w nieodpowiedni sposób. Zamieszanie, które wybuchło po informacjach ujawnionych przez byłego pracownika Cambridge Analytica przybiera na sile. Mnożą się bowiem wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa danych internautów. Kontrowersje wywołuje też sam fakt, że dane pochodzące z Facebooka czy Twittera mogą pomóc w wygraniu wyborów. 

Dane z Facebooka użyte w kampanii

Cambridge Analytica to firma specjalizująca się w analizie danych. Zaoferowała swoje usługi m.in. Donaldowi Trumpowi. Na czym polegały? Firma przeanalizowała dane 50 mln amerykańskich użytkowników Facebooka. Analiza wykorzystująca zarówno dane pochodzące z profilu użytkowników, jak i przeprowadzonej ankiety, pomogła sztabowi Trumpa tworzyć odpowiedni przekaz w internecie. 

Polak wymyślił rewolucyjną metodę, teraz wyjaśnia jak działa

Metoda, którą wykorzystała firma Cambridge Analytica została "wynaleziona" przez Polaka - Michala Kosinskiego, adiunkta w Stanford Graduate School of Business. Kiedy zrobiło się o niej głośno, na rynku pojawiły się firmy, które stworzyły zbliżone metody i zaczęły oferować swoje usługi politykom. Wśród nich była Strategic Communications Laboratories - spółka-matka Cambridge Analytica. 

rozmowie z CNN Michal Kosinski wyjaśnił, w jaki sposób dane pochodzące z Facebooka mogą pomóc wygrać komuś wybory. 

W całym procesie chodzi o odpowiednie wykorzystanie Big Data. Innymi słowy to analiza dużych zbiorów danych, która pozwala odnaleźć drobne, ale kluczowe dla badanej grupy cechy. 

Algorytmy, muzyka i dane bez znaczenia

Jak wyjaśnia Kosinski główną zaletą Big Data jest to, że potrafi wykorzystać informacje, które z punktu widzenia człowieka, na pierwszy rzut oka, nie mają znaczenia. Jeśli na przykład w profilu użytkownika widać, że śledzi on konto wybranego polityka to nietrudno odgadnąć jakie są jego preferencje polityczne. Algorytmy, których  użyła  Cambridge Analytica potrafią znacznie więcej. Analizując dane zdobyte za pomocą Facebooka określają preferencje polityczne na podstawie mniej oczywistych danych. Na przykład tego, jakiej muzyki ktoś słucha. 

To, co w przypadku pojedynczego użytkownika nie ma znaczenia, przy analizie milionów osób może przynieść cenną informację. Może okazać się bowiem, że w tej grupie osób, ilość lubiących określonego twórcę większość popiera określone ugrupowanie polityczne. Czy to oznacza,że jeśli ktoś słucha określonej muzyki musi mieć określone poglądy, w tym polityczne? Nie, ale zebranie tysięcy takich drobnych informacji może dać zupełnie inny obraz całości.  

W wywiadzie udzielonym Gazecie w zeszły roku Michal Kosinski wyjaśniał w jaki sposób informacje, które przekazujemy korzystając z internetu mogą być wykorzystane do tworzenia naszego profilu.

Ludzie, którzy świadomie używają nowoczesnych technologii, zdają sobie sprawę, że non stop przekazują do sieci jakieś dane, które są zapisywane i będą używane w przyszłości np. do wybrania treści, którą następnego dnia zobaczy pan na Facebooku czy Twitterze. To, z czego wielu nie zdaje sobie sprawy, to to, że taka informacja może zostać przekształcona przez odpowiednie algorytmy w bardzo intymny profil ich własnej osoby, zawierający zarówno charakterystyki takie jak wiek, kolor skóry czy płeć, czy edukacja i rodzaj kariery, ale także dane psychologiczne: zaczynając od emocji, poprzez poglądy i postawy, a kończąc na inteligencji i osobowości. Ten opis może sięgnąć nawet głębiej - do problemów psychicznych. Algorytm łatwo wykryje, czy ma pan depresję.

- stwierdził.

Kosiński wyjaśnił też, że Big Data i analiza danych pochodzących m.in. z Facebooka może zostać wykorzystana w różnych celach. To narzędzie, które wykorzystywane jest zależnie od intencji. Dodał, że kraje niedemokratyczne mogą wykorzystać Big Data w celach represyjnych. 

Wyciek czy umowa?

Dlaczego Cambridge Analytica została oskarżona o działania nieetyczne czy wręcz nielegalne, skoro dane, których użyła firma pochodzą z ankiety przeprowadzonej za wiedzą i zgodą Facebooka? Sprawa rozbija się o szczegóły. Ankieta, którą wypełniali badani użytkownicy miała bowiem pozwalać na zbieranie informacji także o ich znajomych. Dlatego dziś Mark Zuckerberg twierdzi, że podczas pozyskiwania danych przez amerykańską firmę "doszło do naruszenia zasad Facebooka". 

Facebook cię profiluje

Mniej świadomi użytkownicy Facebooka mogą czuć się zaskoczeni tym, że ich dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych. Sama firma nie ukrywa tego faktu. Oferuje firmom marketingowym anonimowe dane użytkowników podzielone na aż 98 kategorii. Wśród informacji, które przetwarza Facebook są  te o liczbie zaciągniętych kredytów, posiadanych kart kredytowych, a nawet preferencjach dotyczących ulubionych gier czy ilości wypijanego alkoholu. 

Czytaj też: Nie jesteśmy anonimowi. Ani w sieci, ani poza nią. 

Oto szczegółowa lista informacji, które Facebook zbiera na twój temat:Oto szczegółowa lista informacji, które Facebook zbiera na twój temat: Fot. Robert Kędzierski (dane: Facebook/Washington Post)

Wielka Brytania reaguje, Polska zaprzecza

Kontrowersje wobec Cambridge Analytica skłoniły brytyjskie władze do wszczęcia postępowania. Ma ono na celu zbadanie, czy firma, która  zdobyła dane w sposób legalny. Brytyjska komisarz ds. informacji zapowiedziała przeszukania w biurach Cambridge Analytica zlokalizowanych na Wyspach. 

Sprawdzamy, czy Facebook odpowiednio zabezpieczył dane osobowe swoich użytkowników i czy zostali powiadomieni o wycieku

- czytamy w oświadczeniu publikowanym przez agencję Reutera. 

Dla Brytyjczyków sprawa ma szczególne znaczenie, gdyż Cambridge Analytica doradzała też w kampanii związanej z brexitem. W sprawie jest też polski wątek. Według "Guardiana" Cambridge Analytica mogła też doradzać w kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. Paweł Szefernaker, który kierował kampanią prezydencką w 2015 r., zaprzeczał, by PiS nawiązał współpracę z jakąkolwiek zagraniczną firmą przy działaniach w internecie. 

Czy bać się Big Data?

Big Data jest narzędziem powszechnie wykorzystywanym, i to w zasadzie, we wszystkich dziedzinach życia. Podobnie jak profilowanie użytkowników czy konsumentów. Analiza dużych zbiorów danych jest prowadzona zarówno przez sklepy internetowe jak i tradycyjne sieci handlowe.

Zastosowanie algorytmów opartych na szczegółowym badaniu preferencji w marketingu politycznym nie powinno być uznawane za nieetyczne czy naganne. Jedyny problem polega na sposobie pozyskiwania danych. Poruszając się w cyfrowym świecie nie sposób jednak nie zostawiać śladów. Dlatego znaczenie Big Data i częstotliwość jego wykorzystania będzie rosła. 

Cambridge Analitica w wydanym dziś oświadczeniu stwierdza, że podczas kampanii prezydenckiej w 2016 r. w ogóle nie wykorzystywała danych z Facebooka. W swojej analizie Forbes podkreśla, że amerykańska firma nie jest jedyną, która wykorzystuje informacje pochodzące z portalu społecznościowego.

Nie zmienia to jednak faktu, że póki co, na całym zamieszaniu najwięcej może największy serwis społecznościowy świata i jego szef Mark Zuckerberg. Użytkownikom może się bowiem nie spodobać, do jakich celów wykorzystywana jest ich codzienna aktywność na Facebooku. Tymczasem zareagowali już inwestorzy giełdowy - walory Facebooka potaniały od wybuchu skandalu o 40 mld dol. 

***

Anna Skórzyńska z firmy Szumisie: Człowiek bardziej żałuje tego, czego nie zrobił, niż tego, co zrobił źle [NEXT TIME]