Prawo jazdy po nowemu - przed egzaminem lekcji udzieli... rodzic. Nowy pomysł ministerstwa

Robert Kędzierski
Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić przepisy, by kandydat na kierowcę, który ukończył kurs, ale nie zdał jeszcze egzaminu praktycznego, mógł się dokształcić pod okiem rodzica. Policja i eksperci są sceptyczni.

Już wkrótce na drogach mogą pojawić się kierowcy, którzy nie zdali jeszcze egzaminu praktycznego. Ministerstwo Infrastruktury przekazało właśnie do kancelarii premiera projekt ustawy, która wprowadza taką możliwość.

Tylko pod okiem rodzica

Nowe przepisy nie pozwolą na to, że będzie można ot tak po prostu wsiąść z którymś rodziców do samochodu i jeździć. Mają to umożliwić tylko w przypadku osoby, która zapisała się na kurs prawa jazdy, odbyła jego część teoretyczną, praktyczną, a nawet zaliczyła wewnętrzny egzamin. Jest on niezbędny do tego, przy przystąpić do egzaminu w WORDzie. 

Rodzic, który będzie nadzorował jazdę swojego dziecka będzie musiał mieć prawo jazdy co najmniej rok. Nie będzie to też mógł być inny członek rodziny (dziadek, brat, wujek). 

O co więc chodzi w nowych przepisach? By ojciec, matka lub prawny opiekun, mogli doszkolić kandydata na kierowcę, przekazać mu wskazówki. 

Tego typu rozwiązania są stosowane w różnych krajach Unii Europejskiej. 

Limity prędkości

Młody kierowca nie mógłby poruszać się po wszystkich drogach - ekspresówki i autostrady musiałby omijać, poza miastem jeździć 80 km na godzinę, a w mieście 50 km na godzinę (nawet jeśli przepisy zezwalają na większą prędkość).

Te ograniczenia nie są nowym pomysłem. Mają bowiem obowiązywać wszystkich młodych kierowców, którzy egzamin zdają po wdrożeniu systemu CEPIK 2.0. Przepisy miały obowiązywać już w zeszłym roku, ale wciąż przekłada się ich wprowadzenie, bo prace nad nowym Cepikiem przedłużają się. 

Auta bez koniczynki

Przepisy, które zakładały wprowadzenie statusu "młodego kierowcy", czyli takiego, który egzamin na prawo jazdy zdał mniej niż przed dwoma laty, zakładały jeszcze jeden obowiązek. Chodzi o oznakowanie pojazdów - miała to być zielona koniczynka przyklejana na tylną szybę. Najnowszy projekt Ministerstwa Infrastruktury, dotyczący tych, którzy mieliby jeździć pod okiem rodzica, nie przewiduje takiej konieczności. Podobnie jak wyposażenia pojazdu w hamulce od strony pasażera czy dodatkowe lusterka. 

Wszystko w rękach rodzica

O to, czy nowe przepisy mają szansę poprawić sytuację na drogach spytaliśmy Monikę Wendzonkę zajmującą się wraz z mężem Tomaszem szkoleniem kierowców.

Pomysł Ministerstwa Infrastruktury wydaje się ciekawy, ale wszystko zależy od podejścia rodzica, z którym taki młody kierowca będzie jeździł. Jeśli bowiem rodzic lekceważy przepisy, nie zna ich, ma złe nawyki, może "zepsuć" wysiłek instruktora nauki jazdy. I zaszkodzić. Z drugiej strony młody kierowca, który zazwyczaj ma 18 lat, po zdaniu egzaminu czasami czuje się zbyt pewnie. Rodzic z pewnością nie zezwoli na szarżowanie, ryzykowne zachowanie na drodze. Jeśli więc rodzice wykażą się wiedzą i odpowiedzialnością nowe przepisy mogą się sprawdzić - praktyka czyni mistrza.

- stwierdziła.

Czytaj też: Strata GetBack była naprawdę wysoka. Grubo ponad miliard złotych.

Jeśli nowe przepisy wejdą w proponowanym kształcie kandydat na kierowcę będzie mógł jeździć z którymś z rodziców lub opiekunem prawnym nawet rok. Ewentualne zaproponowane przez Ministerstwo Infrastruktury zmiany, będą musiały zyskać akceptację rządu, a następnie Sejmu i prezydenta. 

***

Emilian Kamiński: Żeby nie być frustratem, zacząłem sam organizować sobie życie [NEXT TIME]