Huawei ma pierwszy smartfon z 8 GB pamięci RAM. To będzie niedrogi flagowiec dla mobilnych graczy

Zaszczytu bycia pierwszym dostąpił Honor 10 GT. Na razie smartfon debiutuje w Chinach i za sprawą technologii GPU Turbo będzie pozycjonowany jako idealne urządzenie dla mobilnych graczy.

Honor, czyli submarka Huawei, została dość ciepło przyjęta w Polsce, chociażby ze względu na dobry stosunek jakości do ceny. Zaprezentowany właśnie w Chinach Honor 10 GT to nieco podrasowana wersja flagowego Honora 10. Główna różnica to wspomniane wcześniej 8 GB pamięci RAM. Co ciekawe, to pierwszy model w całym portfolio smartfonów Huawei, który może się pochwalić taką specyfikacją.

Sercem Honora 10 GT jest procesor HiSilicon Kirin 970. Ekran TFT LCD o przekątnej 5,84 cala wyświetla obraz w rozdzielczości 1080 x 2280 pikseli (proporcje 19:9). Według samego producenta. technologia GPU Turbo pozwala poprawić osiągi smartfonu w trakcie grania o nawet 60 proc. przy jednoczesnej redukcji zapotrzebowania na energię o blisko 30 proc. Sercem rozwiązania jest tutaj układ Mali G72 MP12.

Czytaj też: Honor 10 to świetny smartfon, na zakup którego nie wydasz raczej fortuny [PIERWSZE WRAŻENIA]

Tak samo jak w Honorze 10, użytkownik ma do dyspozycji 128 GB miejsca na dane i slot na kartę pamięci microSD. Wbudowaną baterię o pojemności 3320 mAh można ładować szybko za sprawą technologii Huawei Fast Charge. Czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku Home wykorzystuje ultradźwiękową metodę rozpoznawania odcisków palców. Oczywiście na start dostajemy urządzenie z Androidem 8.1 Oreo i nakładką graficzną EMUI.

Oficjalnej ceny Honora 10 GT na chińskim rynku jeszcze nie ujawniono, ale spekuluje się, że przekroczy ona poziom 3000 juanów. Jeśli produkt trafi do Polski może kosztować ponad 2000 złotych. Dla porównania Honor 10 z 4 GB RAM kosztuje w naszym kraju 1849 złotych. To i tak sporo mniej od konkurencyjnych flagowców, zatem oferta powinna przyciągnąć spore grono zainteresowanych.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"

Więcej o: