LG prezentuje V40 ThinQ. Nowy smartfon z najwyższej półki z 5 aparatami

Nowy flagowiec LG może wyróżnić się na rynku. Koreańczycy w zaprezentowanym własnie V40 ThinQ zastosowali aż 5 aparatów o różnych kątach widzenia. Niestety telefon ma też dwie wady i... będzie bardzo drogi.

LG V40 ThinQ to drugi, pokazany w tym roku - po LG G7 ThinQ - flagowiec Koreańczyków. Producent podczas nowojorskiej premiery pochwalił się już wszystkimi szczegółami na jego temat.

Flagowiec z ekranem 6,4 cala

LG V40 ThinQ nie należy do smartfonów małych. LG zastosowało tu ekran o przekątnej aż 6,4 cala. To panel OLED o rozdzielczości QHD+ (3120 x 1440 pix), co nie powinno być zaskoczeniem, bo LG stosowało te panele już we wcześniejszych flagowcach. Można spodziewać się zatem świetnej jakości obrazu.

Niestety po raz pierwszy w tej serii Koreańczycy postanowili oszpecić wyświetlacz wycięciem, który na szczęście można "wyłączyć" w ustawieniach.

Bardzo ciekawie jest również pod maską, gdzie umieszczono najwydajniejszy dziś procesor w świecie Androida - Snapdragon 845. Do pomocy jest też oczywiście 6 GB pamięci operacyjnej RAM i 64 lub 128 GB przestrzeni na dane.

Warto zaznaczyć, że LG V40 ma też slot na karty MicroSD o pojemności do 2 TB i tradycyjne gniazdo jack 3,5 mm, co powinno ucieszyć fanów przewodowych słuchawek. LG chwali się też obecnością głośników stareo, zastosowaniem 32-bitowego przetwornika cyfrowo-analogowego i technologii dźwięku przestrzennego DTS:X 3D.

LG V40 ThinQLG V40 ThinQ fot. materiały prasowe LG

Dodatkową zaletą jest certyfikat wodoszczelności IP68 i zastosowanie technologii wykonania obudowy Silky Blast(TM). Dzięki mikroskopijnym wgłębieniom na w wykonanej ze szkła obudowie smartfon ma nie wyślizgiwać się z ręki i mniej chętnie łapać odciski palców.

V40 ThinQ ma 7,7 mm grubości i zapewne dlatego dostał dość małą baterię o pojemności 3 300 mAh. Przy wielkim ekranie o przekątnej 6,4 cala taka pojemność nie wróży nic dobrego i może być strzałem w kolano.

Jeden smartfon, 5 aparatów

Najciekawszą nowością jaka pojawiła się w LG V40 jest jednak aparat fotograficzny. A w zasadzie aparaty, bo V40 dostał ich aż 5.

Dwa z nich znajdują się z przodu urządzenia i służą do wykonywania selfie, trzy kolejne zostały umieszczone w wyodrębnionym module umiejscowionym nad czytnikiem linii papilarnych.

LG V40 ThinQLG V40 ThinQ fot. materiały prasowe LG

LG na szczęście nie zrezygnowało z stosowania dodatkowego szerokokątnego aparatu głównego. Co więcej, w V40 po raz pierwszy postawiło też na teleobiektyw.

Mamy zatem 3 aparaty główne o następujących parametrach:

  • Standardowy aparat 12 Mpix (1.4μm) z obiektywem f/1.5 i polem widzenia 78 stopni,
  • Szerokokątny aparat 16 Mpix (1.0μm) z obiektywem f/1.9 i polem widzenia 107 stopni,
  • Dodatkowy aparat 12 Mpix (1.0μm) z teleobiektywem f/2.4 i polem widzenia 45 stopni.

LG V40 zachował więc możliwość wykonywania zdjęć super szerokokątnych (o polu widzenia identycznym jak w LG G7), ale dostał również możliwość optycznego przybliżenia obrazu.

Koreańczycy chwalą się, że V40 będzie w stanie zapisywać trzy zdjęcia z każdego z trzech aparatów jednocześnie. W razie potrzeby będziemy mogli zatem wybrać najlepsze ujęcie już po fakcie.

LG V40 ThinQLG V40 ThinQ fot. materiały prasowe LG

Z przodu smartfona we wspomnianym wcześniej notchu znalazły się jeszcze dwie kamerki do selfie:

  • Standardowa o rozdzielczości 8 Mpix (1.12μm) z obiektywem  f/1.9 o polu widzenia 80 stopni,
  • Szerokokątna rozdzielczości 5 Mpix (1.12μm) z obiektywem f/2.2 o polu widzenia 90 stopni.

Tanio nie będzie

Polska cena, ani data premiery sklepowej nad Wisłą nie jest jeszcze znana. LG na razie zaprezentowało smartfon w USA i tam ma on kosztować od 900 dolarów (ok. 3 370 zł) do 980 dolarów (ok. 3 670 zł) w zależności od sprzedawcy.

Tysiąca dolarów na szczęście nie udało się przekroczyć, ale LG jest już coraz bliżej tej psychologicznej bariery. Pamiętajmy jednak, że w podawane w USA ceny nie zawierają podatku stanowego. Możemy zatem spodziewać się, że w Europie będzie jeszcze drożej.

---

Wyszukiwarka Google kryje swoje tajemnice. Kilka trików, których mogliście nie znać

Więcej o: