Zachodni wywiad miał włamać się do "rosyjskiego Google'a". Yandex zapewnia, że odparł atak

Agencja Reutera twierdzi, że pięć państw Zachodu - USA, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia i Kanada - włamało się do "rosyjskiego Google'a", jak nazywana jest wyszukiwarka Yandex. Do ataku wykorzystano prawdopodobnie oprogramowanie stworzone przez NSA.
Zobacz wideo

Zachodni wywiad miał włamać się do rosyjskiego giganta informatycznego - firmy Yandex, zwanej "rosyjskim Google'em" - informuje agencja Reutera. Do ataku, za którym stać ma koalicja USA, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Australii i Kanady, użyto najprawdopodobniej oprogramowania o nazwie Reign. Według ekspertów jest on jednym z głównych narzędzi elektronicznego wywiadu. Stworzono go w amerykańskiej agencji zajmującej się szpiegowaniem - NSA. Z zestawu cyfrowych narzędzi regularnie korzystać mają też Brytyjczycy.

Yandex odparł atak hakerów

Ilja Grabowski, rzecznik Yandeksu, potwierdził, że do incydentu doszło. Zapewnił jednak, że służby odpowiedzialne za zabezpieczenia wykryły działania hakerów na wczesnym etapie. Atak miał zostać zneutralizowany, "zanim wyrządził jakiekolwiek szkody". 

Reuter dotarł do ekspertów, którzy wyjaśnili, że celem włamania było najprawdopodobniej pozyskanie informacji o sposobie uwierzytelniania użytkowników. W ten sposób zachodni wywiad mógłby uzyskać dostęp do skrzynek mailowych interesujących go osób. 

Rosjanie mieli wezwać na pomoc Kaspersky'ego

Trzy niezależne źródła miały twierdzić, że Rosjanie na pomoc wezwali ekspertów z firmy Kaspersky. Producent oprogramowania antywirusowego, od lat oskarżany przez władze USA o współpracę z Kremlem, odmówił jednak jakiegokolwiek komentarza. 

Czytaj też: Nowe, drakońskie przepisy w Rosji. Operatorzy muszą zbierać treści wszystkich rozmów i SMS-ów

Eksperci podkreślają, że Reign, najprawdopodobniej użyty do ataku, należy do jednego z najbardziej zaawansowanych kodów. Składa się z wielu modułów, które mogą być wykorzystywane do przełamywania zabezpieczeń różnego rodzaju. 

USA mogą nasilić działania w Rosji

Kilkanaście dni temu pojawiły się informacje o tym, że USA zwiększają swoją cyfrową obecność w Rosji. Służby Stanów Zjednoczonych miały bowiem zaatakować rosyjską sieć energetyczną. Informacje, które przekazał "New York Times", prezydent USA Donald Trump określił jako nieprawdziwe.

W ostrych słowach opisał działania dziennikarzy jako "akt wirtualnej zdrady". Nie wiadomo jednak, co tak naprawdę zdenerwowało amerykańskiego prezydenta - ujawnienie światu, że USA od siedmiu lat manipuluje rosyjskim systemem energetycznym, czy podanie nieprawdy. 

Więcej o: