Franky Zapata po nieudanym locie nad kanałem La Manche: Leciałem szybciej, niż się spodziewaliśmy

Dzień 25 lipca 2019 roku Franky Zapata z pewnością zapamięta na długo. Podjął się próby przelotu nad kanałem La Manche na flyboardzie. Szalony pomysł nie powiódł się, a człowiek-rakieta po 20 km lotu spadł do wody. "Nie zwolniłem w dobrym momencie" - tłumaczył podczas konferencji Zapata.
Zobacz wideo

Franky Zapata uczcić wyczyn Louisa Bleriota, który 110 lat temu jako pierwszy w historii przeleciał kanał La Manche. Francuski wynalazca w 1909 r. pokonał kanał samodzielnie skonstruowanym samolotem jednopłatowym. Zapata chciał dokonać tego z użyciem flyboardu, lecz aby wszystko się udało, konieczne było tankowanie maszyny w locie. Fiasko tego manewru przypieczętowało los przedsięwzięcia.

Bardzo nam przykro, że spadliśmy. (...) Przelecieliśmy ok. 20 kilometrów. Nie zwolniłem w dobrym momencie i to uniemożliwiło dalszy lot

- tłumaczył Zapata.

W piątek ekipa techniczna Zapaty wraca do warsztatu, by naprawić flyboard i kontynuować prace nad udoskonalaniem maszyny.

Leciałem szybciej, niż się spodziewaliśmy. Wszystko trzeba sprawdzić. Niektóre części są zepsute, ale możemy go [flyboard – red.] odbudować. Ciężko jest przełknąć porażkę. Ale jak to w sporcie, czasem się udaje, czasem nie. Spadłem do wody, ale mam tylko kilka zadrapań. (...) Fizycznie czuję się bardzo dobrze

- zapewniał Człowiek-rakieta.

Franky Zapata wyjaśnił, że newralgicznym momentem lotu, który ostatecznie przesądził o niepowodzeniu, było tankowanie na łodzi.

Wszystko dobrze szło, do momentu, gdy zobaczyłem, jak kiwa się łódź. (...) Największa trudność polegała właśnie na lądowaniu na pokładzie. Nie sądziłem, że łódź będzie się tak ruszać

- wyjaśnił wynalazca.

Zapytany o moment upadku, zwrócił uwagę, że szybko zorientował się w sytuacji, a strach bardziej czuła jego rodzina.

Nie przestraszyłem się wcale. Wpadłem do morza, trochę wody wpłynęło do kasku. Jak już go zdjąłem, wszystko było OK. Myślę, że to było trudniejsze dla mojej rodziny niż dla mnie. Ale to jest praca zespołowa. Sporo osób pracuje na mój sukces

- podsumował Zapata.

Nowatorski flyboard

"Maszyna przetrwała, jest lekko uszkodzona, być może są lekkie pęknięcia w obudowie. Chcemy ją odbudować w ciągu kilku dni" - zapewniał Zapata.

Zobacz wideo

Flyboard - urządzenie służące do wodnych akrobacji - miało pozwolić na pokonanie 36-kilometrowego dystansu dzielącego Francję i Wielką Brytanię z prędkością wynoszącą maksymalnie 150 km/h. Wszystko wskazuje na to, że Francuz, który sam zaprojektował flyboard, podejmie kolejną próbę.