To koniec pewnej epoki w europejskim internecie. Właśnie wyczerpaliśmy pulę adresów IPv4

Już od pewnego czasu wiadomo było, że ograniczona pula adresów IPv4 kiedyś się skończy, co oznacza brak miejsca dla nowych urządzeń podłączonych do internetu. Tak właśnie się stało i teraz pozostaje odzyskiwanie starszych adresów, z których nikt już nie korzysta. Potrzeby są jednak ogromne, dlatego pozostając przy starym standardzie ograniczymy rozwój sieci.

IPv4 to czwarta wersja protokołu komunikacyjnego IP przeznaczonego dla internetu. Umożliwia nadanie unikalnego numeru (adresu IP) maszynie podpiętej do sieci (hostowi). Takie numery są konieczne, aby nowe urządzenia mogły być identyfikowane wśród wielu innych.

Takich publicznych adresów zapisanych w czwartej wersji protokołu może być maksymalnie niespełna 4,3 mld. W 1983 roku, gdy IPv4 powstało, potrzeby były dość niewielkie, dlatego wydawało się, że pula wystarczy na kilka dekad. 

Mało kto 40 lat temu mógł przewidzieć, że dziś każdy z nas będzie miał przynajmniej kilka urządzeń, które łączą się z siecią. Dopiero w tym stuleciu stało się jasne, że coraz szybszy rozwój internetu sprawi, że adresów IP zabraknie szybciej, niż wcześniej myślano.

Skończyły się adresy IP dla Europy

Szacunki z ostatnich lat ostatecznie się sprawdziły. Jak poinformowała organizacja RIPE NCC, która zajmuje się rozdzielaniem adresów na Europę, Bliski Wschód i część Azji Środkowej, pula IPv4 przedzielona tym regionom została właśnie wyczerpana. Historyczny moment nastąpił dokładnie 25 listopada o godzinie 15:35 naszego czasu.

W poniedziałek przydzielony został zatem ostatni już nowy adres IPv4. W chwili obecnej RIPE NCC nie ma "wolnych miejsc", dlatego wszystkie chętne podmioty zostają umieszczone na liście oczekujących. Oczywiście wiadomość ta nie powinna być żadnym zaskoczeniem, RIPE NCC o problemie informowało już wielokrotnie w poprzednich latach, choć nie wiadomo było, jak szybko pula adresów zostanie wyczerpana.

Przyjedzie odzyskiwać stare adresy

RIPE NCC podaje, że nie ma innego wyjścia - musi zabierać adresy IPv4 hostom, które już od dłuższego czasu nie są wykorzystywane i przekazywać je nowym podmiotom. Można odzyskiwać je np. od firm, które zostały już zamknięte i przekazywać tym, które są otwierane.

Szacunki RIPE NCC pokazują jednak, że adresów IPv4 może zostać odzyskanych maksymalnie kilkaset tysięcy rocznie. To zaledwie ułamek obecnych potrzeb, które sięgają kilkunastu milionów numerów każdego roku.

Dlatego też można uznać, że baza IPv4 została kompletnie wyczerpana i w oparciu o ten standard nie da się już dłużej funkcjonować. Datę 25 listopada można z kolei spokojnie przyjąć za historyczny moment w dziejach europejskiego internetu.

Rozwiązaniem IPv6

Oczywiście rozwiązaniem problemu jest przesiadka na nowy standard IPv6, który na świecie wprowadzono w 2012 roku. Wyróżnia się on znacznie zwiększoną długością adresu (z 32 bitów do 128 bitów), dzięki czemu może przyjąć aż 340 trylionów urządzeń. Choć takie zapas wydaje się niemal nieskończony, powinien wystarczyć światu na jakieś kilkadziesiąt lat. Na razie jest jednak jedynym rozwiązaniem. 

Dlatego też RIPE NCC apeluje, aby przyspieszyć przechodzenie na adresy IPv6. Choć nowy standard istnieje od wielu lat, niektóre podmioty zwlekają z jego wykorzystaniem, a większość komunikacji w internecie odbywa się po poczciwym IPv4. Jak przypomina organizacja, bez przyspieszenia IPv6 na szeroką skalę ryzykujemy niepotrzebne ograniczenie rozwoju internetu na całym świecie.

>>> Rozwój internetu przyspiesza. Trwają prace nad 5G. Czy nowa technologia zagraża zdrowiu?

Zobacz wideo

Czytaj też: Internet w kawałkach. To już się dzieje w Rosji. W życie weszła ustawa o "suwerennym RuNecie"