Motorola RAZR w sklepach dopiero w lutym? Opóźnienie spowodowane... zbyt dużym zainteresowaniem

Motorola RAZR trafi do klientów później niż się spodziewano. Przedsprzedaż miała ruszyć drugiego dnia świąt, ale tak się nie stanie. Powodem jest zbyt duże zainteresowanie.
Zobacz wideo

Motorla RAZR szturmem podbiła serca fanów. Ten klasyczny model w odświeżonym wydaniu budził jednak także wiele zastrzeżeń, które zostały szybko rozwiane. Niemal każdy, kto miał smartfona w rękach, był zachwycony. To zupełnie inny koncept, niż ten w przedstawiony przez Samsunga w Galaxy Fold i Huawei'a w Mate X, ale przez to wyróżniający się. Ponadto Motorola doskonale zagrała na sentymencie, ponieważ pierwowzór z 2004 roku szybko stał się kultowy i wiele osób chętnie sięgnie po smartfona z klapką. Firma prawie się nie pomyliła w swoich obliczeniach. 

Motorola RAZR z opóźnieniem. Firma nie radzi sobie z liczbą zamówień

RAZR w sklepach miał pojawić się w połowie stycznia. To jednak się nie stanie, ponieważ Motorola nie przewidziała tak dużego zainteresowana swoim produktem. Ten nie jest tani, bo wyceniono go na 1,5 tys. dolarów (około 5,5 tys. złotych), ale wciąż trzeba na niego wydać dwukrotnie mniej niż na składane smartfony konkurencji. Wszystkie te czynniki, złożyły się na to, że Motorola zmuszona była przełożyć premierę urządzenia. Firma wprost powiedziała, że zainteresowanie produktem przerosło jej oczekiwania, w związku z czym zmuszeni są zmienić harmonogram wydawniczy. Niestety, to koniec informacji. Nikt nie poinformował, na kiedy przełożono premierę i ile będzie trzeba czekać - dni, tygodnie, miesiące?

Składane smartfony nie mają łatwego życia. Wszyscy producenci próbują być pierwsi w tym segmencie rynku, nawet kosztem niedociągnięć technicznych, jak pokazał przypadek Samsunga. Ekran był na tyle delikatny, że szybko niszczył się nawet przy niegroźnym dotyku. Samsung uporał się z problemem w kilka miesięcy, ale nadal przed zakupem, należy przejść szkolenie z używania Galaxy Folda. Swoją premierę, bojąc się podobne wpadki musiał kilkukrotnie przekładać Huawei. Teraz ten sam los dotknął Motorolę, chociaż z zupełnie innych powodów, jak twierdzi firma. Miejmy nadzieje, że nie jest to po prostu chwyt marketingowy.