Huawei Mate Xs to wyjątkowy smartfon. Ale traktujcie go raczej jako ciekawostkę [RECENZJA]

Bartłomiej Pawlak
Huawei Mate Xs to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych i jednocześnie niedostępnych smartfonów na rynku. Wszystko z powodu składanej konstrukcji, która jest jednocześnie największą zaletą i wadą tego telefonu. Jeden z egzemplarzy Mate'a Xs na dwa tygodnie trafił w moje ręce. Czy mnie zaskoczył i nie rozczarował? I czy warto rozważać zakup tego - kosztującego majątek - sprzętu?
Zobacz wideo Samsung Galaxy Fold, czyli największy konkurent dla Huawei Mate Xs. Jak sprawdza się w praktyce?

Wygląd i wygoda użytkowania

Wygląd tego nietypowego urządzenia opisywałem już szczegółowo w lutym w pierwszych wrażeniach z Barcelony. Znacznie ważniejsze jest to, jak ze smartfonu korzysta się na co dzień. Przypomnę tylko, że mamy tu jeden duży wyświetlacz (w przeciwieństwie do Galaxy Folda, który ma dwa ekrany) o przekątnej 8 cali, który po złożeniu ma przekątną 6,6 cala (lub 6,38 cala z drugiej).

Składany smartfon Huawei Mate XsSkładany smartfon Huawei Mate Xs fot, Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Złożony Mate Xs całkiem nieźle leży w dłoni i nie mogę narzekać na dość znaczną grubość, która wynosi 11 mm. Smartfon bez problemu zmieścimy w kieszeni i nie będzie zabierał w niej szczególnie dużo miejsca. Na co dzień korzystałem więc ze składaka od Huawei, niemal tak samo wygodnie, jak z tradycyjnego smartfonu. Jedynym mankamentem była dość spora waga urządzenia (300 g), którą po prostu czuć w dłoniach i ciężko się do niej przyzwyczaić.

Do zestawu wraz ze smartfonem otrzymałem również dedykowane etui ochronne. Zakładane jest na krawędzie urządzenia i zdecydowanie poprawia to, jak telefon leży w dłoni (zwłaszcza rozłożony). Niestety przy zakładaniu pokrowiec przykleja się do obudowy Mate'a Xs, przez co jego ściągnięcie i ponowne założenie jest nie lada wyzwaniem.

Składany smartfon Huawei Mate XsSkładany smartfon Huawei Mate Xs fot, Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Wytrzymałość składanego ekranu

Nie mogą przyczepić się za to do jakości wykonania. Wszystko zostało tu świetnie spasowane i nie ma mowy o jakichkolwiek "niedoróbkach". Sam zawias został znacznie udoskonalony i wydaje się porządniejszy (i bardziej trwały) niż w przypadku pierwszej generacji Mate'a X.

Niestety problem pojawił się po kilku dniach intensywnego użytkowania. Smartfon po rozłożeniu przestał blokować się w trybie tabletu i połowa ekranu samoczynnie odskakiwała. Konieczne było przytrzymanie na moment smartfonu rozłożonego i wówczas problem ustępował. Nie działo się tak za każdym razem, ale mniej więcej przy co drugim otwarciu ekranu, co i tak jest dużą niedogodnością.

Co więcej, po pewnym czasie elastyczny ekran tuż po otwarciu delikatnie wybrzuszał się w miejscu zawiasu, co było dość denerwujące. Należało wtedy ostrożnie przygnieść go palcami, aby się uformował. Niestety obie te przypadłości nie powinny mieć miejsca w smartfonie tej klasy.

Składany smartfon Huawei Mate XsSkładany smartfon Huawei Mate Xs fot, Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Zastrzeżenia mam również do wytrzymałości samej folii ochraniającej ekran. Huawei chwalił się, że stworzono ją ze specjalnej dwuwarstwowej powłoki polimerowej, która będzie bardziej odporna na uszkodzenia. I faktycznie wyświetlacza w Mate Xs nie zarysujemy paznokciem, ani po pierwszym włożeniu telefonu do kieszeni.

Niestety telefon od Huawei składany jest ekranem na zewnątrz, dlatego jest niezwykle mocno narażony na uszkodzenia. W momencie gdy odbierałem testowy egzemplarz (byłem kolejnym recenzentem) ekran smartfonu już był zauważalnie porysowany w miejscu zgięcia. Podejrzewam, że w czasie, gdy go testowałem przybyło kilka kolejnych mikrorysek, a przecież miałem go ledwie dwa tygodnie. Wyświetlacz w Mate Xs faktycznie nie jest więc tak delikatny, jak w Galaxy Foldzie, ale przez sposób jego składania zapewne szybciej może ulec uszkodzeniu.

Składany smartfon Huawei Mate XsSkładany smartfon Huawei Mate Xs fot. Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Mate Xs to piekielnie wydajny smartfon

Patrząc na dane techniczne Mate'a Xs możemy odnieść wrażenie, że Huawei po prostu pożyczył specyfikację z najlepszych wersji swoich flagowców. Pod obudową kryje się bowiem topowy Kirin 990+, czyli najlepszy dziś układ chińskiego producenta. Do tego 8 GB pamięci RAM i 512 GB przestrzeni na dane.

Nie ma się co dziwić, że ze smartfonu korzysta się niezwykle przyjemnie. Każde polecenie wykonywane jest z niezwykłą płynnością i z każdym zadaniem telefon radzi sobie bez zadyszki. Potwierdzają to zresztą testy syntetyczne. W najpopularniejszym z nim (AnTuTu), Mate Xs osiąga ok. 470 tys. punktów, co plasuje go na piątym miejscu najwydajniejszych smartfonów na rynku. 

Huawei Mate Xs w AnTuTuHuawei Mate Xs w AnTuTu fot. screen

Narzekać nie można również na zestaw modułów łączności. Mamy tu oczywiście obsługę sieci 5G, 802.11a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0 i moduł NFC. Niestety tego ostatniego nie będziemy w stanie wykorzystać do płatności w sklepach, bo Mate Xs nie ma certyfikacji Google, przez co nie działa tu ani Google Pay ani inne aplikacje do płatności zbliżeniowych.

To efekt wojny handlowej USA i Chin, zresztą niejedyny. Smartfon nie obsługuje Google Play, a w sklepie AppGallery, który miał zastąpić rozwiązanie od amerykańskiego giganta wciąż brakuje wielu kluczowych aplikacji. Nie znajdziemy tu więc żadnego programu od Google i zdecydowanej większości najpopularniejszych apek amerykańskich firm, np. Facebooka, Netflixa, Instagrama, Ubera, a nawet szwedzkiego Spotify. Trzeba się zatem albo posiłkować innymi programami albo ręcznie doinstalować sobie konkretne aplikacje.

Zrzuty ekranów z AppGalleryZrzuty ekranów z AppGallery fot. screen

Słowa uznania należą się Huawei za ekran. To elastyczny panel AMOLED o rozdzielczości 2480 x 2200 pix, który charakteryzuje się głębokim kontrastem i nasyconymi, wyrazistymi barwami. Pomimo, że wyświetlacz ochraniany jest przez folię (a nie szkło), korzystanie z niego to czysta przyjemność, a miejsce zgięcia jest podczas codziennego korzystania niewidoczne (zobaczymy je za to przyglądając się pod światło).

Aparaty i możliwości foto

Producent zdecydował się na zastosowanie w Mate Xs czterech aparatów. Wszystkie umieszczono na charakterystycznym wybrzuszeniu obudowy, gdzie znalazły się również takie elementy, jak przyciski zasilania i głośności oraz gniazdo USB.

Zdjęcie zrobione smartfonem Huawei Mate XsZdjęcie zrobione smartfonem Huawei Mate Xs fot. BP

Zestaw aparatów prezentuje się następująco:

  • Główny aparat 40 Mpix z obiektywem f/1.8
  • 16 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym f/2.2
  • 8 Mpix z teleobiektywem f/2.4
  • Sensor do pomiaru głębi ostrości

Trzy pierwsze aparaty korzystają z optycznej stabilizacji obrazu, a smartfon jest w stanie uzyskać bezstratne przybliżenie 3x lub hybrydowe 5x. Trochę szkoda, że nie mamy tu aparatu z peryskopowym obiektywem 5x znanym z np. z serii P. Nie mogę jednak narzekać. Jakość zdjęć jest świetna i w większości przypadków porównywalna z fotografiami z innych flagowców Huawei. Jedyne do czego mogę się przyczepić jest dość mała rozpiętość tonalna na zdjęcia podczas korzystania z trzykrotnego przybliżenia.

Zdjęcie wykonane smartfonem Huawei Mate XsZdjęcie wykonane smartfonem Huawei Mate Xs fot. BP

Bateria mogłaby być większa

Podczas prezentacji w Barcelonie, szef mobilnego działu Huawei Richard Yu powiedział, że bateria Huawei Mate Xs jest w stanie zapewnić znacznie lepszy czas działania na jednym ładowaniu niż Samsung Galaxy Fold. Samo ogniwo ma jednak nieszczególnie dużą pojemność 4500 mAh, dlatego tym bardziej chciałem sprawdzić to w praktyce.

Bateria w Mate Xs faktycznie jest trochę większa niż w smartfonie Koreańczyków, jednak zapewnia porównywalny lub nawet nieco gorszy czas działania niż Galaxy Fold. Jest to zapewne spowodowane większym, a więc i bardziej prądożernym ekranem.

Zaskoczenia nie ma. Korzystając więc z Mate'a Xs głównie w trybie smartfonu (tylko od czasu do czasu go rozkładając) mogłem liczyć na pełny dzień pracy na jednym ładowaniu. W przypadku, gdy urządzenia używałem głównie w trybie tabletu energii ubywało znacznie szybciej i pod koniec dnia musiałem już szukać ładowarki. Ta dołączona do zestawu jest piekielnie szybka (aż 55 W), i pozwala w zaledwie kilkanaście minut znacząco wydłużyć czas pracy telefonu.

Składany smartfon Huawei Mate XsSkładany smartfon Huawei Mate Xs fot. Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Podsumowanie

Składane smartfony to na rynku trend dość nowy i nie dziwi mnie, że nie wszystko jest wciąż idealnie dopracowane. Zarówno wspominany w tej recenzji niejednokrotnie Galaxy Fold, jak i testowany Huawei Mate Xs mają po kilka wad, nad którymi producenci powinni się jeszcze pochylić. 

Korzystanie z Mate Xs dostarcza jednak sporo frajdy i jest doświadczeniem dość unikatowym. Dopóki jednak technologia nie stanieje, a Huawei nie dopracuje kilku mankamentów, raczej nie spieszyłbym się z zakupem. Zwłaszcza, że cena urządzenia może przyprawić o zawrót głowy. Kwota 9999 zł sprawia, że Mate'a Xs traktuję więc bardziej w kategoriach ciekawostki niż smartfona, którego poleciłbym typowemu Kowalskiemu.

Więcej o: