Latający silos zbożowy. Eksperymentalna rakieta Muska wreszcie nie wybuchła

Po wielu porażkach i opóźnieniach, SpaceX wreszcie przeprowadził udany test swojej nowej eksperymentalnej rakiety. Starship wzniósł się na 150 metrów i wylądował obok miejsca, z którego wystartował. To bardzo ważna chwila dla obecnie najbardziej ambitnego programu kosmicznego.

Próbny lot miał miejsce w środę nad ranem czasu polskiego. Odbył się na kosmodromie i zarazem fabryce SpaceX w Boca Chica w Teksasie. Przetestowany obiekt jest nazywany przez firmę "SN5". W praktyce jest to niespecjalnie skomplikowana rakieta o bardzo ograniczonych możliwościach. Jednocześnie jest to jednak wczesna wersja czegoś, co ma być przełomowym statkiem kosmicznym.

Zobacz wideo

Test tego rodzaju SpaceX próbowała przeprowadzić już od roku. Jednak kolejne egzemplarze eksperymentalne przyszłego statku Starship przedwcześnie kończyły w eksplozjach podczas prób na ziemi. Trudny proces rozwoju konstrukcji opisywaliśmy szeroko już wcześniej. Kolejne katastrofy nie oznaczały jednak klapy całego programu, ponieważ firma Elona Muska z założenia jest gotowa ponosić porażki i uczyć się z nich. Kolejne eksperymentalne pojazdy różniły się więc od poprzedników. Wiele elementów przekonstruowano i zmieniono proces produkcji.

Teraz wreszcie się udało wykonać pierwszy lot. SN5 miał tylko jeden z trzech planowanych silników Raptor, brakowało mu wielu elementów w rodzaju skrzydeł czy całej przedniej części kadłuba. W zamian na szczycie konstrukcji umieszczono imitator masy w postaci zwiniętych rolek stali. Nie przypadkiem wysokie na 40 metrów prototypy statku Starship są nazywane przez obserwatorów "silosami zbożowymi" czy "wieżami ciśnień". Tym bardziej że są wykonane ze stali nierdzewnej, a wiele firm pracujących dla SpaceX w Boca Chica wcześniej zajmowało się stawianiem właśnie takich konstrukcji. Środowy test jest żartobliwie określany jako "dowód na to, że silosy zbożowe mogą latać".

W najbliższej przyszłości są planowane kolejne "skoki" na 150 metrów celem dopracowania procedury startu i lądowania. Potem mogą się odbyć loty na wyższe wysokości. Wiosną Musk wyrażał nadzieję, że do końca roku uda się przekroczyć przy pomocy SN5 granicę kosmosu, ale należy to traktować jako bardzo ambitną wizję.

Trwa już budowa dwóch kolejnych prototypów statku Starship. Nie jest jednak jasne, jakie są wobec nich plany. Te zmieniają się bowiem jak w kalejdoskopie. Wszystko zależy od przebiegu obecnych testów prowadzonych w Boca Chica. Nie ulega jednak wątpliwości, że udany lot po serii katastrof to znaczne wzmocnienie dla całego programu i wizji Muska.