Zmiana czasu. Masz dość przestawiania zegarka? Podziękuj za to pradziadkowi lidera Coldplay

Nad pomysłem rezygnacji z sezonowej zmiany czasu w Polsce i w UE dyskutuje się już od kilku, jeśli nie kilkunastu lat. Większość Polaków zegarków przestawiać nie chce, ale nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie coś się w tej kwestii zmieniło.

W nocy z 24 na 25 października po raz kolejny cofniemy nasze zegarki o godzinę, przechodząc z czasu letniego na czas zimowy. W Polsce sezonowa zmiana czasu w takim kształcie, jak obecnie, obowiązuje od 1996 r., ale zegarki nad Wisłą przestawiano już w czasie okupacji hitlerowskiej (w takich samych terminach, jak w Rzeszy Niemieckiej), a potem w latach 1945-1949, 1957-1964 oraz - już nieprzerwanie -  od 1977 roku.

Zobacz wideo Kultowe gry retro. Czy Wam też spędzały sen z powiek?

Skąd wziął się czas letni?

Sama koncepcja czasu letniego, kiedy to - w uzgodnionym terminie - przesuwamy nasze zegarki o godzinę do przodu w stosunku do standardowego czasu strefowego, sięga XVIII w. O takim pomyśle pisał m.in. Benjamin Franklin, jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, choć warto zaznaczyć, że jego artykuł na ten temat miał przede wszystkim charakter humorystyczny.

Benjamin Franklin wyliczał w nim, ile pieniędzy na oleju do lamp mogliby zaoszczędzić paryżanie, gdyby tylko dostosowali się do naturalnego rytmu dnia - wstawali ze wschodem słońca i kładli się spać wraz z jego zachodem. Amerykanin zasugerował nawet, że niesfornych Europejczyków można nauczyć wczesnego wstawania, np. poprzez budzenie ich wystrzałem z armat.

Zdecydowanie bardziej poważnie do sprawy podszedł Brytyjczyk William Willett. W 1907 roku w wydanej przez siebie broszurce zaproponował, aby w okresie letnim zegary przesuwać o 80 minut, co jego zdaniem przyniosłoby oszczędności na oświetleniu rzędu 2,5 mln funtów w skali roku. Willett był na tyle przekonujący, że jego pomysł trafił na forum brytyjskiego parlamentu.

 

Tam ostatecznie został on odrzucony, ale ziarno zostało zasiane. Na marginesie:  William Willett to prapradziadek Chrisa Martina, wokalisty zespołu Coldplay, co rzuca nowe światło na wydany przez brytyjską grupę w 2002 roku singiel "Clocks" (ang. Zegary). 

Koncepcja wprowadzenia czasu letniego wróciła w czasie I wojny światowej, kiedy to europejskie mocarstwa szukały sposobu oszczędzania kluczowych dla przemysłu zbrojeniowego surowców energetycznych, takich jak węgiel, ropa naftowa czy gaz ziemny. Pierwszym krajem, w którym przestawiono zegarki, były Niemcy. Miało to miejsce 30 kwietnia 1916 roku.

Następnie tą samą drogą podążyła Wielka Brytania, a w 1918 roku jeszcze przed zakończeniem działań wojennych obowiązek stosowania czasu letniego wprowadziły Stany Zjednoczone.

Obecnie czas letni funkcjonuje w niemal 70 krajach na świecie, a w samej Europie zegarków nie przestawia się jedynie w Rosji, Białorusi i na Islandii. Od 1996 roku kraje Unii Europejskiej - niezależnie od obowiązującej w danym miejscu strefy czasowej - przechodzą na czas letni w ostatnią niedzielę marca, a do czasu zimowego powracają w ostatnią niedzielę października.

Pozorne oszczędności

Głównym celem wprowadzenia i utrzymywania czasu letniego były wspomniane już oszczędności - przede wszystkim na energii zużywanej na oświetlenie. Ten argument miał rację bytu kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, ale nowe badania pokazują, że dziś oszczędności są raczej niewielkie. Wynika to m.in. z rosnącej wydajności źródeł światła, co sprawia, że za oświetlenie płacimy mniej.

Zimowa zmiana czasu skraca czas trwania szczytu wieczornego i tu możemy mówić o zmniejszeniu zużycia energii. Jednak w trakcie wiosennej zmiany wykonujemy ruch dokładnie przeciwny. Zatem w skali roku zmiana czasu nie ma wpływu na istotne oszczędności w konsumpcji energii elektrycznej

tłumaczy Beata Jarosz-Dziekanowska, rzecznik prasowy Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Z roku na rok pojawia się natomiast coraz więcej argumentów przeciwko zmianie czasu. Fundacja Republikańska i Stowarzyszenie KoLiber w 2016 roku opublikowały raport na temat konsekwencji dwukrotnego przestawiania zegarków w ciągu roku. Wynika z niego, że zmiana czasu negatywnie wpływa m.in. na transport, bankowość, a nawet zachowania inwestorów giełdowych. 

Dobrych stron obecnego systemu trudno się doszukać. Jego zwolennicy twierdzą, że jest on lepiej dostosowany do naturalnego czasu (tzn. gdy ludzie budzą się po świcie, a kończą aktywność jak najbliżej zmierzchu), jednak w dobie powszechnego oświetlenia sztucznego i trybu życia regulowanego przez sztywne godziny pracy [...] taki argument zdecydowanie traci na wadze

- piszą autorzy raportu.

Z badań naukowców z University of Alabama w Birmingham wynika, że przesunięcie wskazówek zegara wiosną o godzinę do przodu może nawet o 10 proc. zwiększyć ryzyko zawału serca. Z kolei eksperci z Aarhus University Hospital na łamach czasopisma "Epidemiology" wskazują, że tak poważne zakłócenie naszego zegara biologicznego może wpędzić nas w depresję.

Nie dziwi więc fakt, że zmianie czasu sprzeciwia się dziś większość Polaków. Jak podaje "Gazeta Polska Codzienna", z nowego badania przeprowadzonego przez panel Ariadna wynika, że aż 66 proc. ankietowanych opowiedziało się za rezygnacją przestawiania zegarków. Z kolei za tym rozwiązaniem zagłosowało zaledwie 14 proc. respondentów.

Plan Komisji Europejskiej spalił na panewce

Jeszcze niedawno wydawało się, że zmiana czasu wkrótce stanie się w Unii Europejskiej reliktem przeszłości. We wrześniu 2018 roku odpowiedni projekt dyrektywy w tej sprawie zaprezentowała Komisja Europejska. Poprzedziły go długie konsultacje społeczne, w których głos zabrało 4,6 mln Europejczyków, a zdecydowana większość z nich opowiedziała się za likwidacją zmiany czasu.

Propozycja KE zakładała, że poszczególne kraje same zdecydują o tym, czy chcą funkcjonować w czasie letnim, czy zimowym, przy czym zmiany byłyby dokonywane w sposób skoordynowany między sąsiadującymi ze sobą państwami, tak aby czuwać nad odpowiednim funkcjonowaniem rynku wewnętrznego i uniknąć jego fragmentacji.

W marcu 2019 roku dyrektywa trafiła pod obrady Parlamentu Europejskiego, który opowiedział się za zniesieniem obowiązku zmiany czasu, ale dopiero od 2021 roku. Za nowelizacją dyrektywy głosowało 410 europosłów, przeciw było 192, a 51 wstrzymało się od głosu.

Sęk w tym, że, aby przepisy weszły w życie, poszczególne kraje członkowskie muszą porozumieć się na forum Rady Europejskiej. Na razie takiego porozumienia nie ma. Szansa na to, że już od przyszłego roku nie będziemy przestawiać zegarków, jest więc marginalna. Oficjalnie, projekt dyrektywy KE rozpatrywany jest na poziomie unijnych grup roboczych. Nieoficjalnie - leży w brukselskiej zamrażarce i raczej już jej nie opuści.