USA. Joe Biden przejmie konto Donalda Trumpa na Twitterze. Czy to koniec krzyczenia CAPS LOCKIEM?

Donald Trump w dniu inauguracji Joe Bidena, będzie musiał przekazać mu dostęp do konta na Twitterze. Chodzi jednak o konto POTUS, a nie prywatny profil Trumpa.

Joe Biden wygrał wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Do końca stycznia, gdy odbędzie się inauguracja, pełni on funkcję prezydenta elekta - przygotowuje się do przejęcia urzędu, formuje nowy rząd i orientuje się w sprawach Białego Domu. Funkcja prezydencka łączy się jednak nie tylko z przywilejami w administracji państwa, ale także w mediach społecznościowych. 

Joe Biden przejmie prezydenckie konto twitterowe po Donaldzie Trumpie

Zagraniczne media, m.in. NBC News i The Verge, informują, że od dnia inauguracji prezydenta, czyli 20 stycznia 2021 roku, Joe Biden uzyska dostęp do konta Twittetowego @POTUS. Akronim ten, to po prostu President of The United States, czyli prezydent Stanów Zjednoczonych. Obecnie profil zatytułowany jest President Trump i głównie udostępnianie są na nim wpisy z profilu @realDonaldTrump, z którego obecny prezydent USA komunikuje się ze światem. 

Dla Donalda Trumpa to żadna strata, bo jego profil obserwuje 88,9 mln osób, a profil @POTUS ma jedynie 32,9 mln obserwujących. Joe Biden z kolei może sporo zyskać, przerzucając się na nowy profil, gdyż prezydenta elekta śledzi "tylko" 19,5 mln osób. Donald Trump zapewne wciąż będzie sprawnie korzystał z mediów społecznościowych i będziemy nadal musieli czytać jego "wykrzyczane" caps lockiem wpisy. Są jednak szanse, że jego wpływ na opinię społeczną zostanie nieco ograniczony. 

Donald Trump straci przywileje na Twitterze

Po zdaniu urzędu prezydenta Donald Trump nie będzie traktowany ulgowo na Twitterze. Teraz w ramach interesu społecznego, jego wpisy są jedynie ukrywane i oznaczane, tak by można było je przeczytać, po kliknięciu ostrzeżenia, że wpis zawiera nieprawdę. Po 20 stycznia Donald Trump będzie traktowany jak każdy użytkownik Twittera - jego wpisy będą mogły być usunięte, jeśli naruszą regulamin platformy. 

W Stanach Zjednoczonych wciąż jednak jest głośno w sprawie rzekomej cenzury, jaką stosują Twitter czy Facebook. Trump podpisał w tym roku akt, który traktuje media społecznościowe jako wydawców, jeśli Ci pozwalają sobie na usuwanie i oznaczanie wpisów. Joe Biden najpewniej zniesie te przepisy. Media społecznościowe są jednak krytykowane zarówno przez Republikanów, jak i Demokratów, a Mark Zuckerberg był ostatnio ponownie przesłuchiwany przez senacką Komisję Sprawiedliwości. Razem z nim na pytania polityków odpowiadał prezes Twittera.